siemoniak1.png

W zeszłym roku blisko 70 proc. pieniędzy wydaliśmy w polskim przemyśle, to było ponad 5,5 mld złotych, natomiast, jasne jest, że nie ma takiego kraju na świecie, który byłby w stanie wszystko sam u siebie wyprodukować, więc trzeba korzystać z importu, wykorzystując go dla własnych potrzeb, dla tak zwanego offsetu - powiedział minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. 

Monika Olejnik: Panie premierze kto byłby pana godnym następcą Antoni Macierewicz czy Jarosław Gowin. Kto byłby lepszy dla armii?

Tomasz Siemoniak: Temat to kłopotliwy, bo trwa taka karuzela kandydatów PiS na ten ważny urząd. Najwyraźniej nie było jasnego kandydata wyłonionego, wskazanego jakiś czas temu. Przez kilka tygodni takim kandydatem wydawał się Jarosław Gowin, złożył wiele oświadczeń, odbywał różne spotkania też z prezesami zagranicznych firm zbrojeniowych, a teraz okazuje się, że jednak chyba nie będzie tym ministrem. Zobaczymy.

Monika Olejnik: Ale pytam się, bo zna pan Antoniego Macierewicza, zna pan Jarosława Gowina, który byłby lepszy.

Tomasz Siemoniak: No oczywiście, że Jarosław Gowin, chociaż dzieli nas w tym momencie dużo, jednak uważam, że to jest polityk poważny i odpowiedzialny i być może właśnie dlatego nie będzie ministrem obrony. Nie wiem, jaki tutaj mechanizm działa.

Monika Olejnik: Sądzi pan, że ...

Tomasz Siemoniak: ... że go tak potraktowano

Monika Olejnik: Sądzi pan, że Antoni Macierewicz spowoduje drżenie w polskiej armii?

Tomasz Siemoniak: Z tego, co publicznie mówi wynika, że ma bardzo radykalne plany i radykalne oceny. Oczywiście, gdy obejmie się urząd inaczej się widzi różne sprawy, ale wydaje mi się, że także z punktu widzenia PiS to jest bardzo ryzykowna kandydatura, w obecnej sytuacji międzynarodowej także.

Monika Olejnik: Dlaczego ryzykowna?

Tomasz Siemoniak: No bo znamy jego różne ostre wypowiedzi, to co przystoi publicystom na spotkaniach w klubach politycznych jednak dla ministra obrony jest sporym obciążeniem. Nie spotkałem się od ministrów obrony w innych państwach radykałów, czy jastrzębi, raczej to są zawsze ludzie, którzy starają się mówić w sposób wyważony i wojsko, armia, bezpieczeństwo wymagają spokoju i rozwagi.

Monika Olejnik: Czy to, że Antoni Macierewicz chce żeby polski przemysł uzbrajał polską armię, a nie żeby nasze pieniądze były wysłane do Francji to jest radykalne stanowisko?

Tomasz Siemoniak: Nie, to jest też moje stanowisko. W zeszłym roku blisko 70 proc. pieniędzy wydaliśmy w polskim przemyśle, to było ponad 5,5 mld złotych, natomiast, jasne jest, że nie ma takiego kraju na świecie, który byłby w stanie wszystko sam u siebie wyprodukować, więc trzeba korzystać z importu, wykorzystując go dla własnych potrzeb, dla tak zwanego offsetu. Więc wydaje mi się, że również pan Antoni Macierewicz tutaj w zderzeniu ze sferą realną by zmienił zdanie.

Monika Olejnik: Ciekawe czy by zmienił zdanie w sprawie Caracali, jak pan myśli, bo Antoni Macierewicz uważa, że z Caracali należy się wycofać, podobnie mówił prezydent Duda w czasie kampanii wyborczej, mówił, że pieniądze na armię powinny zostać w kraju, a innego zdania jest Jarosław Gowin, który w zeszłym tygodniu pytany przeze mnie powiedział, że te sprawy należy rozważyć i nie ma tak radykalnego stanowiska, jak Antoni Macierewicz.

Tomasz Siemoniak: Pani prezes Beata Szydło i pan Jarosław Gowin powiedzieli, że najpierw trzeba się zapoznać ze sprawą żeby wyrazić jakąś opinię i bardzo mi odpowiada takie stanowisko. Nie lubię, gdy ktoś nie wiedząc o co chodzi, feruje jakieś wyroki. Zobaczymy. Decyzja w sprawie postępowania na śmigłowce zadaniowe jest, będzie w ręku nowego rządu. Będę bardzo ciekaw, jak ta sprawa zostanie rozstrzygnięta.

Monika Olejnik: Ale będą mogli się wycofać, nowy minister będzie mógł się wycofać?

Tomasz Siemoniak: No póki nie ma podpisanej umowy oczywiście jest to wtedy przedmiotem decyzji. My mamy bardzo zaawansowane rozmowy, ale umowa nie jest gotowa do podpisu, bo trwają rozmowy offsetowe w ministerstwie gospodarki, więc nowy rząd będzie miał tutaj pełną władzę nad tą sprawą.

Monika Olejnik: Premier Beata Szydło, przyszła premier, w czasie kampanii mówiła, że powinno być 3 proc. PKB na wojsko, to zapewne pana cieszy.

Tomasz Siemoniak: Ciekawe co będzie w expose, nowej pani premier, bo w kampanii mówi się różne rzeczy. Doczytałem, że w programie PiS to było 2,5, więc zobaczymy. Przede wszystkim pytanie skąd takie pieniądze wziąć, to jest 15, 17 mld złotych, trzeba pokazać, gdzie w budżecie jest taka pozycja, z której można zabrać, zwłaszcza, gdy różne obietnice PiS, 500 złotych na dziecko i inne będą bardzo kosztowne. Wydaje mi się, że ta zapowiedź była taką kampanijną obietnicą, ale zobaczymy. Czekamy na expose, mam nadzieję, to expose przyszłej premier wyjaśni wiele wątpliwości, bo na razie trwa taki trochę festiwal różnych zapowiedzi, które mogą budzić niepokój, dotyczących różnych obszarów życia.

Monika Olejnik: Wojskowe archiwum dla Sławomira Cenckiewicza, tak pisze „Rzeczpospolita”. To dobrze?

Tomasz Siemoniak: Widziałem ten tekst. No, trochę przedwczesne dzielenie różnych stanowisk w sumie nie tak wysokich, bo jest to mało poważne.

Monika Olejnik: Ale PiS wygrał wybory, to dlaczego mało poważne, też trzeba to rozdzielić.

Tomasz Siemoniak: Zanim powstał rząd już desygnuje się kandydata na szefa wojskowego archiwum. No nie jest to, no mało poważne, niech przyjdzie nowy minister, nowy minister będzie miał pełną władzę i kogo będzie chciał, kogo będzie uważał będzie mógł mu to stanowisko przydzielić. Gdy nie ma ministra obrony, a najwyraźniej jeszcze nie ma, delegowanie do różnych komórek, różnych osób, proszę się zgodzić jest mało poważne.

Monika Olejnik: No tak, ale to jest właśnie, prof. Sławomir Cenckiewicz to jest ta osoba, która pisała listy do pana żeby pan pogonił czerwonych generałów.

Tomasz Siemoniak: Pisał listy. Jego prawo.

Monika Olejnik: I pogonił pan?

Tomasz Siemoniak: Uważam, że zrobiliśmy dużo dla przywrócenia różnych niepodległościowych tradycji w Wojsku Polskim, również w kwestiach pochówku i asysty dla tych, którzy no splamili się komunistyczną działalnością, czy komunistycznymi przestępstwami, teraz bez opinii IPN żaden dowódca garnizonu nie może przyznać asysty. Natomiast nie chcę tego specjalnie komentować. Jeśli zostanie szefem będę życzył mu sukcesów, natomiast dzisiaj uważam to są takie przepychanki, mało poważne sytuacje, gdy nie wiadomo, kto będzie ministrem obrony.

Monika Olejnik: Politycy PiS porównują katastrofę, która była w Smoleńsku do katastrofy, która wydarzyła się teraz dwa dni temu w Egipcie i mówią, że oto Rosjanie pojechali do Egiptu, będą prowadzili śledztwo i najprawdopodobniej dostaną czarne skrzynki. I tu jest właśnie spojrzenie na Donalda Tuska, który nie zrobił nic w tej sprawie.

Tomasz Siemoniak: Nie wiem dlaczego ktoś może mówić, że nic nie zrobił w tej sprawie. Nie ma dwóch porównywalnych katastrof lotniczych. Przecież Donald Tusk był w dniu katastrofy, już był w Smoleńsku, rozpoczęły się śledztwa polskie i rosyjskie, działała komisja Millera w Polsce i komisja w Rosji, wydaje mi się, że takie głosy, wykorzystywanie tragedii, wielkiej tragedii, to zdaje się największa tragedia tego typu w rosyjskim i jeszcze radzieckim lotnictwie, do takiej bieżącej gry i pokazywania, że u nas myśmy w ogóle nie dbali o to, jest bardzo niesprawiedliwe wobec tych ludzi, którzy i w 2010 roku i przez następne lata przecież śledztwo prokuratury trwa nadal, rzetelnie pracują żeby wyjaśnić przyczyny i ustalić kto był za to odpowiedzialny.

Monika Olejnik: Ostatnio Rosja powiedziała, że nie odda nam wraku i że wraku nie można traktować jako relikwii.

Tomasz Siemoniak: Dziwi bardzo to stanowisko Rosji, jest ono nie do przyjęcia, to jest własność Rzeczypospolitej i powinna być zwrócona. Naprawdę dziwię się temu, że władze Rosji grają tą sprawą i uważają, że to będzie zawsze taki element do budzenia podziałów wśród Polaków i w sumie niechęci, takiego dystansu wobec Rosji. Jak potem się mogą dziwić różnym reakcjom, różnym wypowiedziom w Polsce, gdy tak elementarnej sprawy nie chcą od ponad pięciu lat załatwić.

Monika Olejnik: Gościem Radia ZET jest wicepremier Tomasz Siemoniak, poseł PO, czy według pana, według pana wybory na przewodniczącego PO powinny się odbyć jak najszybciej.

Tomasz Siemoniak: Uważam, że zaraz po wyborach to jest taki czas, gdzie Platforma powinna pokazać jedność, powinna pokazać konsolidację.

Monika Olejnik: Ale nie pokazuje.

Tomasz Siemoniak: Wyborów, no tak, jeżeli w pierwszych dniach ogłasza się wybory na przewodniczącego, to sądzę, że dzieje się to zbyt szybko. Ja nie twierdzę, że należy je odkładać na nie wiadomo kiedy, ale parę tygodni refleksji, konsolidacji i skupienia się na zajęciu pozycji głównej partii opozycyjnej byłoby bardzo dobre. Teraz trochę w cieniu problemów Platformy dzieją się różne rzeczy, różne zapowiedzi PiS, na tym powinniśmy być skupieni. Więc uważam, że gdyby te wybory były za kilka, kilkanaście tygodni nic by się nie zmieniło, a my teraz bylibyśmy skupieni na czymś innym.

Monika Olejnik: A pan chce kandydować?

Tomasz Siemoniak: Ja wyraziłem swoje stanowisko jeszcze zanim Ewa Kopacz powiedziała, że startuje w tych wyborach, że gdyby Ewa Kopacz przewodnicząca nie decydowała się, ja gotów jestem rozważyć swoją kandydaturę. Gdy się zdecydowała, no to jest to w takim stanie, w jakim jest.

Monika Olejnik: Ale pana koledzy mówią, że Ewa Kopacz jest tylko p.o. przewodniczącego PO, dlatego te wybory powinny się odbyć jak najszybciej, a nie zaczynać od najniższych struktur do najwyższych.

Tomasz Siemoniak: Nie ma decyzji w tej sprawie, będzie się zbierał zarząd krajowy, będzie się zbierała rada krajowa, musimy znaleźć najlepsze rozwiązanie dla Platformy. Na pewno wybory przewodniczącego są potrzebne, konieczne i tu już nie ma wątpliwości, że będą. Natomiast co do pozostałych wyborów na pewno znajdziemy rozwiązanie takie, które z jednej strony wyciąga wnioski z wyniku wyborów, bo tutaj myślę, że obserwacji, refleksji jest bardzo dużo, z drugiej strony też nie sprawi, że Platforma na długie miesiące się zajmie sama sobą, no bo są ważniejsze rzeczy teraz dla Polaków i też dla naszych wyborów.

Monika Olejnik: Grzegorz Schetyna uratowałby Platformę Obywatelską.

Tomasz Siemoniak: Ma wiele zalet, wiele mu Platforma zawdzięcza i ja nie chcę włączać się w taką kampanię w tym momencie wyborczą, uważam, że rozpoczęła się ona zbyt szybko i bliższa mi jest taka wizja działania drużynowego. Tak jak zresztą rok temu Ewa Kopacz pokazała, zapraszając Grzegorza Schetynę, Cezarego Grabarczyka, liderów Platformy do rządu, chcąc żeby wszystkie ręce były na pokładzie i uważam, że też tak teraz powinno być. Kampania wyborcza wewnątrz Platformy na pewno buduje napięcie, na pewno odwraca uwagę od najważniejszych problemów. Pamiętam, przecież nie było wtedy żadnych wyborów, kampanie Tusk kontra Gowin, jakie budziły emocje i na koniec Gowin odszedł z Platformy. Także wydaje mi się, ale do dzisiaj widzę, że i Ewa Kopacz i Grzegorz Schetyna starają się wypowiadać w sposób taki bardzo umiarkowany żeby nie tworzyć wrażenia, że zaczęliśmy jakąś ostrą, napiętą kampanię.

Monika Olejnik: A kto powinien być szefem klubu?

Tomasz Siemoniak: Będzie posiedzenie, będzie w tej sprawie decyzja, nie zgłosił się nikt, przynajmniej nie mam takiej wiedzy kto by tu miał taką aspirację. Ja myślę, że trzeba ukształtować kierownictwo Platformy po wyborach, na czasy opozycji, w taki sposób żeby było to kierownictwo...

Monika Olejnik: A to trzeba szybko, panie premierze, bo za chwilą będzie posiedzenie Sejmu, więc już powinni państwo mieć szefa klubu, kandydata na wicemarszałka.

Tomasz Siemoniak: Nie wiem kiedy będzie posiedzenie Sejmu pierwsze, nie ma takiej informacji. Na razie w środę odbierzemy zaświadczenia o wyborze i w przeddzień posiedzenia Sejmu zbierze się klub Platformy i wtedy zapadnie decyzja. Ja nie sądzę żebyśmy tutaj byli w jakimś niedoczasie.

Monika Olejnik: 138 posłów to jest porażka Platformy?

Tomasz Siemoniak: Wygrywaliśmy w 2007, 2011, w roku 2015 wygrał ktoś inny. Natomiast posiadanie największego, opozycyjnego klubu jest powodem do satysfakcji, a powodem do zmartwienia jest to, że nie wygraliśmy tych wyborów. Często się przywołuje tutaj przykład AWS, czy SLD, jak kończyły po czterech latach rządów, bez klubów, albo z mikroklubami, my po ośmiu latach kończymy z największym klubem opozycyjnym i z ambicją, nadzieją na dalsze działanie i zwycięstwa w następnych wyborach.

Monika Olejnik: Ma pan podziw dla Jarosława Kaczyńskiego, 235 mandatów?

Tomasz Siemoniak: Gratuluję, szacunek, bo to jest przykład jak konsekwencja w polityce, jak przegrane wybory mogą wzmacniać, więc na pewno należy pogratulować tego, że wygrał wybory, jego partia wygrała wybory i to wygrała tak, że może rządzić bez oglądania się na koalicjantów.

Monika Olejnik: Wszystko.

Tomasz Siemoniak: Wyniki Platformy 2007, 2011 były wyższe procentowe, ale układ innych był taki, że Platforma dobierała koalicjanta.

Monika Olejnik: A tutaj Jarosław Kaczyński nie musi mieć koalicjantów i może zrealizować wszystkie swoje zamierzenia. Czy są realne według pana? Likwidacja gimnazjów, no to jest bardzo realne, 500 złotych od drugiego dziecka, teraz czytam, że nie będzie już budowy elektrowni atomowej, tak powiedział pan z PiS, poseł Kowalczyk.

Tomasz Siemoniak: Oceniam dość krytycznie te różne wypowiedzi, zresztą często są to wypowiedzi nie liderów, ale różnych polityków PiS, bo spodziewałbym się, że po wyborach nastąpi czas, jak to sam Jarosław Kaczyński zapowiedział, takiego budowania wspólnoty. Wiadomo, że budzą podziały wybory i teraz nie czas na zgłaszanie jakiś ostrych projektów, które będą dzieliły społeczeństwo, czy wywoływały emocje. Mam nadzieję, że expose nowej premier, inne wypowiedzi trochę uspokoją te nastroje, bo dzisiaj mamy do czynienia z takimi daleko idącymi zapowiedziami, które budzą wielki niepokój ludzi. Na przykład likwidacja gimnazjów, może je trzeba likwidować, może nie trzeba, to jest odrębny problem, niech tutaj się odbędzie głęboka dyskusja fachowców, ale tak łatwe wrzucanie różnych rzeczy do debaty publicznej, moim zdaniem działa na niekorzyść PiS i się temu dziwię, bo to są bardzo poważne rzeczy dotykające setek tysięcy ludzi i nie można o nich w taki sposób dyskutować.

Monika Olejnik: Już od września ma nie być, przyszłego roku, ma być wygaszanie gimnazjów.

Tomasz Siemoniak: No właśnie o tym mówię, w tak poważnych sprawach trzeba działać w sposób poważny i mam nadzieję, że będzie jakiś kres tego festiwalu i pojawi się rzetelny program, do którego jakoś się można odnosić, bo dzisiaj jakby bardzo trudno jest dyskutować z kolejnymi różnymi wypowiedziami, które no może jeszcze są taką kampanią wyborczą. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl

Foto: PAP


bg Image