schetyna9.png

W Platformie trzeba zacząć od wyboru szefa klubu PO, zbudować zespół i dopiero na końcu wybrać nowego szefa partii. W pojedynkę nie pokonamy PiS-u - mówił w Radiu ZET minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. 

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Platforma Obywatelska, panie ministrze dlaczego pan powinien być szefem PO, według pana, a nie Ewa Kopacz?

Decydują wszyscy członkowie PO, ponad 40 tysięcy.

Ale pan uważa, że...

Ja powiedziałem, że w tej sytuacji, w której jesteśmy jestem gotowy, ponieważ wybory się odbędą, wybory na przewodniczącego, jestem gotowy żeby przekonywać koleżanki i kolegów do tego żeby, że dobrze poprowadzę Platformę, ale to nie jest kwestia mojej decyzji, to jest kwestia zespołu, który trzeba zbudować na te trudne czasy.

Czy to się powinno odbyć szybko, wybory na szefa PO, jak najszybciej?

W moim przekonaniu tak, dlatego że mamy ten czas, w którym powstaje rząd, potem będzie sto dni rządu, my musimy być gotowi na początku roku, styczeń, luty najpóźniej, żeby przygotować taką kontrofensywę żeby odbudowywać, przygotowywać sytuację do wyborów za trzy lata. Mamy niedużo czasu, ale wystarczająco żeby to zbudować.

Dlaczego Ewie Kopacz potrzebna jest nowa twarz?

Ja nie mówię o twarzy, mówię o nowym zespole, o takiej sytuacji, która, tak naprawdę myśmy przegrali trzy ostatnie wybory, pół procenta wybory samorządowe, 6 proc., pierwszą turę prezydencką, bo ona była taka najbardziej partyjna i teraz 13 proc. do PiS, więc my musimy przygotować nowy zespół, który poprowadzi Platformę i o tym chcemy rozmawiać i o tym rozmawiamy.

Czyli Ewa Kopacz właściwie poniosła klęskę według pana, razem z Platformą, porażkę.

Nie, to nie jest klęska.

No bo skoro chcą państwo wymiany, czyli coś się stało.

Platforma przegrała te wybory, no nie można zakłamywać rzeczywistości, tylko musimy wyciągnąć z tego wnioski.

Ale kiedy Platforma przegrała wybory w 2005 r., kiedy Donald Tusk przegrał wybory prezydenckie, to nikt nie chciał mu ścinać głowy, nie miał pan na tyle odwagi żeby stanąć i powiedzieć trzeba wymienić szefa.

Nie, dlatego że Donald Tusk miał, był świeżo wybranym przewodniczącym partii, ze wsparciem całej partii.

Ale świeży, ale przegrał.

W 2004 r. i oczywiście rozmawialiśmy o tym i na klubie w otwarty sposób, to była pełna taka podmiotowa decyzja PO, teraz też tak będzie, bo to rada krajowa zdecyduje, czy te wybory się mają odbyć i w jakiej formule i kiedy.

A słyszał pan, że w PO ludzie się pana boją i dlatego bronią Ewy Kopacz?

Nie, nie słyszałem. Czytałem tylko...

Tak się mówi.

Tak się pisze.

Tak się mówi też.

Nie słyszałem żeby tak się mówiło. Ja bym chciał powiedzieć tak, że to jest bardzo ważne doświadczenie. Trzeba wyciągać wnioski z przegranych spotkań z przegranych wyborów, bo łatwiej się cieszyć ze zwycięstw niż wyciągać wnioski z przegranych. I chcę powiedzieć tak, że mamy tutaj taką sytuację bardzo ważną. Mamy wybory szefa klubu, w perspektywie najbliższych dni, mamy radę krajową, która zdecyduje o decyzjach następnych i trzeba sięgać po te przykłady, które są pozytywne w tej kampanii wyborczej. A przecież były takie.

Pan chce być szefem klubu?

Nie, nie chcę być szefem klubu, ale chcę sięgać, chcę budować...

Ale nie chce pan być szefem klubu, nie będzie pan startował na szefa klubu?

Nie, bo są, jeżeli ja słyszę, że tworzy się nowy zespół, że są nowe sygnały odnośnie nowych polityków, którzy chcą tworzyć, też chcą tworzyć ten zespół prowadzący Platformę, jeżeli patrzę na wyniki wyborów, widzę Pomorze i Pomorze Zachodnie, dwa regiony, gdzie udało nam się wygrać to szukam tam też inspiracji do tego żeby odnowić Platformę, żeby wrócić do tej drogi sukcesu.

A może odnową Platformy byłby Budka na czele Platformy, albo Trzaskowski?

Może, może, ale na razie mówimy o szefie klubu, bo to jest pierwszy krok. Jeżeli ja słyszę, że kandydatem jest Sławomir Neuman, szef pomorskiej Platformy, która wygrała, która uzyskała najlepszy wynik w Polsce to uważam, że to jest ciekawy pomysł, o którym powinniśmy porozmawiać i też będę namawiał wszystkich żebyśmy zrobili te wszystkie zmiany w takim konsensusie, myśleniu wspólnotowym. .

A, to jest ten poseł, który krytykuje bardzo Ewę Kopacz.

Nie, dlaczego, nie krytykuje. Nie może pani patrzeć na to...

Czyli pan tworzy swoje zaplecze.

Nie, ale to nie jest moje żadne zaplecze. Ja mówię o wynikach wyborów. Ktoś wygrał te wybory, któryś region, jakiś region wygrał...

No dobrze, ale to pan przegrał z Ziobro wybory w Kieleckim, ze Zbigniewem Ziobro, którego chcieli państwo postawić nieudolnie przed Trybunał. A Ewa Kopacz wygrała w Warszawie z Jarosławem Kaczyńskim.

A wie pani, jeżeli Świętokrzyskie pani porównuje do Warszawy to gratuluję samopoczucia. I dobrej oceny.

O samopoczucie to niech się martwi PO, moje jest bardzo dobre.

No dobrze i dziękuję, moje nie jest dobre, ale potrafię wyciągać wnioski. W Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu przegraliśmy te wybory. Przegraliśmy w całej Polsce, oprócz dwóch regionów, dlatego mówię znajdujmy wspólne spojrzenie, postawmy diagnozę i znajdujmy pomysł na to, jak Platforma powinna zbudować zbiorowe, nowe przywództwo.

A nie uważa pan, że...

Natomiast, proszę mi dać skończyć.

Tak, bardzo proszę.

Natomiast wybory na szefa są zakończeniem. Przewodniczący PO zakończy ten cały proces. Więc ja mówię styl, w jaki przejdziemy te wszystkie kroki jest bardzo ważny. I wierzę, że to będzie, to potwierdzi klasę Platformy i my będziemy w stanie to zrobić w dużo, dużo lepszy sposób niż każda inna partia.

A Ewa Kopacz nie powinna być szefem klubu?

Ale to zdecydują posłowie.

Ale ja pytam pana, czy pan uważa, że powinna czy nie?

Ja uważam, że w takiej sytuacji, jak będzie mnie pytać, to będę namawiał żebyśmy budowali zespół złożony z kilku, z kilkunastu parlamentarzystów, z kilku, z kilkunastu polityków, którzy będą prowadzić Platformę, bo my sobie jednoosobowo nie poradzimy tutaj. Trudno być w opozycji w stosunku do PiS, który ma większość i szefem klubu i szefem partii. Uważam, że to powinniśmy podzielić tak żeby być mocniejszym w tym wariancie prowadzącym PO. I to jest możliwe.

Ale nikt nie jest taki mocny, jak Jarosław Kaczyński, który był i szefem klubu, który osiem lat cierpliwie czekał i teraz ma wszystko.

Więc tym bardziej, tym bardziej trzeba szukać nowych pomysłów na to żeby zatrzymać PiS i żeby zatrzymać to, co może, żeby nie dopuścić do tego, czego się wszyscy spodziewamy tutaj w kraju. Więc dlatego uważam zespołowe przywództwo z szefem wybranym demokratycznie przez wszystkich członków i z szefem klubu, który jest wybrany przez wszystkich parlamentarzystów.

Czy pan nie uważa, że państwo się kompromitują. Przegraliście wybory, ale to nie jest tak, że przegraliście z kretesem, bo po ośmiu latach mieć 138 mandatów to nie jest jeszcze tak źle, ale te awantury, które się odbywają na zewnątrz, były minister finansów Rostowski, który mówi, że Ewa Kopacz nie ma mocnego mandatu, Protasiewicz - Schetyna nie nadaje się na przewodniczącego partii, inni krytykujący, to jest...

Ale naprawdę, bo pani chyba przyzwyczaiła się do tego, że wszędzie, zawsze jest jak w PiS, no nie może być tak, no partia przechodzi przez trudny czas...

No jest jak w PiS i jakie są wyniki.

Ale co było, ale wcześniej osiem razy przegrywali wybory. Ja nie chcę osiem razy przegrywać wyborów. Trzy razy wystarczy, zrobimy wszystko i ja zrobię osobiście wszystko, dlatego szukam, wspólnie musimy znaleźć ludzi, którzy z nami będą pracować.

A Donald Tusk powiedział, Grzesiek dobrze, że kandydujesz, że chcesz kandydować.

Nie rozmawiałem z nim w tej sprawie. Ja na razie powiedziałem, decyzję podejmie rada krajowa, rada krajowa zdecyduje o scenariuszu wyborczym i o kalendarzu wyborczym i wtedy podejmę i przekażę decyzję.

Mariusz Błaszczak mówi, że skoro wygrana PiS jest tak duża, to muszą mieć dwóch wicemarszałków i jednego marszałka, oczywiście marszałka, czyli PSL i Nowoczesna zostaje bez marszałków.

To by było coś łamiącego zasady demokracji parlamentarnej. Coś bardzo niebezpiecznego. Ja powiem tak, że PiS miał takie doświadczenie za sobą, kiedy łamał parytet szefów komisji, pani redaktor pamięta, kiedy Waldemar Pawlak był odwoływany, w związku z tym z komisji samorządu, w 2006 r., kiedy nie chciał przeprowadzić ustawy blokowania głosów prowadzonej, zaproponowanej przez PiS, to był bardzo zły obyczaj i bardzo zła decyzja, łamiąca, tak jak powiedziałem, zasady normalności. Mam nadzieję, że nie dojdzie do niej w tym przypadku, bo to byłby fatalny początek rządów PiS.

Stefan Niesiołowski wczoraj w „Kropce nad i” powiedział, to niech wezmą sobie wszystko, należy bojkotować w ogóle funkcję wicemarszałka, dobry pomysł?

No jeżeli w takiej sytuacji, że oni będą kogoś eliminować, bo to mówi pani o przykładzie wicemarszałków, ale tak samo może być w komisjach, tak, jeżeli nie uszanują parytetu i matematyki powyborczej to też mogą wybierać sobie komisje, albo chcieć większość komisji w swoim władaniu, no to w takiej sytuacji tak, to wtedy ważne żeby cała opozycja zachowała się tutaj jednolicie.

Czyli zbojkotować, czyli Platforma by nie chciała wicemarszałka w Sejmie?

Nie, ale to aż mi się wierzyć nie chce, ja dlatego uważam, że to jest takie testowanie.

Nie, no tak powiedział Mariusz Błaszczak, że skoro państwo mieli dwóch wicemarszałków, poprzednio Platforma...

Nie, myśmy nie mieli.

No jak, no PSL i PO miało dwóch.

No, ale koalicja miała, no tak, żeby dobrze powiedzieć, żeby dobrze słuchaczom wytłumaczyć, chodzi o to żeby, ja uważam chodzi im o to żeby mieć większość w prezydium Sejmu, co jest jakoś logiczne, ale nie trzeba mieć większości, wystarczy tyle samo wicemarszałków po jednej i po drugiej stronie, opozycji i rządzącej strony, a marszałek ma wtedy głos decydujący, wtedy można pomieścić...

Mariusz Błaszczak mówi, że chcą mieć głos decydujący dlatego chcą mieć dwóch wicemarszałków.

No tak, ale to uważam, nigdy tak nie było i uważam, że to jest zły pomysł dla polskiej demokracji.

To rząd Jarosława Kaczyńskiego, czy Beaty Szydło, Beata Szydło odpoczywa, a prezes Kaczyński wraz ze swoimi ludźmi konstruuje rząd.

Rząd PiS. To jest rząd PiS, który jest ustalany przy Nowogrodzkiej przez liderów PiS. A moim zdaniem Beata Szydło otrzymuje te komunikaty, pewnie rozmawia razem z nimi, ale...

Nie, nie rozmawia.

No to otrzymuje komunikaty i wskazania.

Jarosław Gowin już nie będzie ministrem obrony narodowej, teraz ministrem obrony narodowej będzie Antoni Macierewicz.

Ale pamięta pani redaktor, że rozmawialiśmy o tym, mówiliśmy o tym wielokrotnie w kampanii wyborczej i ostrzegaliśmy, że to tak się skończy i wtedy przecież i Beata Szydło i wszyscy politycy PiS zaprzeczali, że to jest nieprawda, bo był schowany, był w drugim tle, czy w trzecim nawet Antoni Macierewicz. No i tak się stało. To świadczy tylko o tym, że tak naprawdę ta cała kampania, 500 złotych, obniżenie wieku emerytalnego, sześciolatki, to wszystko była ściema, jak mówią młodzi ludzie, że to wszystko była nieprawda. Chodzi o czystą władzę i dlatego tak bardzo jest ważne to, o czym mówiliśmy na początku.

500 złotych to nie ściema, 500 złotych będzie.

No to teraz tak będzie, a okaże się, mogę pani powiedzieć dzisiaj, że jak przejmie władzę PiS i zaczną się informacje, że stan budżetu jest ogromnie trudny, że się nie spodziewali tego, co zastaną w ministerstwach, itd., itd., to jestem przekonany, że tak będzie. Bo to widać, że taka jest logika postępowania PiS, tutaj.

Karuzela ministrów, kandydatów na ministra spraw zagranicznych: Legutko, Krasnodębski, Waszczykowski, Ujazdowski, teraz ostatnio Krasnodębski.

Też moim zdaniem po to żeby wywołać, bo to żadne nie są oficjalne sygnały, czy wypowiedzi, tylko wypuszczanie takich „szczylów” medialnych po to żeby zbudować debatę na temat nazwisk i zobaczyć jaka jest reakcja tu w kraju i za granicą.

Dobrze, ale któryś z tych panów, no ale co, przecież nie będzie Jarosław Kaczyński tworzył rządu żeby reakcja zagranicy była dobra.

Nie, ale testuje tutaj, patrzy jak te nazwiska są przyjmowane. Nie przywiązywałbym wagi do tej karuzeli, bo tych nazwisk jest tak wiele, że po prostu to widać, że to jest pewna polityka sprawdzania. Więc poczekajmy na poważnych kandydatów.

A nie zaskakuje pana to, że przecież Jarosław Kaczyński przygotowywał się przez tyle lat do rządzenia i to trwa tak długo i niedługo w sumie, nie ma koalicjanta, czyli sami mogą.

Ale, ale tak, ma wszystko i teraz, ale ma też taką sytuację, że ma premiera, którym nie jest on sam tylko pani poseł Beata Szydło, więc to nie jest takie proste, musi zbudować jakieś porozumienie. No trudno sobie wyobrazić żeby premier w stu procentach wykonywał polecenia prezesa, no to jeszcze takiej sytuacji nie było w Polsce i mam nadzieję, że nie będzie. No premier musi być samodzielny, musi mieć wizję państwa, pracy dla Rzeczpospolitej, no podejmowania decyzji kluczowych, najważniejszych, krytycznych, że trudno mi sobie wyobrazić, że będzie tylko czekał na sygnały z Nowogrodzkiej.

Sądzi pan, że ambasadorowie już siedzą na walizkach, na przykład ambasador Arabski?

Nie sądzę, dlatego że wszystkie, czy zdecydowana większość przecież tych decyzji ambasadorskich, one wszystkie przechodziły przez komisję spraw zagranicznych, w której była także opozycja. Ale słyszę i spotykam się z takimi sygnałami, o których pani mówi, szczególnie jeśli chodzi o ambasadora Arabskiego. Nie wiem, to będzie decyzja oczywiście nowego ministra.

Nowej władzy. Witold Waszczykowski, który być może będzie ministrem mówi, nie będzie żadnych świętych krów i mówi też o caracalach, że bardzo proszę niech rozpoczną ich produkcję w Polsce, tylko że oni tego nie chcą, oferują tylko ochłapy.

No tak, ale to znaczy, że to jest język kampanii wyborczej, bo to jest, mamy, to nie jest odpowiedzialny głos o kontrakcie, który jest negocjowany teraz, jest podpisany i jest dalej negocjowany, ale narzuca taką negatywną retorykę, że coś jest złego w tym. To jest taki język, który pamiętamy z lat 2005-2007 i przed tym ostrzegaliśmy. Ja mam nadzieję, że to jest tylko język cały czas, że potem, jeżeli ten rząd powstanie, że więcej będzie odpowiedzialności w tych głosach.

Jak pisze „Rzeczpospolita” - „za język umiarkowany” Gowin nie będzie ministrem obrony, bo powiedział, że trzeba się zastanowić nad caracalami i nie mówi tak, jak Antoni Macierewicz, że trzeba je wyrzucić.

Ale u pani to powiedział, podobno.

Tak, tak.

Nie miał szczęścia.

Także język, język umiarkowany nie pasuje.

No właśnie.

Boi się pan?

Ja nie.

O nasz kraj, o naszą ojczyzną?

A, o kraj, zawsze uważam, im sensowniejsza opozycja, dobrze współpracująca, szczególnie że tak jak powiedziałem, że i ci, którzy wygrali to jest dosyć partia i środowisko dosyć specyficzne, a ma większość zdecydowaną, bezwzględną większość, to się nigdy nie zdarzyło od 89 r., więc ta sytuacja dla nas wszystkich jest nowa i musimy w nowy sposób ją potraktować.

Wielki jest Jarosław Kaczyński, tym swoim zwycięstwem?

Wielki, że przez osiem razy przegrał wybory?

A jak wygrał, to już wygrał z hukiem.

Że trudno sobie powiedzieć, trudno sobie było wyobrazić tak, że dotrwa do tej sytuacji po ośmiu przegranych wyborach.

A dlaczego, dlaczego PiS kocha Grzegorza Schetynę.

Bo chce zrobić problem wewnątrz Platformy, no złudzeń tutaj nie mam żadnych, żadnych tutaj wątpliwości co do tego. (…)

Źródło: radiozet.pl


bg Image