mucha.png

Polska scena polityczna podzieliła się na PiS, którego idea IV RP jest aktualna, i na PO oraz pozostałe partie, które chcą normalnej demokracji. Politycy zmieniają barwy, to nic nadzwyczajnego. Polityka i partie polityczne są żywym organizmem - mówi w "Sygnałach Dnia" Joanna Mucha, rzeczniczka sztabu wyborczego PO.

Polityka to żywy organizm. Wiele osób zmienia barwy partyjne, to nie jest nic nadzwyczajnego.

Przemysław Szubartowicz: Joanna Mucha, Platforma Obywatelska. Dzień dobry pani.

Joanna Mucha: Dzień dobry, witam serdecznie.

Pani poseł, co mają wspólnego Grzegorz Napieralski i Ludwik Dorn?

I Michał Mazowiecki.

I Michał Mazowiecki?

Mają to wspólnego, że podzielają tę wizję Polski, którą prezentuje Platforma Obywatelska, czyli wizję Polski, która jest Polską obywatelską, jest Polską rządzoną prawem i procedurami prawnymi, jest Polską, która zachowuje rozsądny rozdział między Kościołem a państwem...

A od kiedy podzielają taką wizję państwa?

Ja myślę, że jeśli chodzi o Grzegorza Napieralskiego, to tutaj nie mamy żadnych wątpliwości, bo to jest ta strona, ten obóz... Niestety, polska scena polityczna podzieliła się na PiS, na PiS, który chce zrobić rewolucję taką od samego spodu do samej góry, i ten projekt IV Rzeczpospolitej jest nadal aktualny, i na Platformę i inne partie, które raczej myślą o zwykłej demokracji, dobrej demokracji...

Ale jeszcze kilka lat temu Grzegorz Napieralski mówił o Platformie, jaka to partia bezideowa, jaka pusta, że dla kasy.

Bardzo... I wiele osób zmienia barwy partyjne w polskiej polityce. To nie są tylko politycy Platformy Obywatelskiej, do nas przyszedł Bartek Arłukowicz, do nas przyszła Joanna Kluzik–Rostkowska, a Leszek Miller był w Samoobronie, więc to nie jest nic nadzwyczajnego, że politycy zmieniają barwy...

Ale to dobrze świadczy o tych politykach, czy źle o polityce, czy dobrze o polityce?

Nie, to czasem znaczy o tym, że zmieniają się poglądy danego polityka, czasem świadczy o tym, że określone partie w jakiś sposób jednak ewoluują. Polityka jest żywym organizmem i partie polityczne są żywym organizmem.

A to nie jest tak, że po prostu dla kariery się zmienia poglądy? Po to, żeby wystartować z jakiegoś miejsca, dostać się do Sejmu i przez następne lata zarabiać pieniądze?

Ja jestem ostatnią osobą, która by zarzucała swoim kolegom czy też innym kolegom, takim jak Jarosław Gowin, którzy zmienili barwy w drugą stronę, że robią to ze względu na chęć robienia kariery. Nie.

Ale Ludwik Dorn przecież był bardzo blisko w Prawie i Sprawiedliwości braci Kaczyńskich, był jednym z jednak tych, którzy, no, byli w obozie przeciwnym Platformie Obywatelskiej, wykształciuchy, kamasze i tak dalej. On zresztą sam dzisiaj mówił w Gazecie Wyborczej Ludwik Dorn: „Ci, co uznają, że Dorn to wykształciuchy, kamasze, wywlekanie o piątej nad ranem, zbrodnie dornizmu, kaczyzmu i ziobryzmu, spluną na moje nazwisko i zakreślą inne, ale niech nie obrażają się na Platformę Obywatelską”.

Ludwik Dorn jest poza Prawem i Sprawiedliwością już blisko 8 lat i przez te 8 lat naprawdę bardzo wyraźnie zmienił swoją retorykę, zmienił swoje poglądy. Tą ewolucję widać naprawdę bardzo wyraźnie. Ja mam inne... w inny sposób patrzę na Ludwika Dorna, bo patrzę na niego jak na posła, jak na posła, który jest bardzo przygotowany do komisji sejmowych, do posiedzeń komisji sejmowych, i jak na posła, który kiedy wychodzi na mównicę sejmową, to naprawdę wtedy, kiedy ma coś ważnego do powiedzenia, i naprawdę wtedy, kiedy jego zdaniem... kiedy naprawdę chce coś bardzo konkretnego zmienić, zmienić nastawienie Sejmu. To nie jest osoba, która jątrzy, to jest osoba, która raczej leje oliwę na rozburzone fale.

Ale inne formacje polityczne mówią, że to jest kabaret, cyrk, albo że Platforma jest partią bezideową w związku z tym.

A cóż innego mogą inne partie mówić? Platforma Obywatelska jest nadal partią, która przyciąga ludzi do siebie, która zaprasza ludzi do siebie i te zaproszenia są przyjmowane. Więc w jaki inny sposób można...

No a Paweł Zalewski, który był w Platformie tak długo i był komentatorem spraw międzynarodowych, zresztą przez polityków Platformy cenionym, nie dostał się na listy.

Paweł Zalewski dostał się na listy, dostał się na listy, dostał bardzo dobrą propozycję, naprawdę dobrą propozycję i przypuszczam, że każdy inny polityk...

W Radomiu właśnie, a chciał w Warszawie, tutaj, gdzie pracował.

No tak, ale to dotyczy przecież bardzo wielu polityków Platformy, którzy dostali propozycję startu z innych regionów niż te, które wybierają. Ja to w jakiś sposób rozumiem, bo wtedy, kiedy bym dostała propozycję startu nie z Lublina, nie od siebie, tylko z innego miejsca, to też nie byłabym z tego powodu zadowolona. Ale też nie zorganizowałabym takiego spektaklu, który zorganizował Paweł Zalewski.

A te obawy Pawła Zalewskiego nie trafiają do pani, że Michał Kamiński, że Roman Giertych i że to właściwie zagraża Platformie?

Roman Giertych nie jest w żaden sposób związany z Platformą Obywatelską, powtarzam to cały czas...

A Platforma nie sprzyja w żaden sposób Romanowi Giertychowi?

Platforma nie sprzyja Romanowi Giertychowi, w tym okręgu wyborczym startował do tej pory Łukasz Abgarowicz, który powiedział w sposób jasny i oczywisty: szkoda moich głosów, wystawcie mnie do Sejmu, bo w Sejmie moje głosy zaprocentują dla Platformy. Nie jesteśmy teraz w takim momencie, kiedy możemy sobie pozwolić na to, żeby któregokolwiek kandydata wystawiać na przegraną walkę. To nie jest ten moment po to, żeby...

To po co ta zmiana, jeśli chodzi o listy wyborcze, przyjęcie Napieralskiego, Dorna, no, już o syna Tadeusza Mazowieckiego nie pytam, bo rozumiem, że to jest człowiek, który w tym obozie po prostu się odnajduje, natomiast po co to wszystko? Po to, żeby zyskać wyborców? Po to, żeby pokazać, jaka Platforma jest szeroka? Po to, żeby co?

Platforma sięgnęła też po bardzo wiele nazwisk, które do tej pory z nami nie pracowały. Mówimy cały czas o tych kilku, natomiast jest pan profesor Nykiel, rektor Uniwersytetu Łódzkiego, który nigdy nie był związany z tą polityką sejmową, jest pani Chybicka, która też z nami współpracuje. To są naprawdę dobre nazwiska i my zawsze, w każdych wyborach otwieramy się na nowych ludzi, otwieramy się na ludzi, którzy mają dorobek, którzy mają doświadczenie i chcą coś dobrego dać polskiemu życiu publicznemu.

A pani premier Ewa Kopacz ostatnio w takim wystąpieniu właśnie przedstawiając tych kandydatów, mówiła ostro o opozycji, o Prawie i Sprawiedliwości. Teraz będzie taka retoryka w kampanii? Platforma będzie straszyć PiS-em?

Platforma... Albo może inaczej. Parę dni temu był taki dobry artykuł pana marszałka Borowskiego, w którym powiedział, że projekt Konstytucji zaproponowany przez PiS w 2010 roku nadal aktualny. To jest propozycja „demokratury”. My się z taką propozycją nie zgadzamy. My się nie zgadzamy na to, żeby rządzić państwem przez służby specjalne, nie zgadzamy się na to, żeby ponownie wpływać na wymiar sprawiedliwości, tak jak to było wcześniej, na to, żeby zacierać granice między państwem i Kościołem. To jest wiele, wiele spraw, które w naszym przekonaniu są w poprzek demokracji. Dlatego powiedziałam na samym początku dzisiejszego wywiadu, że my jesteśmy za demokracją i za dobrymi procedurami demokratycznymi. I każdy, kto podziela tę wizję Polski, znajdzie miejsce w Platformie Obywatelskiej, jeśli będzie chciał się do Platformy zapisać. Cenimy różnorodność. Różnorodność nie jest niczym złym. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image