Kidawa-Bonska.png

Podczas posiedzenia Rady Ministrów może paść wniosek o ogłoszenie na terenie kraju stanu klęski żywiołowej. W programie „Gość poranka” w TVP Info marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska przyznała, że sytuacja jest poważna, ale nie uważa ogłoszenia stanu klęski za konieczne. – Najważniejsza jest szybka pomoc dla rolników. Szybka pomoc finansowa – podkreśliła.

Na antenie TVP Info Małgorzata Kidawa-Błońska zdradziła, że wszyscy wojewodowie przygotowali raporty dla premier Ewy Kopacz dotyczące skali strat wywołanych przez suszę na podległych im terenach. Na ich podstawie rząd uzyska pełen obraz sytuacji i zdecyduje, jakie środki zostaną przekazane na pomoc dla rolników i sadowników. 

„Najważniejsza pomoc dla rolników” 

Marszałek Sejmu oceniła, że problemu nie rozwiąże ogłoszenie stanu klęski żywiołowej, które dodatkowo mogłoby wymusić przesunięcie terminu wyborów parlamentarnych. – Tak naprawdę na co pozwala stan klęski? Daje wyjątkowe uprawnienia dla rządu w podejmowaniu decyzji. Tutaj najważniejsza jest pomoc dla rolników. Szybka pomoc finansowa. Na pewno dzisiejsza debata na rządzie jest bardzo ważna, bo będą podejmowane decyzje, w jaki sposób i na jaką skalę rolnikom pomagać, bo to dotknęło już prawie wszystkich województw w naszym kraju – wyjaśniła. 

Zdaniem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej nie ma potrzeby zwoływania dodatkowych posiedzeń Sejmu. Jak się wyraziła, sprawa jest bowiem dynamiczna – zajmują się nią posłowie zasiadający w komisji rolnictwa oraz rząd, parlamentarzyści są natomiast na bieżąco informowani o sytuacji. 

Marszałek Sejmu zaskoczona 

To, co według marszałek Sejmu jest potrzebne, to zwołanie Rady Gabinetowej z udziałem premier Ewy Kopacz i prezydenta Andrzeja Dudy. Takie spotkanie powinno dotyczyć suszy. – Moim zdaniem to normalne, że nowy prezydent spotyka się z premierem swojego kraju i rozmawiają o najważniejszych problemach. Trochę jestem zaskoczona, że jeszcze pan prezydent z tej szansy nie chciał skorzystać – przyznała. 

– Skoro spotyka się z przedstawicielami rządów innych krajów, co jest bardzo dobre i bardzo cenne, wydaje mi się, że pierwsze spotkanie powinno być z władzami Polski, by tę wiedzę dotyczącą m.in. skutków suszy mieć z pierwszej ręki – oceniła Małgorzata Kidawa-Błońska.

„Doniesienia prasowe bulwersują” 

Komentując doniesienia tygodnika „Newsweek” na temat rozliczenia „kilometrówek” ówczesnego posła Andrzeja Dudy (miał za publiczne pieniądze podróżować do Poznania, by prowadzić wykłady na prywatnej uczelni) polityk PO powiedziała, że po złożeniu oświadczenia przez Kancelarię Prezydenta uważa sprawę za zamkniętą. – Nie mam uprawnień, by prosić czy żądać od pana prezydenta wyjaśnień, jest już byłym posłem. Natomiast doniesienia prasowe bulwersują opinię publiczną i zawsze lepiej w takiej sprawie dać wyjaśnienie, które by tę sprawę zamknęło – wyjaśniła. 

Samo oświadczenie marszałek nazwała „dosyć ogólnym” i nie ucinającym spekulacji. – Pan prezydent stwierdza, że w tym czasie pełnił także działalność poselską. Chciałabym postawienia kropki nad „i”, żebyśmy nie mieli wątpliwości, czyli powiedzenia, co poza wykładami pan prezydent tam robił. Byłoby to zamknięcie sprawy – uznała. 

Efekt afery madryckiej 

– Cały system rozliczania posłów wyjazdów oparty jest na słusznej moim zdaniem zasadzie oświadczeń. Chcemy, żeby obywatele zastępowali zaświadczenia oświadczeniami, system rozliczeń podróży poselskich został w ten sposób stworzony. Po tak zwanej aferze madryckiej uregulował Sejm precyzyjnie wyjazdy prywatnymi samochodami na wyjazdy zagraniczne – zaznaczyła Małgorzata Kidawa-Błońska. 

– Najwyższy czas po dwudziestu latach uregulować jednak ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora, żeby doprecyzować pewne zapisy, żeby to było czytelniejsze. Właściwie nie ma tygodnia, żebym nie spotykała się z sytuacją, że jakieś rozliczenia posła są nieprecyzyjne albo nieprawdziwe – stwierdziła marszałek Sejmu.

Zapytana o odrzucenie przez prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę propozycji prezydenta Dudy, która bardziej zaangażowałaby nasz kraj w rozwiązanie konfliktu za wschodnią granicą, Małgorzata Kidawa-Błońska oceniła, że to nie jest policzek dla głowy państwa. 

„Jesteśmy poważnym partnerem” 

– Przez ostatnie osiem lat polityka zagraniczna jest prowadzona bardzo dobrze. Jesteśmy poważnym partnerem w rozmowach, nie tylko w Europie, ale i na świecie. Nasze zdanie jest brane pod uwagę. W sprawie Ukrainy Polska od pierwszych dni wydarzeń na Majdanie brała udział w rozmowach i przygotowywała różne rozwiązania. Powstał format rozmów, ale to nie jest tak, że Polska jest nieobecna – przypomniała. 

– Ani nasza ręka nie jest odrzucana, ani nie prowadzimy błędnej polityki w sprawie Ukrainy. Polska jest ambasadorem Ukrainy w Unii. Czasami niektóre sprawy lepiej załatwiać w mniejszym gronie – wyjaśniła Małgorzata Kidawa-Błońska, przypominając, że dyplomacja wymaga „rozmów, rozmów, szukania porozumienia i potem ogłaszania tego co się osiągnęło”.

Źródło: tvp.info


bg Image