kidawa-blonska.png

Jeżeli Sejm tej kadencji nie zabierze głosu w tej sprawie, to ustawy o uzgodnieniu płci nie ma. W następnej kadencji trzeba będzie zaczynać pracę od nowa – ostrzegała Małgorzata Kidawa-Błońska w Radiu ZET.

A gościem Radia ZET jest marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Dzień dobry, witam.

Pani marszałek, co się stanie, jeżeli Platforma Obywatelska przegra wybory, czy pani premier Ewa Kopacz będzie nadal przewodniczącą PO?

To takie myślenia o scenariuszach, co będzie po wyborach, jesteśmy w czasie kampanii wyborczej, na ostatniej prostej, bardzo trudnej kampanii wyborczej, która się zmienia, bo widać, że ona ma taką swoją dynamikę, nawet w sondażach, że te ugrupowania poza Platformą i PiS, raz się pojawiają w rozgrywce, raz się nie pojawiają.

Ale PiS prowadzi cały czas.

Ale ja mówię dzieje się bardzo dużo. Trzy tygodnie niecałe do wyborów i wydaje mi się, że wszystko jest możliwe, więc ja bym chciała rozmawiać na razie o tym, że koncentrujemy się na wyborach, na dobrym wyniku w wyborach, bo naprawdę to wszystko jest nieprzesądzone i takie mówienie, że Platforma przegra, nie, nie przegrała tych wyborów, bo o tym, jaki jest wynik powiemy 25. Co będzie po wyborach na pewno zastanowimy się nad tym i będziemy się zastanawiać w pozytywnym i w negatywnym scenariuszu.

Janusz Piechociński proponuje koalicję PO - PiS - PSL.

No i jak on sobie to wyobraża?

No właśnie ja nie wiem.

Ja też nie wiem, nawet wczoraj komentowałam, że pan premier jest bardzo odważny, może sobie wyobrazić taką koalicję, bo tutaj nie ma żadnych punktów wspólnych. No żeby robić koalicję przynajmniej dwa, trzy punkty muszą być wspólne, które chcą te ugrupowania zrobić, a tutaj takich nie ma.

A Platforma Obywatelska nie ma nic wspólnego z PiS.

Punktów wspólnych w tej chwili w patrzeniu na państwo, na zmianę Polski, na kierowaniu Polską - nie.

Beata Szydło mówi o Ewie Kopacz, że jest histeryczna: „dość tej histerii, dzisiaj w Polsce do zrealizowania jest wiele spraw” i mówi, że...

No tak, bardzo merytoryczny argument kobiety oceniającą inną kobietę, nie ma tutaj merytoryki, tylko takie subiektywne oceny, wydaje mi się, że w tej kampanii za mało mówimy merytorycznie, a za dużo jest takich przycinek personalnych, które akurat ani nie budują wizerunku tych osób, które mówią w ten sposób, ani nie pomagają innym.

Jedna pani histeryzuje, że chce debaty, a drugi pan mówi, że chce być premierem, a nie mówi z kim, to właśnie o Januszu Piechocińskim.

Janusz Piechociński chce debaty ze wszystkimi, więc tutaj jest sprawa jasna i tutaj nie ma, on bardzo lubi debatować, bardzo lubi dyskutować, jest dobrym dyskutantem.

Ale Beata Szydło nabija się z premier Kopacz, że ciągle chce debaty, że histeryzuje.

No tak, ale pani Beata Szydło nie usiadła do debaty z Ewą Kopacz, nie zrobił także tego Jarosław Kaczyński i boję się, że jeżeli tak dalej pójdzie to do końca kampanii Polacy nie posłuchają, jak lider PiS rozmawia z liderem PO, bo boję się, że strony PiS nie będzie chęci na taką debatę. Szkoda, bo zasługujemy na taką debatę, tylko trzeba usiąść do stołu.

Ale wie pani...

Ewa Kopacz wielokrotnie powiedziała proszę bardzo. Nawet Marcin Kierwiński ze sztabu czekał na propozycje terminu, stacje telewizyjne udostępniają swoje studia, musi być chęć z tej strony.

Ewa Kopacz mówi tak, a Jarosław Kaczyński mówi nie, Beata Szydło mówi nie? Tak jest?

Tak, cały czas. Czekamy na termin. Będzie termin, jest debata.

Ale z kim chce debatować Ewa Kopacz, czy z Jarosławem Kaczyńskim?

Ewa Kopacz powiedziała bardzo wyraźnie, że naturalne jest, że szefowie partii rozmawiają o sprawach najważniejszych dla kraju, tak było do tej pory. Zaproponowała już dawno temu taką debatę Jarosławowi Kaczyńskiemu, do tego nie doszło. To powiedziała także, że może debatować z Beatą Szydło, także do tej debaty nie dochodzi. Czeka spokojnie, będzie termin, będzie miejsce debaty, na pewno weźmie w niej udział.

Ale wie pani, codzienne namawianie do debaty ośmiesza panią premier.

Ale nie, raczej to nie pani premier teraz namawia do debaty, tylko raczej opozycja stara się tej jej debaty unikać.

Nie, no ostatnio właśnie, dlatego Beata Szydło mówiła o histerii debatowej, bo pani premier wczoraj znowu namawiała do debaty.

No, ale tak wyglądają kampanie i zawsze debaty w kampanii były i to nie było nic nadzwyczajnego i zawsze to miało miejsce, więc dlaczego w tej kampanii tak miało nie być?

Ja proponuję debatę 18 października pani premier Ewie Kopacz i pani przyszłej premier Beacie Szydło, mam nadzieję, zobaczymy

Mam nadzieję, że dojdzie do debaty.

To będzie niedziela, czy dojdzie do tej debaty, wysłaliśmy pismo, zobaczymy, czy panie się zgodzą.

Na pewno dla słuchaczy byłoby to bardzo ciekawe.

Czy Barbara Nowacka jest tą osobą, która może zwyciężyć z oboma paniami?

Na pewno może pomóc lewicy przekroczyć próg, bo lewica jest rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji, waha się czy przekroczy próg wyborczy, czy nie. Jest na pewno osobą merytoryczną, osobą spokojną, kulturalną i mająca wiedzę o tym, co mówi. Także ja uważam, że szkoda, że lewica dopiero teraz zobaczyła, że ma tak dobre osoby w swoich kadrach i to jest taka nowa jakość. Ale na razie ona będzie walczyła o to żeby lewica przekroczyła próg.

A jaką jakością jest pan Szejnfeld, który mówi o Barbarze Nowackiej, że ma ładną fryzurę.

Ja nie lubię takich wypowiedzi wśród moich kolegów, w ogóle nie lubię wśród mężczyzn takiego oceniania kobiet, tak jak nawet w państwa materiale mówiono, że mają ocieplić wizerunek, to znaczy, jeżeli mówi się, że kobiety mają ocieplać wizerunek, to już mówi się o nich w lekceważącym tonie. Ciągle to jest powszechne w naszym mówieniu o kobietach zajmujących wysokie stanowiska i w polityce i w przemyśle. Jest tego na szczęście coraz mniej i mam nadzieję, że także moi koledzy komplementując kobiety będą robili to trochę w inny sposób.

Bo to zabrzmiało trochę seksistowsko.

To nie zabrzmiało jak komplement, właśnie. Może taka była intencja, ale tak to nie zabrzmiało.

Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, pani marszałek czy warto się mierzyć z wetem prezydenta Dudy w sprawie ustawy o płci.

Zobaczymy, jak będzie. To weto będzie analizowane przez dwie komisje i wtedy będziemy mogli powiedzieć, czy warto się mierzyć, czy nie. Dla mnie ta sprawa jest taka dosyć przykra, bo to jest ustawa dotycząca rzeczywiście niewielkiej grupy ludzi w naszym kraju, ale tym bardziej w państwie demokratycznym powinniśmy o te mniejsze grupy obywateli dbać i stwarzać dla nich dobre prawo żeby mogli spokojnie funkcjonować w naszym państwie. Nie rozumiem obiekcji pana prezydenta do tego weta, bo czytałam to uzasadnienie, ja ich nie podzielam, dwie komisje się zmierzą, za dwa dni będziemy wszystko wiedzieli.

Ale najważniejsze są głosy, PSL zapewne nie będzie głosowało za tą...

Zobaczymy, ale ja podejrzewam, że na pewno wszyscy czekają na to, jak przebiegną te połączone komisje i wtedy kluby zabiorą głos.

Ale już zabrał głos Stanisław Żelichowski, w niedzielę w Radio ZET powiedział, że będzie namawiał swój klub do tego żeby na tym posiedzeniu Sejmu nie głosować w tej sprawie.

To znaczy jeżeli nie będzie tutaj klub PSL głosował, a głosował przedtem za tą ustawą, to rzeczywiście nie będzie można tego weta odrzucić i powiem tak, jeżeli Sejm tej kadencji nie zabierze głosu w tej sprawie, to znaczy, że tej ustawy nie ma i do następnej kadencji trzeba będzie ten proces, jeżeli będzie taka wola, rozpoczynać od początku.

A jak pani sądzi, pani marszałek, dlaczego prezydent zawetował tę ustawę? Prezydent się obawiał o to, w uzasadnieniu można przeczytać, że będzie można kilkakrotnie zmieniać płeć.

No tak, ale nikt nie zna na świecie takiego przypadku żeby ktoś kilkakrotnie zmieniał płeć. No nikt nie zna takiego przypadku żeby ktoś zmieniał swoją płeć żeby być w związku homoseksualnym, no nie ma takich przypadków, w historii takich przypadków nikt nie zna, to są jakieś obawy bezpodstawne. To miało tylko ułatwić proces prawny, głównie chodziło o to żeby te osoby nie musiały pozywać swoich rodziców, no to jest dramatyczna sytuacja, kiedy trzeba do sądu wzywać rodziców i oni muszą brać w takiej sprawie, zabierać głos.

To dlaczego prezydent zawetował?

To jest pytanie do prezydenta, ja tego nie rozumiem. To są jakieś, moim zdaniem, bezpodstawne obawy pana prezydenta i szukania w tej ustawie tego, czego nie ma, bo mówienie, że to jest ustawa światopoglądowa to jest naprawdę duże nadużycie. To nie jest ustawa światopoglądowa. To nawet nie jest ustawa medyczna. To jest ustawa zajmująca się tylko rozwiązaniem prawnym, poprawiająca rozwiązanie prawne, które i tak w naszym kraju istnieje, bo takie osoby są wokół nas.

Pani marszałek, czy PO chce budowy elektrowni atomowej, czy nie. W niedzielę pani premier zaskoczyła mówiąc rano na konferencji prasowej, że to PiS ma w tyle głowy budowę elektrowni atomowej.

Znaczy rzeczywiście pierwszy o elektrowniach atomowych mówił prezes Kaczyński. Elektrownie atomowe dają jedno z najtańszych źródeł energii, ale proces dojścia do nich jest bardzo długi. To nie jest coś takiego, że można to zrobić łatwo i szybko.

Ale my to robimy.

Została przyjęta uchwała, został rozpoczęty proces i dojście do elektrowni atomowej, jeżeli wszystko będzie dobrze, zakończy się w roku 2030. Ale do tej pory Polska potrzebuje energii, bezpiecznej energii i musimy się oprzeć na węglu, bo węgiel mamy, robimy inne także źródła, energię wiatrową, wodną, ale to jest mniejszy ułamek tego, z czego możemy w Polsce korzystać.

Tak, ale mnie zaskoczyło to, że pani premier mówiła, że to PiS ma takie plany, a takie plany ma PO, przecież rząd już wydał, z budżetu państwa wydano 182 miliony.

Bo ten proces się zaczął, ale ja mówię, zaczęło się, każde ugrupowanie sprawujące rządy w naszym kraju będzie musiało się nad tym pochylić, bo nie da się tego uniknąć, tylko że to, tylko mówimy o energii w tej chwili, kiedy mamy problem z górnictwem. To jest poważny problem, są kopalnie, jest strach górników przed zamknięciem i głównie skupiamy się na tym źródle energii, którego mamy najwięcej w naszym kraju. Może nie jest najlepszej jakości, no ale jest.

Wczoraj pod kopalnią Brzeszcze stali Paweł Kukiz, Piotr Duda, Beata Szydło i jeszcze inne osoby, Piotr Duda mówił „Z oszustami, kanciarzami nie siada się do stołu”, to jest o PO, o rządzie Ewy Kopacz i PSL.

No bardzo brutalne słowa, tylko powiem tak, gdyby nie te działania, które podjęła Platforma i podjęła pani premier Ewa Kopacz górnicy musieliby tracić miejsca pracy. Proszę zwrócić uwagę, kopalnie nie zostały zamknięte i górnicy pracują. Mają wypłacane pensje. Sytuacja na pewno jest trudna i trzeba zrestrukturyzować kopalnie, one muszą być konkurencyjne, nie może być tak, że dopłacamy do każdej tony węgla. Nasz węgiel musi być konkurencyjny z węglem z innych krajów, jeżeli to ma być w ogóle opłacalne i to się dzieje. Ale nie można niczego nie zmieniać i trwać dalej w tym bezruchu. Propozycje rządowe są trudne, ryzykowne, ale dają szanse, że ludzie nie stracą pracy i to jest to najważniejsze.

Ale Beata Szydło zapewnia, że nie będzie w ogóle zamykanych kopalń.

I nie zrobi nic, nie zamknie kopalń, nie zrestrukturyzuje tych kopalń, czyli doprowadzi do jeszcze, doprowadzi po prostu do katastrofy. Kopalnie trzeba zmieniać, polski węgiel musi być konkurencyjny, a ta trudna propozycja rządu daje taką szansę. I proszę zwrócić uwagę, że przez ten rok górnicy nie tracili pracy, wszystkie miejsca pracy są zabezpieczone i nikt nie został wyrzucony na bruk, bo przecież to nie dotyczy tylko górników, ale także ich rodzin i przemysły wokółkopalniane.

Pani marszałek, słyszała pani o „Gęsiarce”, słyszała pani o meblach, co pani sądzi o tej sytuacji, wypożyczanie mebli przez prezydenta Komorowskiego.

To się dzieje zawsze, to się dzieje zawsze, każdy prezydent, który kończy swój urząd musi rozpocząć swoją nową działalność i każdy z tych prezydentów otwiera własne biuro. I tak, jak w Sejmie posłowie dostają sprzęt z Kancelarii Sejmu na urządzenie swojego biura, tak samo dzieje się w przypadku prezydenta. Ja jestem zaskoczona taką, czymś, co jest normalne robienie z tego sensacji i stawiając prezydenta Komorowskiego w złym świetle, tak jakby specjalnie to zabrał. Są takie procedury i tak to się działo i tak to się będzie działo w przyszłości, bo każdy prezydent, który traci swój urząd rozpoczyna inną działalność. I kancelaria prezydenta zapewnia mu wyposażenie tego biura.

No to właśnie, skąd się wziął taki...

No właśnie z czego to się wzięło. To się wzięło chyba z takiej zwykłej małostkowości, lekkich przekłamań i takiej chęci, mimo że wygrało się wybory, nękania jeszcze swojego konkurenta w taki nieładny sposób.

To kto nęka prezydenta?

No, na pewno ci, którzy piszą w taki sposób, bo to jest nieprawda. Ja czekam, że z kancelarii prezydenta będzie z jakiegoś działu gospodarczego informacja, że to jest normalna procedura, że ona ma zawsze miejsce, że ten sprzęt nie jest własnością prezydenta Komorowskiego, że jest użyczony i zawsze...

Użyczony. Jest taki komunikat, że od 96 r. są takie zwyczaje.

Takie zwyczaje. I to jest naturalne, my posłowie mając sprzęt w biurach także po zakończeniu kadencji, jeżeli przestajemy być posłami, oddajemy ten sprzęt do kancelarii.

Ale narracja jest taka, prezydent Komorowski, zniknęła „Gęsiarka”, zabrał żyrandol, zabrał niszczarkę, zabrał meble...

Ale mówienie o żyrandolu, proszę zwrócić wiemy jaki żyrandol kojarzy się z kancelarią, z pałacem prezydenckim, przecież nie chodzi o ten żyrandol. Więc to jest takie, no małostkowe, przykre, ale trudno, jeżeli inaczej się nie potrafi no to działa się w ten sposób.

A czy według pani prezydent Bronisław Komorowski powinien podpisywać pismo, porozumienie w sprawie wypożyczenia, znaczy wynajmowania domu ze swoim, z szefem kancelarii, z panem Michałowskim, czy powinien jednak podpisywać to porozumienie z następnym szefem kancelarii. Może byłoby to...

Jest coś takiego, jak kontynuacja urzędników, może rzeczywiście, kiedy jest wszystko normalnie i są normalne relacje nie budziłoby to wątpliwości, sytuacja jest taka, jaka jest, może byłoby lepiej, ale to się już stało, więc nie ma o czym dyskutować. Tu nie zostało złamane prawo i to także jest zgodnie z prawem, bo takie są zasady, no.

Ale to wszystko jest tak, że to spada na PO, jest kampania wyborcza i...

Tak, tak, ale wie pani, ja zauważyłam...

...i ten żyrandol uderza w Platformę.

I nie wiadomo jaki żyrandol jeszcze, bo cały czas nie wiemy o jakiej lampie mówimy.

I „Gęsiarka” uderza w Platformę.

No to tak będzie, ale musimy się przyzwyczaić, że właściwie wszystko, co się dzieje, co nie jest wytłumaczone, albo co jest nie w porządku, uderza w nas, mimo że to ani my nie mamy na to żadnego wpływu, ani nie bierzemy w tym udziału.

Ale wkurza to panią?

Trochę tak.

Czytam w „Do Rzeczy” Antoni Macierewicz mówi tak: „Zebrany materiał faktograficzny jest wystarczający moim zdaniem do wskazania winnych tego, co się stało nawet jeśli na obecnym etapie znani są raczej wykonawcy, a nie sprawcy”, chodzi oczywiście o 10 kwietnia.

Czyli wracamy do tematu, który bardzo skrzętnie przez ostatnie miesiące, przez całą kampanię prezydencką PiS ukrywało, zamknęło. Proszę zwrócić uwagę, że pan Macierewicz, który bardzo regularnie miał spotkania swojego zespołu, w czasie kampanii wyborczej, prezydenckiej i teraz te spotkania się nie odbywają. A to były najbardziej regularne, czyli wracamy do starego, a nie tego, co jest ważne, że znowu będziemy rozmawiali o Smoleńsku, będziemy słuchali nieprawdziwych opinii, będziemy słuchali ekspertów, którzy nie są ekspertami i znowu będziemy sączyli truciznę w głowy Polaków.

Antoni Macierewicz zapowiada, że Prokuratura cywilna zajmie się tą sprawą. A jak wiemy ma być zmiana, zmiana w systemie.

Ale te sprawy prowadziła i Prokuratura wojskowa, w stosunku do osób prywatnych prowadziła Prokuratura cywilna, znaczy jeżeli ktoś się uprze, to będzie cały czas przez najbliższe dziesięć lat dalej prowadził to śledztwo i dalej nas przekonywał, że to po prostu nie była katastrofa. A wiemy wszyscy niestety, że to była katastrofa. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image