trzaskowski.png

Problem niekontrolowanej fali imigracji nie jest problemem wyłącznie obecnego rządu. Cała Europa - a w niej Polska - będzie musiała mu stawiać czoła przez kolejne lata. W obliczu katastrofy humanitarnej solidarność jest konieczna - pisze w "Gazecie Wyborczej" wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski.

W debacie na temat polskiego stanowiska dotyczącego niekontrolowanej fali migracyjnej starły się w Polsce dwa przeciwstawne poglądy. Według pierwszego z nich Polska nie powinna zaprosić do siebie ani jednego uchodźcy, zamknąć oczy na rzeczywiste problemy kontynentu i odwrócić się od Europy. Drugie skrajne podejście zakładało, iż Polska powinna była bez szemrania zgodzić się na pomysł automatycznego przydzielania ściśle określonych kwot uchodźców, po to, aby nie nadwyrężyć swojej reputacji w Unii Europejskiej. Rząd Polski odrzucił oba te skrajnie nieodpowiedzialne stanowiska. 

Polityka europejska musi być skuteczna

Dojrzała polityka europejska musi być przede wszystkim skuteczna - skuteczna w zabezpieczeniu maksimum polskich interesów. Dojrzała polityka europejska musi mieć także swój wymiar strategiczny, a nie być tylko oparta o doraźną kalkulację, krótkotrwałego politycznego zysku. 

Od początku przyjęliśmy taką właśnie strategię. Napływ imigrantów nie jest problemem wyłącznie Włoch, Grecji, czy Niemiec - to problem nas wszystkich - całej Unii Europejskiej. Jeżeli go nie rozwiążemy - zagrożona będzie nie tylko strefa Schengen, wolność poruszania się i podejmowania pracy, ale przede wszystkim stabilność Unii Europejskiej. Zagrożona będzie także nasza tożsamość - integracja europejska wyrasta przecież z pojęć takich jak prawa człowieka, ludzka godność, czy solidarność. Wypada zadać tu retoryczne pytanie - kto odniósłby największą korzyść z naruszenia podstaw stabilności naszej wspólnoty? 

Od samego początku twierdziliśmy konsekwentnie, że w obliczu wyzwania migracyjnego solidarność jest konieczna, ale podział obciążeń nie może być jedyną odpowiedzią na to, co dzieje się w Europie. Pani premier Ewa Kopacz jasno sformułowała swoje warunki - w obliczu katastrofy humanitarnej jesteśmy gotowi zgodzić się na przyjęcie większej liczby uchodźców pod warunkiem jednak, że będzie to część całościowego planu radzenia sobie z napływem imigrantów do Europy.

Dla nas istotne było przede wszystkim to, żeby Unia wysłała w świat klarowny sygnał - nie stać nas na przyjmowanie wszystkich. Możemy i musimy pomóc ludziom, którzy uciekają przed śmiercią i prześladowaniami, ale imigrantów ekonomicznych będziemy odsyłać do domu. Po drugie, jasno mówiliśmy o potrzebie uszczelnienia unijnych granic zewnętrznych i po trzecie, w końcu, o konieczności zapewnienia państwom członkowskim możliwości weryfikacji uchodźców pod względem bezpieczeństwa. (...)

Cały tekst: wyborcza.pl


bg Image