rostowski2.png

Mamy sytuację, w której tak naprawdę jedyna osoba we władzach Platformy Obywatelskiej - która nie ma mandatu - jest przewodniczącą. Musimy zacząć od góry, a nie od dołu. Szczególnie, że funkcja lidera opozycji jest kluczowa - mówił w "Kontrwywiadzie" RMF FM Jacek Rostowski.

Konrad Piasecki: Pan też wznosi hasło: Kopacz musi odejść?

Jacek Rostowski: Nie, nie.

Ale zweryfikować się? Tak? I uzyskać mandat silnej przewodniczącej, jeśli wygra.

Dokładnie. Mamy sytuację, w której tak naprawdę jedyna osoba we władzach Platformy Obywatelskiej - która nie ma mandatu - jest przewodniczącą. Co jest paradoksem. Musieliśmy taką decyzję podjąć rok temu, jak odchodził Donald Tusk. Bo przed nami były trzy wybory: samorządowe, prezydenckie i parlamentarne. Umówiliśmy się wtedy, że po tych wyborach będą wybory na przewodniczącego. 

Wszystkie te wybory PO przegrała. Radek Sikorski mówi: to ona odpowiada za wynik. Znaczy ona - Kopacz. Potrzeba zmiany przywództwa. Czasami trzeba przejść do rezerwy. I pan się pod tym podpisuje?

Jak panu powiedziałem. Kluczowa rzecz jest, aby były wybory przewodniczącego. Jeśli chodzi o to, na kogo będę głosował, to muszę powiedzieć, że do niedawna, nawet jeszcze teraz moim faworytem była i jeszcze jest Ewa Kopacz.

Ale z naciskiem na jeszcze jest.

No, tak.

Bo za chwilę może pojawić się ktoś inny. Kto stanie się pańskim faworytem.

Tak, ale także dodatkowym problemem jest ta ewidentna niechęć Ewy Kopacz do stawania do tych wyborów i to mnie bardzo niepokoi.

A wczoraj na posiedzeniu zarządu było to widoczne, że Ewa Kopacz nie za bardzo ma się ochotę poddać weryfikacji a przynajmniej chce ją przesunąć w czasie?

Tak na pewno było, ale jest też inny aspekt. Ewa Kopacz powiedziała, że chce, żeby wybory zaczęły się od kół, potem powiatów i regionów.

Co rozumiem ma kupić czas dla niej...

Czytaj Nie wiem. Ale na końcu byłyby wybory przewodniczącego. Zarząd wczoraj podjął decyzję, że to Rada Krajowa zdecyduje, jaki będzie ten kalendarz. Ale mnie to bardzo zdziwiło z prostej przyczyny - osoby, które były wybrane do władz kół, powiatów, regionów zostały wybrane na czteroletni mandat i mają jeszcze dwa lata przed sobą. A przewodniczącego wybranego Platforma Obywatelska nie ma. I to musimy naprawić. Musimy, uważam, zacząć od tej strony - od góry, a nie od dołu. Szczególnie, że funkcja lidera opozycji jest kluczowa. I to jest funkcja arcypolityczna. I wobec tego ta osoba potrzebuje ten autentyczny autorytet, który przychodzi z wygranych wyborów wewnątrzpartyjnych.

A nie uważa pan, że po tym, jak się tak, jednak sromotnie, przegrało wybory parlamentarne, to takiego autorytetu Ewa Kopacz nie ma i nie będzie miała?

Ale na pewno odzyska, jeżeli wygra wybory. Dlatego tym ważniejsze jest, aby te wybory na przewodniczącego miały miejsce w pierwszej kolejności i jak najszybciej.

A co się dzieje w Platformie? Jaki tam jest stan emocji, jeśli  po tych słowach Radka Sikorskiego - też zresztą odważnych, bo nie wiem, czy akurat on powinien wdziewać togę partyjnego Katona - Hanna Gronkiewicz-Waltz mówi: niech Sikorski pójdzie po ośmiorniczki do Lidla...

Chciałbym bardzo jasno powiedzieć tutaj dwie rzeczy. Po pierwsze, sprawdziłem i w ciągu trzech ostatnich lat mojego urzędowania jako ministra finansów pięć razy - nie rocznie, ale w ciągu trzech lat - zaprosiłem kogokolwiek do restauracji...

Ale pan też mówił w tym studiu, panie premierze...

Nie. Ale ja jeszcze chcę dokończyć...

Ale to Sikorskiego Gronkiewicz wysyła po ośmiorniczki, a nie pana.

Ale moment, moment. Ale właśnie w tym kontekście - chciałem do tego przejść za chwilę. I to były delegacje międzynarodowe i prezes Narodowego Banku Polskiego. Jeśli pamiętam dobrze, to także w tym czasie dwa razy byłem zaproszony - raz przez ministra spraw zagranicznych przy delegacji zagranicznej i raz przez prezesa Narodowego Banku Polskiego. Dlaczego to mówię? Nie jest prawdą, aby było tak, że ministrowie tego rządu chodzili do restauracji na koszt państwa...

To dlaczego pan nie wytłumaczy tego Hannie Gronkiewicz-Waltz na zarządzie?

... jeśli chodzi o Radka Sikorskiego, oczywiście było to inaczej, ale minister spraw zagranicznych rządzi się zupełnie innymi prawami. Dlatego niestety muszę z panem się zgodzić, że emocje... Zawsze to jest bardzo bolesne, jak przegrywa się wybory jako formacja. I tak tłumaczę słowa Hani, która jest bliskim przyjacielem, ale nie powinna rozpowszechniać i przedłużać tę opinię, bardzo szeroko rozpowszechnioną, że działo się tak, jak to zdanie sugeruje, kiedy to jest po prostu nieprawda. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image