siemoniak_pap.png

Trochę to wygląda tak, jakby Antoni Macierewicz został przyłapany na gorącym uczynku. Nie wiemy, czy będzie tym ministrem, czy nie, ale co złego jest w debatowaniu. Ja ani słowem się nie wypowiedziałem źle o nim, nie skrytykowałem, a on nerwowo żyje od poniedziałku i wygaduje dziwne rzeczy – mówił w programie „Polityka przy kawie” w TVP1 Tomasz Siemoniak na temat złożonej Antoniemu Macierewiczowi propozycji debaty o bezpieczeństwie Polski. Szef MON dodał, że niepokoi go również język Jarosława Kaczyńskiego, który określił „językiem braku solidarności”.

Antoni Macierewicz powiedział, że nie przyjmie zaproszenia do debaty z szefem MON, bo jak stwierdził „nie ma o czym dyskutować z panem Siemoniakiem”.

„Aż trudno to komentować” 

– Ubolewam nad tym. Szkoda, bo debata to esencja polityki. Wczoraj odbyłem debatę z Witoldem Waszczykowskim z PiS, gdzie się różniliśmy, zgadzaliśmy, ale merytorycznie spędziliśmy półtorej godziny. To były dwa spojrzenia dwóch największych partii w Polsce – mówił Tomasz Siemoniak. 

Stwierdził, że Antoni Macierewicz mówi bardzo dziwne rzeczy, głównie pod jego adresem. – Aż trudno to komentować. Powiedziałby, że nie chce, nie może, a on najpierw obrzucił mnie różnymi zarzutami, że jestem szkodnikiem wojska, przemysłu polskiego, mówił o złotym pociągu. Nie rozumiem tej sytuacji – powiedział. 

Z jego punktu widzenia zachowanie Antoniego Macierewicza wygląda tak, jakby został on „przyłapany na gorącym uczynku”, rzeczywiście miał zostać ministrem obrony w rządzie po wygranych przez PiS wyborach i nie wie jak się w tej sytuacji zachowywać. – Będę żył bez tej debaty – zapewnił jednak szef MON.

„Nie wysłano ani sprzętu, ani służb” 

Antoni Macierewicz uważa, że szef MON wysłał wojsko do Wałbrzycha, by podtrzymać złudzenia i nadzieje mieszkańców na odnalezienie złotego pociągu i na hossę turystyczną. „Minister reklamuje złoty pociąg jako rekompensatę dla Wałbrzycha za zniszczenie kopalń na początku lat 90. XX wieku, a zapomina, że był wówczas ważnym działaczem UW i KLD, które podejmowały te decyzje” – pisał poseł PiS Antoni Macierewicz na swoim Facebooku. 

– Żeby cokolwiek powiedzieć, trzeba oczyścić teren. Nie mamy pojęcia, czy cokolwiek jest na rzeczy. Kolejne konferencje domniemanych znalazców obniżają rangę tego, co miałoby się wydarzyć. Nie zostały tam wysłane ani sprzęt, ani służby. Władze lokalne oceniają sytuację, a wojsko pomaga w dziesiątkach takich sytuacji – tłumaczył Tomasz Siemoniak.

„Cała Europa musi działać solidarnie” 

W programie poruszony został również wątek imigrantów. Minister stwierdził, że obrazki z granicy węgiersko-serbskiej pokazują, że sytuacji związanej z uchodźcami nie da się zatamować w jednym miejscu. – Cała Europa musi działaś solidarnie. Jeśli Węgry zamknęły swoje granice, to jadą w kierunku Chorwacji, która powiedziała, że ich przyjmie. Elementem obrad ministrów spraw wewnętrznych było rozważenie, co należy docelowo zrobić, jak usunąć przyczyny, a nie tylko walczyć ze skutkami, które przechodzą wszelkie oczekiwania – mówił. 

Zapytany o zapowiedź nadzwyczajnej rady europejskiej przez Donalda Tuska odpowiedział, że z pewnością zostanie ona niebawem zwołana, bo „sytuacja do tego dojrzała”. – Myślę, ze Donald Tusk podejmie taką decyzję, ale intensywnie pracuje nad tym, aby ta rada przyniosła efekty. Nie możemy sobie pozwolić na dyskusję bez rezultatu. Jeśli UE będzie gotowa do decyzji, to rada będzie zwołana – mówił.

Źródło: tvp.info

Foto: PAP


bg Image