mucha1.png

Jeśli porównamy obietnice wszystkich partii, my jesteśmy jedyną, która mówi, że należy oddać ludziom pieniądze, żeby to oni zdecydowali, w jaki sposób te pieniądze zagospodarują - powiedziała w rozmowie z "Super Expressem" poseł Joanna Mucha.

"Super Express": - Platforma Obywatelska obiecuje wprowadzenie jednolitego kontraktu zamiast umowy o pracę, zniesienie składek ZUS i na NFZ. Dlaczego po ośmiu latach mielibyśmy uwierzyć w te obietnice?

Joanna Mucha: - Dlatego, że gdy przejmowaliśmy władzę w 2007 roku, płaca minimalna wynosiła 936 zł, a dzisiaj wynosi 1750 zł i urośnie jeszcze o kolejne 100 zł w przyszłym roku. Dlatego, że choć tego nie zapowiadaliśmy, przeprowadziliśmy wiele reform prorodzinnych związanych z ulgami na dzieci, oskładkowaniem umów śmieciowych, zbudowaliśmy żłobki i przedszkola, daliśmy rodzicom darmowy podręcznik dla ich dzieci, Kartę Dużej Rodziny.

- Ja pamiętam państwa obietnice sprzed lat: 4 razy tak dla Polski, czy 3 razy 15, a więc radykalne obniżenie i uproszczenie podatków. Nigdy nie zostały spełnione...

- Realizowaliśmy to, co w tamtym czasie było możliwe do zrealizowania. Kiedy objęliśmy władzę, spotykaliśmy się z wielkim kryzysem ekonomicznym. Mimo to po ośmiu latach mamy wzrost minimalnej płacy, średnich płac, emerytury minimalnej, 24 proc. wzrostu gospodarczego - to naprawdę świadczy o tym, że daliśmy sobie radę. A teraz, co podkreślamy na każdym kroku, priorytetem jest dobra praca dla Polaków. Tak jak dobrze definiowaliśmy wyzwania do tej pory, tak i teraz wypełnimy swoje zobowiązania.

- Przedsiębiorcy krytykują PO za podnoszenie podatków czy składki ZUS, które w ostatnich latach miały miejsce. Naprawdę uważa pani, że po ośmiu latach uwierzą w wasze obietnice?

- Jeśli porównamy obietnice wszystkich partii, my jesteśmy jedyną, która mówi, że należy oddać ludziom pieniądze, żeby to oni zdecydowali, w jaki sposób te pieniądze zagospodarują. Połączenie podatków tak, by były płacone w sposób, który proponujemy, doprowadzi do odbiurokratyzowania. Spowoduje zmniejszenie klina podatkowego dla najmniej zarabiających. Chcemy, by Polacy wyszli z szarej strefy, z umów śmieciowych, by odkładali pieniądze na emerytury, żeby poczuli stabilność swojego zatrudnienia. Wiem, że panuje moda na krytykowanie Platformy Obywatelskiej za wszystko, co zdarzyło się w ciągu ostatnich lat, jednak przypomnę, że cztery lata temu obiecywaliśmy 300 miliardów złotych z Unii Europejskiej, zdobyliśmy 400 miliardów. A więc jeśli chodzi o naszą wiarygodność, nie jest chyba tak źle.

- Zapowiadacie gigantyczną rewolucję - połączenie ZUS, NFZ, skarbówek w jeden urząd, przeniesienie ciężaru płacenia składek na budżet państwa. Jak chcecie to przeprowadzić i - przede wszystkim - skąd na to wszystko pieniądze?

- Najpierw musimy doprowadzić do zmiany warunków pracy, czyli wprowadzenia tego jednolitego kontraktu. Mamy nadzieję, że dzięki temu wiele osób będzie wychodziło z szarej strefy. Nie ukrywamy, że koszt tej reformy będzie oscylował w granicach 10 miliardów i to jest ta górna granica. Dzięki temu jednak, że większa część Polaków będzie płaciła podatki, to jest szansa na to, by w budżecie było więcej pieniędzy. (...)

Cała rozmowa: se.pl

 


bg Image