kierwiski3.png

– To muszą być procesy odpowiedzialne ekonomicznie – powiedział w programie TVP Info „Gość poranka” Marcin Kierwiński, szef gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz. Poseł w ten sposób odpowiedział na pytanie o liczbę uchodźców, których jest w stanie przyjąć Polska. 

Do tej pory rząd deklarował, że będzie to 2 tys. osób, jednak według propozycji Komisji Europejskiej liczba ta może wzrosnąć do 12 tys. – Możemy przyjąć taką liczbę uchodźców, na którą nas stać – dodał Marcin Kierwiński i jednocześnie zaznaczył, że Polska jest „logistycznie przygotowana” na większą liczbę przybyszów.

– Korzystamy na byciu w Unii Europejskiej i zdajemy sobie sprawę, że bycie w Unii stwarza jakieś koszty – powiedział Marcin Kierwiński. Jak dodał, przyjęcie do Polski uchodźców z Syrii to także część tych kosztów. 

Szef gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz uznał, że Polska jest w stanie przyjąć „taka liczbę uchodźców, na którą nas stać” i że powinniśmy być gotowi na poniesienie tych kosztów. Polityk uznał, że nie może być tak, że „jak Unia daje pieniądze, to jesteśmy solidarni, a jak każe uczestniczyć w trudnych procesach, to się na to nie zgadzamy”.

Od tego mamy służby

Marcin Kierwiński uznał, że Polska jest „przygotowana logistycznie” na przyjęcie większej liczby uchodźców, jednak jak zaznaczył „przyjmowanie nie jest rozwiązaniem”. 

– Trzeba rozwiązywać problemy polityczne, które były przyczyną problemu – powiedział poseł. – Cała cywilizacji Zachodu zdaje sobie sprawę, że Państwo Islamskie staje się coraz większym problemem. Sytuacja w tym rejonie staje się coraz gorsza – dodał. 

To właśnie obawy przed terrorystami, którzy wraz z falą imigrantów mieliby przedostać się do Europy, są często podnoszonym argumentem w dyskusji o uchodźcach. Jak zatem należy dokonywać selekcji osób przybywających do Polski? – To trudny proces, ale od tego mamy służby – powiedział Marcin Kierwiński.

Dyplomacji nie uprawia się przed kamerami

Gość programu odniósł się również do zarzutów, że w kwestii uchodźców najmniej angażuje się Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej. W prasie zagranicznej pojawiały się oskarżenia, że Tusk był nieobecny, gdy szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker prezentował plan rozmieszczenia 160 tys. migrantów w państwach UE. 

– Jak na razie wszelkie ustalenia dotyczące liczby uchodźców, które trafią do poszczególnych krajów europejskich, zapadły na szczycie Rady Europejskiej, którą prowadził Donald Tusk – powiedział Marcin Kierwiński.

Polityk bronił przewodniczącego Rady Europejskiej tłumacząc, że „dyplomacji nie uprawia się przed kamerami”. – Dyplomacja to wiele zakulisowych rozmów i wiele zakulisowych ustaleń – dodał.

Źródło: tvp.info


bg Image