schetyna7.png

Merytorycznie pani premier Ewa Kopacz wypadła w debacie lepiej, ma większą wiedzę i prowadzi sprawy państwa. Obietnice są wszędzie w programie PiS, były też wczoraj w tej debacie - mówił minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna w rozmowie z Moniką Olejnik.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych, wita Monika Olejnik, dzień dobry, jedynka w Świętokrzyskim, dzień dobry.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Po tej debacie bliżej panu jest do fotela już przewodniczącego Platformy Obywatelskiej.

To nie ma żadnego związku. Mam nadzieję, że to jest, no cztery dni do wyborów, jeszcze ta dzisiejsza debata i to będzie ostatnia prosta, więc bliżej nam do wyborów po tej debacie.

To jest tak, że widzieliśmy smutek wokół Ewy Kopacz, a widzieliśmy radość wokół Beaty Szydło, przyjechała z grupą młodych ludzi, a Ewa Kopacz jakaś taka osamotniona.

No odrobili lekcję, ekipa PiS, sztab PiS, bo podobnie było w 2007 r., jak pamięta pani redaktor, właśnie wtedy to otoczenie Donalda Tuska tworzyło taką atmosferę dobrych emocji i zwycięstwa, Tusk wygrał tą debatę.

To czemu wczoraj tego zabrakło.

Trudno mi powiedzieć, ja jestem, nie jestem bezpośrednio w sztabie. Bardzo ważne jest tworzenie takiej atmosfery przed i po, wspieranie kandydata.

No właśnie, taka atmosfera była, kiedy była debata Komorowski - Duda, przy Andrzeju Dudzie było pełno młodych, wiwatujących ludzi, a przy Bronisławie Komorowskim no smutek.

Tak, no zawsze trzeba pilnować, bo to, bo w takiej debacie nie ważna jest tylko sama rozmowa, interakcja, a ważna jest atmosfera przed i po i tutaj PiS było widać, że nawet jeżeli to było sztuczne i reżyserowane, bo było, to właśnie chodziło o zrobienie takiej atmosfery zwycięstwa, piorunującego zwycięstwa w debacie. Na to trzeba odpowiadać taką samą emocją.

Czy pan wie, że Szydłobus został skontrolowany przez policję?

Nie.

Wczoraj przed dojazdem do telewizji, „Szydłobus” został skontrolowany, sprawdzano, czy nie za dużo ludzi jest w „Szydłobusie”.

Może chodziło o to żeby zapewnić bezpieczeństwo przyjeżdżających.

No nie, no jakiś obciach totalny. A która pani lepiej wypadła, na pewno pan odpowie, że wypadła, no nie zaskoczy pan mnie odpowiedzią, ale proszę odpowiedzieć.

Ja myślę tak, merytorycznie pani premier Ewa Kopacz, bo to jest jasne, bo ma większą wiedzę i prowadzi sprawy państwa. To jest poza dyskusją. Ale myślę, że tak, że to jest remis ze wskazaniem, że dużo było remisowych, że nie było dużej różnicy między tymi występami.

No to bardzo źle, bo premier Ewa Kopacz była marszałkiem Sejmu, jest przewodniczącą Platformy, jest premierem polskiego rządu od roku, a pani Beata Szydło jest wiceprezesem partii i jest tylko kandydatem na premiera, więc ma mniejsze doświadczenie.

Ale wie pani, tylko też jest kwestia formy tej debaty, w jaki sposób można pokazać tę różnicę. Ja jestem zwolennikiem takich debat, jakie były właśnie, jak były wcześniej, na przykład jak Tuska z Kaczyńskim.

Ja też.

Tam była interakcja, tam było można...

Ja też, tam się ktoś na coś zgodził, a tutaj...

Tak, tam było widać różnice, tam można było pokazać swoją inność, być bardziej przekonywującym. Tutaj, przy tych wystąpieniach, uważam, że to jest, że to warto zmienić na przyszłość, bo te debaty nie są starciem, nie są interakcją.

Ale już mieliśmy przykład w debacie prezydenckiej, było to samo, że dziennikarze nie mogli dopytywać, że politycy odpowiadali, jak chcieli na pytania, że można było zapytać, nie wiem o co, a mogli mówić o Chrobrym.

Zgoda, no i uważam, że to idzie w złą stronę.

Tak samo wczoraj było, panie nie odpowiadały na pytania, co było irytujące.

Jesteśmy zakładnikami ustaleń sztabowych, a na tym cierpi sama jakość debaty i treść, którą powinna ona przynieść, bo powinniśmy bardziej i tak rozumiem też rolę dziennikarzy prowadzących, że oni powinni wydobyć te różnice, pokazać różne wizje.

Ale nie mogą, ale nie mogą, bo mogą zadać pytanie i nie mogą już dociskać.

I poczekać na odpowiedź.

Muszą czekać na odpowiedź, a odpowiedź jest o czymś innym.

Ale to jest takie, wydaje mi się, że z tego trzeba wyciągnąć wnioski, bo to też jest kwestia jakości życia politycznego, bo to musi być pokazane, właśnie debata jest po to, żeby pokazać różnice, a nie żeby mieć tylko czas na wypowiedź.

Ale panie miały czas na interakcję, to mogła się pani premier Ewa Kopacz dopytać skąd pieniądze na realizacje obietnic, tego zabrakło.

No, ale to jest oczywiste, że to jest, te obietnice, tam się pojawiało, to jak mantra wracało, znaczy obietnice też proszę pamiętać, że pani poseł Szydło była ostrożna z rzucaniem tymi miliardowymi obietnicami, a jeżeli tak, to robiła to na koniec wystąpienia przy tym podsumowaniu segmentów programowych. Ale to jest jasne, że te obietnice są wszędzie w programie PiS, były też wczoraj w tej debacie. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image