rosati.png

Prawda jest taka, że ZSRR zamiast pomóc - albo przynajmniej zachować pełną neutralność - wbił Polsce nóż w plecy. Zdumiewa mnie, że Rosja w XXI w. powraca do tego nurtu skompromitowanej w przeszłości propagandy – powiedział w rozmowie z „Super Expressie” eurodeputowany Dariusz Rosati.

"Super Express": - Jak ocenia pan słowa rosyjskiego ambasadora w Polsce o tym, że polska dyplomacja przyczyniła się do wybuchu II wojny światowej?

Dariusz Rosati: - Cóż tu komentować! To wypowiedź, mówiąc najkrócej, skandaliczna. Ambasador nie zająknął się na temat zdradzieckiej inwazji Armii Czerwonej z 17 września 1939 r., inwazji będącej efektem paktu Ribentrop-Mołotow, a więc porozumienia sowieckiej Rosji z hitlerowskimi Niemcami. Już tylko z tej racji ambasador powinien przeprosić i wyrazić żal. Nie dość, że o tym nie wspomniał, to jeszcze próbuje przerzucić na Polskę winę za wybuch II wojny światowej. To działanie w najlepszym stylu stalinowskiej propagandy, gdzie wszystko odwracane było do góry nogami, ofiary były nazywane katami, a kaci ofiarami. Ta wypowiedź to powrót Rosji pod rządami Putina do najgorszych czasów zimnej wojny. To w tamtych latach propaganda radziecka była kształtowana według haniebnych wzorców.

Siergiej Andriejew mówi też, że 17 września nie był agresją, ale koniecznością, bo Polska i tak wojnę już przegrała, a Rosjanie musieli w ten sposób chronić ludność na polskich Kresach.

Znamy te tłumaczenia. Cały czas na użytek społeczności międzynarodowej Rosjanie usiłowali tłumaczyć swoje postępowanie koniecznością. Ta "konieczność" wyraziła się w agresji na terytorium suwerennego państwa! Rosjanie na podstawie tego typu argumentacji mogą tłumaczyć agresję i napaść zbrojną na terytorium każdego sąsiedniego państwa. To jest stara stalinowska propaganda z lat 40. mówiąca o tym, że Związek Radziecki musiał w obronie prawosławnej ludności zająć połowę terytorium Polski. Prawda jest taka, że ZSRR zamiast pomóc - albo przynajmniej zachować pełną neutralność - wbił Polsce nóż w plecy. Zdumiewa mnie, że Rosja w XXI w. powraca do tego nurtu skompromitowanej w przeszłości propagandy.

Doskonale wiemy, że ambasador reprezentuje swój kraj. Czy jego wypowiedź była głupim wyskokiem, czy też jest wyrażeniem oficjalnej linii kremlowskich władz?

Oczywiście, że ambasador nie jest swawolnym Dyziem, który mówi, co mu ślina na język przyniesie. Jego słowa wpisują się w przemyślaną koncepcję propagandową Rosji. Od czasu gdy Putin umocnił się na Kremlu, polega ona na tym, żeby zrzucić z Rosji całą odpowiedzialność za czasy stalinowskie. Rosja nie potrafi się pogodzić ze swoją przeszłością, jak to zrobili chociażby Niemcy. Ponieważ strona rosyjska ma trudność w zaakceptowaniu faktu, że reżim Stalina był reżimem agresywnym i jednym z najbardziej zbrodniczych, stara się go za wszelką cenę wybielić i zrzucać odpowiedzialność na innych. Stąd rodzą się tak groteskowe stwierdzenia, jak to mówiące o tym, że Polacy odpowiadają za wybuch II wojny światowej. Na szczęście nikt w obecnych czasach nie da się na te kłamstwa nabrać. Bardzo dobrze, że ambasador został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie strona polska zażąda wyjaśnień w tej sprawie. Przekażemy, że tego typu wypowiedzi świadczą o tym, iż Rosji nie tylko kompletnie nie zależy na poprawie stosunków z Polską, ale też o tym, że Rosja powróciła do wielkomocarstwowego sposobu prowadzenia polityki, który kojarzy się z jej najgorszym okresem w historii.

Czy ambasador powinien zostać wydalony z Polski?

To nie jest jeszcze czas na wydalanie ambasadora. Pierwszym krokiem jest wezwanie do MSZ, kolejnym - nota dyplomatyczna. Jeżeli ambasador będzie się upierał przy swoich słowach, wtedy podjęte zostaną kroki kolejne. Nie pozwolimy, w żaden sposób Polska nie może pozwolić sobie na to, by ktoś w tak bezczelny sposób fałszował najnowszą historię! Żeby z pierwszej ofiary II wojny, państwa, które jako pierwsze stawiło czoła hitlerowskim Niemcom, teraz robić kraj, który ponosi jakąkolwiek współwinę za II wojnę światową. (…)

Cała rozmowa: se.pl

 


bg Image