borusewicz2.png

Jestem ze swojego wyniku osobiście zadowolony, ale oczywiście nie jestem zadowolony z wyniku Platformy, to jest jasne - mówi w "Sygnałach Dnia" marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

Krzysztof Grzesiowski: Marszałek Senatu Rzeczpospolitej, członek władz Platformy Obywatelskiej, Bogdan Borusewicz. Dzień dobry, panie marszałku.

Bogdan Borusewicz: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

„Każdy z nas odpowiada za porażkę”, tak powiedział pan o wyniku Platformy Obywatelskiej. A pan w jakim stopniu?

No, jestem członkiem zarządu, jednym z wiceprzewodniczących, więc w takim stopniu, w jakim mam udział we władzach i udział... i jaka była moja aktywność. To, co powiedziałem, wskazuje, że te ataki i wskazywanie na jedną osobę, czyli na Ewę Kopacz, są także próbą zrzucenia z siebie odpowiedzialności.

Ale wyborcy pana też ocenili niżej, dostał się pan do Senatu, 122 543 głosy, ale 4 lata temu tych głosów było o 25 tysięcy więcej.

No, to jest jasne. Platforma poniosła porażkę wyborczą i sytuacja jakby się zmieniła, po pierwsze jeżeli popatrzymy na mandaty, to PiS z Platformą zamienił się miejscami. Oczywiście... Wie pan, ale ja jestem zadowolony z tego wyniku, który uzyskałem, to jest 53%.

Skoro...

Nie wiem, jak wyglądała ta sytuacja procentowo, bo mierzy się tą ilością procentową, którą się otrzymało, a frekwencja jest różna, była różna. Więc ja jestem z tego wyniku akurat osobiście zadowolony, ale oczywiście nie jestem zadowolony z wyniku Platformy, to jest jasne.

Ciekawe jest to o tyle, to, o czym pan mówi, że pan tej porażki się spodziewał. Ale czy w takim stopniu? Powiedział pan: „Spodziewałem się porażki, zbyt mało struktur Platformy angażowało się w kampanię”, u nas, tutaj, w PR24.

No, ja widzę, że pan cytuje to, co mówiłem na zarządzie.

No właśnie, bo spodziewał się pan porażki...

Na zarządzie, na... [śmiech] To właśnie jest jedna...

Startując w wyborach...

...jedna z przyczyn.

...spodziewa się pan porażki. No, w wyborach startuje się po to, żeby wygrać, żeby zdobyć władzę.

No wie pan, ale ja mam takie doświadczenie polityczne, które pozwala mi przewidywać. Oczywiście, startowaliśmy po to, żeby utrzymać władzę, ale to było widać, że po wyborach prezydenckich następuje gwałtowny spadek poparcia dla Platformy.

Ale to nie była chyba wiedza powszechna w Platformie.

Nie wiem.

Nie rozmawiał pan z liderami, że może być źle?

No tak, ale wie pan, każdy w takiej sytuacji ma swoje przekonania, swoje wiedzą... swoją wiedzę i taką wiedzą to się powszechnie przed... nie dzieli, bo chce się wierzyć w zwycięstwo. Analitycy wskazywali jasno, szczególnie na mniej więcej trzy tygodnie, miesiąc przed wyborami ta różnica gwałtownie się zwiększyła do dwucyfrowej. Ja sądziłem, że uda się ograniczyć do jednocyfrowej. Tutaj też miało znaczenie powstanie i start partii Petru, która zabrała ten elektorat najbardziej prorynkowy Platformie. Jeżeli policzymy wynik Platformy i partii Petru, to jest powyżej 30%. Więc to też miało swoje znaczenie.

Partia .Nowoczesna Ryszarda Petru to jedno, ale czy ma pan taką prywatną listę błędów Platformy, które doprowadziły do takiego, a nie innego wyniku?

Tak, mam.

Podzieli się pan ze słuchaczami w punktach?

No, ja najpierw się dzielę na tych spotkaniach, które będą dalej dyskutować, będziemy dalej dyskutować na ten temat. Jeżeli chce pan, żebym biczował własne ugrupowanie, no to takich rzeczy nie robię.

No to może z innej strony. Wczoraj Donald Tusk na konferencji w Brukseli mówił o tym, że na wynik wyborów i na taki wynik Platformy znacząco wpłynęła afera taśmowa i ogromne znaczenie miała kwestia migrantów. Czy to są też te rzeczy, które ma pan na swojej liście?

Nie, ja myślę, że sprawa migrantów nie miała żadnego pierwszorzędnego znaczenia. Afera taśmowa tak, niewątpliwie. Niewątpliwie, bo ona, niestety, skompromitowała część kolegów niezależnie od tego, czy były tam jakieś wątki, które są niezgodne z prawem, podsłuchiwanie było niezgodne z prawem, to jest oczywiste, ale język i sposób tych kontaktów tak, to wpłynęło na pewno. A jeżeli pan pyta się raczej... jeżeli pan pytał się o moje możliwości przewidywania, to ja miałem też zaproszenie do tej restauracji, ale odmówiłem.

A dlaczego? Źle karmią?

No, wie pan, to towarzystwo akurat mi nie odpowiadało i takie miejsce, gdzie się wszyscy zbierają i wymieniają poglądy. Ja nie lubię takich spędów, wie pan. Więc nie byłem „U Sowy”, nie zamierzałem tam chodzić, spotkania odbywałem u siebie, jeżeli one były ważne. Ale miałem parę spotkań, obiadów w Amber Roomie, ale to obiady oficjalne, między innymi z prezydentem Ilvesem, prezydentem Estonii, przewodniczącym parlamentu węgierskiego Koverem. Tak...

Widocznie to były spotkania mniej interesujące.

No, to były spotkania... to było spotkanie, gdzie mówiliśmy o polityce międzynarodowej, o polityce w ogóle, więc tego z punktu widzenia może było mniej interesujące. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image