kierwinski.png

Politycy często różnią się poglądami, ale konieczne jest budowanie tamy przeciwko populizmowi - stwierdził w programie "Jeden na jeden" Marcin Kierwiński, szef sztabu PO, komentując obecność na listach wyborczych partii Ludwika Dorna i Grzegorza Napieralskiego.

- Cieszę się, że Platforma otwiera się na nowe osoby, że jest atrakcyjna dla tych osób. Politycy często różnią się poglądami, ale konieczne jest budowanie tamy przeciwko populizmowi - odpowiadał szef gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz.

- PO potrafi być otwarta na osoby, które wcześniej ją krytykowały. Zmieniła się sytuacja - ludzie, którzy chcą Polski otwartej, którzy myślą różnie o różnych sprawach, chcą startować z list PO. Od kilku tygodni rozmawialiśmy z Dornem i Napieralskim - przyznał.

Marcin Kierwiński przekonywał, że obecność tych polityków na listach PO nie jest chęcią bycia u władzy. Zaznaczył, że obecnie w Polsce tworzą się dwa bloki - Polski tworzonej przez PiS  - "zamkniętej" i "nieco ksenofobicznej" oraz blok Polski PO - polityków, którzy "myślą o 25 latach demokracji pozytywnie".

Listy PO bez Pawła Zalewskiego

- Paweł Zalewski otrzymał bardzo konkretną propozycję startu z jednej z list mazowieckich, ale ją odrzucił. Wyrażał swoje wielkie niezadowolenie z tego, że Michał Kamiński startuje z miejsca wyższego niż on.  Zarząd PO uznał, że może on wzmocnić listę PO w innym okręgu. Zareagował na tę propozycję na "nie", a potem już do rady krajowej żadnego kontaktu, poza medialnym, z nim nie było - przekonywał Marcin Kierwiński.

- Pan Paweł Zalewski czasami uważał, że powinien podlegać specjalnym zasadom w Platformie Obywatelskiej - przyznał.

Pytany o to, czy Zalewski miał "za duże ego", Marcin Kierwiński stwierdził, że nie chce kontynuować tematu. - Wczoraj temat zamknęła rada krajowa. Podkreślę raz jeszcze. Paweł Zalewski miał propozycję startu z list PO, nie skorzystał - zaznaczył.

Szef sztabu odrzucił zarzuty, że Michał Kamiński ma wpływ na decyzje podejmowane przez Ewę Kopacz. - Pani premier jest politykiem bardzo niezależnym, podejmuje autonomiczne decyzje - podkreślił.

Sprawa Kwiatkowskiego

Marcin Kierwiński odniósł się także do zarzutów pod adresem prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego. - Cieszę się, że Krzysztof Kwiatkowski wyłączył się z bieżącego kierowania NIK i zrzekł się immunitetu - powiedział. - Kwiatkowski był traktowany jako wzór urzędnika, więc jestem lekko zaskoczony - przyznał poseł.

Dodał, że drugi z podejrzanych w sprawie, Jan Bury, powinien postąpić podobnie jak Krzysztof Kwiatkowski i zrzec się immunitetu. Jednak, jak zaznaczył, "nie będzie podpowiadać przewodniczącemu Buremu jak ma się zachować".

Co z październikowym referendum?

Polityk był pytany także o to, czy Senat odrzuci propozycję prezydenta Andrzeja Dudy o przeprowadzenie w dniu wyborów parlamentarnych 25 października referendum dot. lasów państwowych, sześciolatków i wieku emerytalnego.

- Prezydent Duda zaproponował referendum pod dyktando związków zawodowych, pod dyktando jednej partii politycznej, nie licząc się z głosem innych partii. To wydaje się być jedyna słuszna decyzja - ocenił.

Zaznaczył, że prezydent Bronisław Komorowski proponując wrześniowe referendum nie konsultował tej decyzji z żadną z partii politycznych, a prezydent Duda "konsultował to z Beatą Szydło".

Źródło: tvn24.pl


bg Image