biernacki.png

„Polskie służby są przygotowane, mają opracowany mechanizm sprawdzania uchodźców. Syryjczyków jesteśmy w stanie weryfikować, ale jeżeli będziemy mieli uchodźców z Erytrei, którzy uciekają do Europy przez Libię, to ocena tych ludzi będzie o wiele trudniejsza” - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM koordynator służb specjalnych Marek Biernacki.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, czy polskie służby są w stanie wychwycić, odsiać z grona uchodźców osoby podejrzane o terroryzm?

Marek Biernacki: Tak, polskie służby są przygotowane, mają pewien opracowany mechanizm tego sprawdzania osób, które tutaj będą.

Ale mechanizm, który kiedykolwiek się już przydał?

Tak, dla polskich służb sprawa związana z tzw. chrześcijanami syryjskimi i sprawa związana z fundacją Estera, która uczestniczyła w przyjeździe tych emigrantów do Polski, była w jakiś sposób dla polskich służb bardzo ważna, ponieważ musieliśmy sprawdzić i ocenić te osoby.

Rozumiem, tamtych imigrantów sprawdzono, tylko że tam było sto kilkadziesiąt osób, tutaj skala będzie gigantyczna, idąca w tysiące.

Tak, ale mogliśmy wypracować pewne mechanizmy, mogliśmy nawiązać współpracę w tym kierunku z partnerami - nie tylko z partnerami europejskimi, ale partnerami, którzy znajdują się na miejscu, czyli na Bliskim Wschodzie, którzy mają o wiele większe informacje.

Rozumiem służbami specjalnymi takich państw jak Izrael, Jordania, Turcja.

Tak, tego typu państwami. Co jest też ważne, zależy skąd przyjmiemy też tych imigrantów. Jeżeli będziemy mieli imigrantów z Erytrei na przykład, imigrantów, którzy uciekają do Europy przez Libię, przez państwo upadłe, bo Libia jest państwem upadłym, czyli ze środka Afryki, to ta ocena tych ludzi będzie o wiele trudniejsza i bardziej złożona. Ale muszą być do tego przygotowani.

Ale jak rozumiem Syryjczyków jesteśmy w stanie jakoś sprawdzać.

Tak, Syryjczyków jesteśmy w stanie weryfikować.

Ale do tego stopnia, żeby pan zagwarantował, że nikt, kto jest związany z jakąkolwiek organizacją terrorystyczną do Polski, jako uchodźca, nie wjedzie?

Powiem państwu, że bardziej obawiam się tego, że te osoby, które przyjadą później, przeżyją bardzo dużą frustrację.

I będą takim zaczynem...

Tak jest, właśnie żeby stać się samotnym wilkiem czy działać w jakiś organizacjach. To jest problem bardzo złożony, bardzo trudny.

Bo takie sytuacje widzimy na Zachodzie, tam przyjeżdżają ludzie do pracy, sfrustrowani, zaczynają być podatni na jakieś wpływy terrorystyczne.

Tak, tak się działo we Francji - np. tam nabór do służb odbywał się w zakładach karnych w więzieniu. Osoby, które były skazane za drobniejsze przestępstwa, były werbowane.

Bo polskie służby z zagrożeniami islamskimi już się zmagają. Czym się zajmuje, czy zajmowała się, polska komórka wsparcia Państwa Islamskiego?

Ta polska komórka wsparcia Państwa Islamskiego zbierała fundusze, to mogę powiedzieć. Fundusze dla Państwa Islamskiego - to był stary kanał czeczeński, którym Czeczeni przez Polskę wyemigrowali. Czeczeni stanowili podstawę.

Polscy Czeczeni zbierali pieniądze dla Państw Islamskiego?

Tak jest.

I rzeczywiście te pieniądze tam trafiały?

Tak, trafiały.

Czyli to nie były wiązania?

Tak, to nie były duże grupy, ale zostało to zarejestrowane, została przeprowadzona operacja służb specjalnych. Rejestrujemy też i badany również polskich konwertytów, którzy uczestniczą w działaniach w Syrii.

Bo jest też tak, że Polacy, czy polscy obywatele, walczą w szeregach Państwa Islamskiego.

Tak, dane dotyczące tych osób są różne, te dane są płynne.

Ale to jest kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt osób?

To nie są duże liczby. To jest do 20 osób.

Konwertyci, chrześcijanie, którzy przeszli na islam.

Tak jest. Prosiłem służby, żeby też oceniły, jakie to są osoby, jaki to jest typ osoby, jak odbywa się to studium przypadku. Z reguły są to osoby, które kilka lat temu wyjechały z Polski, zderzyły się z cywilizacją zachodnią, tam zderzyły się też ze środowiskami muzułmańskimi, aktywnymi imamami i tam przeszli dopiero na islam. I tam zaczęli działać.

Ale ci ludzie mieszkają w Polsce?

Nie, w Polsce z reguły nie mieszkają.

Bo z punktu widzenia polskiego prawa to przestępstwo.

Jest kilka przypadków w Polsce, ale żadna z tych osób w Polsce nie mieszka. Polskie służby i polska prokuratura ściga tych ludzi.

Rozumiem, że z pańskiego punktu widzenia uchodźcy to jest problem do opanowania.

Uchodźcy to problem bardziej złożony. Uważam, że Europa przeżywa duży kryzys, bo leczy objawy, a nie leczy samej choroby. Chorobą jest - nie ukrywajmy - rozpad pewnego porządku na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce po wiośnie arabskiej. To, co się dzieje w państwie libijskim, to co się dzieje w Syrii, działalność Państwa Islamskiego. Jeżeli nie zatrzymamy tej choroby, nie wytniemy tego nowotworu, to tego typu emigracja będzie narastała.

Ale jest taka liczba uchodźców, o której pan powie: Jesteśmy w stanie sprawdzić do 10 tys. osób, jak to będzie 30 tys. osób, to polskie służby nie są na tyle dobrze do tego przygotowane?

Polskie służby zawsze będą starały się wypełnić swoje obowiązki, ale byłbym niepoważną osobą, gdybym od razu wszystko gwarantował na sto procent. Zrobimy wszystko, żeby te osoby zweryfikować, przygotować się do tego typu działań, żeby polscy obywatele byli bezpieczni.

Czy służby podsłuchujące prezesa Najwyższej Izby Kontroli to jest polski standard?

Nie, polski standard to to, że służby, Centralne Biuro Antykorupcyjne, działały zgodnie z prawem.

Podsłuch założony na telefonie Krzysztofa Kwiatkowskiego, był zgodny z prawem.

Tak, był za zgodą sądu.

Ale dużo jest takich przypadków, że podsłuchuje się ministrów, prezesów takich instytucji jak NIK?

Wszystko zależy od tego, czy istnieje podejrzenie przestępstwa. W tym wypadku istniało podejrzenie przestępstwa - najprawdopodobniej, bo nie znam dokładnie akt sprawy i to nie jest też moja rola. Podsłuchiwanie pana Krzysztofa Kwiatkowskiego nastąpiło wskutek jego rozmowy z panem Janem Burym, który miał nałożony podsłuch. Naturalną konsekwencją tego było nałożenie podsłuchu na pana prezesa Najwyższej Izby Kontroli, za - podkreślam - zgodą sądu.

I uważa pan, że służby zachowały się w tej sprawie profesjonalnie?

Tak jest, bo postępowanie jest toczone pod nadzorem prokuratury. (…)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image