janyska.png

Ufamy Polakom, dlatego chcemy, żeby przedsiębiorczością zajmowali się oni. Państwo powinno jedynie stwarzać warunki do dalszego rozwoju - mówi w "Sygnałach dnia" Maria Małgorzata Janyska.

Krzysztof Grzesiowski: W Pile, tak się składa, dlaczego nie, pani poseł Maria Janyska, posłanka Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry, pani poseł, witamy.

Maria Janyska: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Program wyborczy dnia od ubiegłego poniedziałku na antenie Sygnałów, czyli spotkania, rozmowy z politykami, przedstawicielami partii politycznych, które zarejestrowały listy wyborcze ogólnokrajowe. Platforma, przypomnijmy, wylosowała numer 2 na listach, a pani poseł jedynkę wylosowała.

Tak, ja uzyskałam jedynkę, nie wylosowałam, tylko mam nadzieję, że zapracowałam sobie na tą jedynkę.

W okręgu...

W okręgu 38 w Pilskim.

...38 w Pilskim. Pani poseł zasiada w sejmowej Komisji Gospodarki.

W sejmowej Komisji Gospodarki, w Komisji Administracji i Cyfryzacji i kieruję również komisją do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji.

To się nazywa Komisja Nadzwyczajna...

Tak zwana deregulacyjna.

...ds. Związanych z Ograniczaniem Biurokracji.

Tak jest.

Pani poseł, patrząc na program Platformy Obywatelskiej, program wyborczy, on się nazywa „Polska przyszłości”, jeśli dobrze przyjrzałem się wszystkim obszarom, którymi Platforma jest zainteresowana przy okazji wyborów, to gospodarka i praca jest na pierwszym miejscu i tych punktów jest aż 15. Chyba najwięcej, jeśli się nie mylę.

Tak, gospodarka i praca to są filary naszego programu, ale, oczywiście, ze skutkami, najważniejszymi skutkami dla rodzin, dla każdego Polaka.

A zostając jeszcze przy samej gospodarce, według pani poseł i według programu Platformy Obywatelskiej ile powinno być państwa w gospodarce? To pytanie zadajemy właściwie wszystkim naszym gościom z różnych partii politycznych. Odpowiedzi padają różne. A jaka padnie w przypadku Platformy?

To znaczy, oczywiście, nie da się tego procentowo określić, natomiast państwa...

No oczywiście, że nie, chodzi o myśl pewną.

Państwa w gospodarce powinno być jak najmniej, powinny to być tylko kierunki strategiczne, takie, które są ważne dla bezpieczeństwa państwa i dla kreowania polityki rozwoju, natomiast wszystko, co jest możliwe, powinno być dane do przedsiębiorczości Polaków, a Polaków mamy przedsiębiorczych, zaradnych, bardzo dobrze przygotowanych i możemy mieć pełne zaufanie, że sobie poradzą, bo pokazali, że sobie radzą, gdyż dzięki właśnie tej zaradności, dzięki przygotowaniu, dzięki innowacyjności mamy dzisiaj stabilną sytuację gospodarczą i od kilku lat wzrost gospodarczy.

Czyli państwo raczej jako, hm, nie wiem... regulator, tak? To dobre słowo?

Państwo jako regulator tych strategicznych dziedzin, natomiast – tak jak powiedziałam – my ufamy Polakom, dlatego chcemy, żeby tą przedsiębiorczością zajmowali się oni, żeby oni budowali także swój dobrobyt, a państwo powinno stwarzać warunki do rozwoju przedsiębiorczości dalszego.

„Ukrócimy nadużywanie umów cywilnoprawnych, zwiększymy atrakcyjność umów o pracę, docelowo wyprzemy z rynku umowy śmieciowe, wprowadzając jednolity kontrakt jako formę świadczenia pracy”, to są te punkty programu związane z gospodarką i z pracą. Dlatego teraz, dopiero teraz mówi się o tym głośno i wyraźnie, mówią o tym politycy Platformy Obywatelskiej? Dlaczego nie można było tego zrobić już dwa, trzy, cztery lata temu?

To nie jest dopiero teraz. Właśnie mówimy o dalszym rozwoju i konsekwentnym tego systemu, natomiast wprowadziliśmy bardzo dobre podstawy. Ja przypomnę – od 1 stycznia 2016 roku wprowadzamy... ustawa już jest opublikowana, wejście w życie z dniem 1 stycznia, wprowadzamy ozusowanie, oskładkowanie umów zleceń, na razie od najniższego wynagrodzenia krajowego będzie to obowiązkowe, natomiast w programie naszym dalszym, na kolejne lata zakładamy, że będzie to stopniowo wprowadzane od pełnego wynagrodzenia na tego typu umowach cywilnoprawnych.

Ja przypomnę również, że stworzyliśmy w prawie zamówień publicznych... dlatego o tym mówię, bo to akurat była ustawa i zmiany mojego autorstwa i od 19 października ubiegłego roku to już obowiązuje, że wprowadziliśmy również... umożliwiliśmy zamawiającym wymaganie w kryteriach przetargowych zatrudniania na umowy o pracę osób, które są przez wykonawców zaangażowane w realizację tych zamówień, tam, gdzie wyraźnie na to wskazują warunki realizacji tej pracy, czyli tzw. kodeksowe. Czyli jeśli praca jest wykonywana w jednym miejscu, pod nadzorem kierownika wykonawcy, w stałych, określonych godzinach pracy, tam normalnie zgodnie z kodeksem pracy powinna być umowa o pracę. Tych umów nie było, ale zamawiający nie bardzo mógł też egzekwować tego typu umowy, w związku z czym daliśmy taką możliwość i już dzisiaj zamawiający może tego wymagać. To poprawia właśnie tą relację umów o pracę w stosunku do umów zleceń, ale także może wpłynąć na poprawę sytuacji na lokalnym rynku pracy, ponieważ to będzie taka też preferencja dla firm lokalnych. I dla małych firm przede wszystkim, ponieważ to one tych pracowników zatrudniają w taki sposób. Duże koncerny w różny sposób mogą się zachowywać, one wynajmują sobie pracowników również przez agencje pośredniczące.

Pani poseł, odwołam się jeszcze do programu Platformy. „Dla osób zatrudnionych na jednolitym kontrakcie docelowo zniesiemy składki na ZUS i Narodowy Fundusz Zdrowia, PIT będzie dla nich jedyną daniną, którą zapłacą z tytułu dochodów z pracy”. To tak nie do końca dla wszystkich jest jasne, gdyby pani poseł mogła to, że tak powiem, w prostych słowach opisać, jak by to miało działać, bo wtedy, kiedy pani premier Ewa Kopacz o tym wspomniała, potem mówił o tym także minister finansów Mateusz Szczurek, nie wszyscy do końca wiedzieli, o co chodzi.

Na konwencji programowej trudno jest, oczywiście, powiedzieć bardzo dokładnie, tego się nie mówi. Mówi się tylko hasłowo o systemach założonych do realizacji, natomiast później bardzo szczegółowo było już to omawiane i przez ministra finansów, i przez wiceministrów, są przykłady, są symulacje, tak że myślę, że już duża rzesza osób dowiedziała się, o co chodzi. Tak naprawdę chcemy przebudować cały system, ponieważ w tej chwili on jest dość skomplikowany i taki biurokratyczny, gdzie każdy pracodawca, zwłaszcza mały, ten mikro, wie doskonale, jak ta biurokracja jest uciążliwa, bo on musi dzisiaj odprowadzać wszystkie składki na... składki zusowskie, na Narodowy Fundusz Zdrowia, Fundusz Pracy czy Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, plus podatek, i to on musi podzielić odpowiednie kwoty, przekazać, później oczywiście jeszcze czuwać nad rozliczeniami. Jakie są z tego problemy, to wiemy, bo czasem, jak trzeba zaświadczenie o niezaleganiu ZUS-u wziąć, to nawet nadpłata jest uciążliwa, nie można tego zaświadczenia otrzymać i tak dalej, i tak dalej. My chcemy, żeby pracodawca odprowadzał jedną kwotę, a dalej już służby finansowe państwa będą tą kwotę redystrybuowały na odpowiednie tytuły płatnicze, czyli na ZUS i na składkę zdrowotną.

Przy czym, co jest bardzo istotne, chcemy, aby dochód był dzielony na osobę w rodzinie. I tu będą preferowane w związku z tym rodziny wielodzietne, rodziny z dziećmi, a także te osoby o najniższych dochodach. I osoby o tych najniższych dochodach będą płaciły jednolity podatek w wysokości 10%. W tej chwili od wynagrodzenia najniższego bez względu na to, ile jest osób w rodzinie, taka danina ZUS-u, podatku i tych pochodnych, o których mówiłam, to jest około 30%. Zejdziemy z tą stawką do 10%, resztę dopłaci państwo do osób najniżej zarabiających. W związku z tym fizycznie według obliczeń w przypadku np. rodziny, w której pracuje jedna osoba, zarabia najniższe wynagrodzenie, jest dwoje dzieci, fizycznie rocznie 5000 zł będzie ta rodzina miała w tej chwili w kieszeni. Przy średnich zarobkach będzie to około 4000 zł i oczywiście ta progresja będzie szła w miarę wzrostu dochodów.

Ale tak jak powiedziałam, ideą najważniejszą jest zmiana systemu. Przedsiębiorcy będą również tutaj mieli w związku z tym poprawę tej sytuacji swojej, bo będą mogli odciążyć się od tych nadmiernych biurokratycznych obowiązków.

Ano właśnie, skoro pani poseł już wielokrotnie użyła słowa biurokracja, a przypomnę, nasz gość przewodniczy Komisji Nadzwyczajnej ds. Związanych z Ograniczaniem Biurokracji, to jaki jest efekt prac takiej komisji?

Jeszcze raz...

Jak długo ona działa?

Ta komisja działa, w tej kadencji została utworzona, w pierwszym roku działania tej kadencji. Przewodniczył jej komisji wcześniej poseł Szejnfeld...

I jaki jest efekt?

...jak został europosłem, to ja zostałam przewodniczącą po nim. A więc, proszę państwa, ułatwiliśmy dostęp do ponad 240 zawodów dotąd regulowanych. To były 3 ustawy, które ułatwiały dostęp do zawodów, które dotąd były obarczone wieloma barierami. Przypomnę – to byli radcowie prawni, adwokaci, notariusze, komornicy, pośrednicy nieruchomości, tłumacze przysięgli i tak dalej, i tak dalej. Tu bardzo aktywnie działał rzecznik również, podkreślę, rzecznik praw absolwentów, bo zamysłem takim był, aby ułatwić dostęp młodym ludziom. Były różne metody, to w zależności od zawodu, niektóre były deregulowane, niektóre były dereglamentowane, czyli całkowicie uwolnione...

Czyli raczej nie biurokracja, że pozwolę sobie przerwać pani poseł, tylko raczej deregulacja, to może takie słowo powinno być w nazwie komisji.

Ale również zajmowaliśmy się odbiurokratyzowywaniem gospodarki, bo Ministerstwo Gospodarki tutaj przygotowywało również swoje ustawy, które wprowadzały ułatwienia dla przedsiębiorców. To były sprawy związane chociażby z świadectwami zdrowia, z badaniami pracowniczymi, z dojazdami do pracy, z odciążeniem od wyliczania kosztów właśnie do opodatkowania dochodem związanych z używaniem samochodu służbowego do celów prywatnych, nieopodatkowanie dojazdów do pracy generalnie dla wszystkich pracowników, ułatwienia w eksporcie, sprawy związane z akcyzą, ubezpieczenia eksportowe. Tak że wczytując się w ten cały zakres, można znaleźć szereg ułatwień, które zostały wprowadzone, co nie znaczy, oczywiście, że jeszcze nie jest dużo do zrobienia. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image