kidawa-blonska.png

Ułożenie list to trudny proces, budzący zawsze wiele emocji. Trzeba unieść się poza sympatie i stworzyć listy z potencjałem, by zebrać jak najwięcej głosów - mówiła w "Sygnałach Dnia" marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Krzysztof Grzesiowski: Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej, pani Małgorzata Kidawa-Błońska. Dzień dobry, pani marszałek.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Dzień dobry, witam.

Pamięta pani wybory 2011 roku?

Pamiętam.

Drugie miejsce na liście Platformy.

(...) bardzo dobry...

Stołecznej liście.

I bardzo dobry wynik Platformy i nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce.

Cztery lata wcześnie, w 2007 też Warszawa.

I też dobry wynik, chociaż...

2005 też Warszawa. A 2015?

Zobaczymy, na pewno nie Warszawa. W Warszawie liderką list będzie pani premier Ewa Kopacz, a my musimy tak się zmobilizować i tak ułożyć listy, żeby powtórzyć dobry wynik, tak jak pan powiedział, z 2011. Ułożenie list to jest taki dosyć trudny proces, budzący zawsze wiele emocji i przy każdym układaniu list, czy to było w 2005, 07 czy 11, zawsze układanie list budzi emocje, bo trzeba unieść się poza takie sympatie, tylko stworzyć listę z potencjałem, to znaczy muszą być liderzy, którzy naprawdę będą te listy ciągnęli i każda inna osoba znajdująca się na tych listach musi mieć potencjał i musi zbierać głosy. Jeżeli się poważnie myśli o wygranych wyborach, nie mogą być na listach osoby, które zbierają 100, 200 głosów, tutaj każdy musi być bardzo zaangażowany. I historia pokazuje, że osoby z dalszych miejsc, tak jak ja pierwszy raz do Sejmu weszłam z 11. miejsca, jeżeli wykona się swoją pracę dobrze, to ten wynik może być optymalny.

No tak, ale wciąż się zastanawiam, dlaczego... Zresztą ja to może mniej, politycy, ot, choćby pani Iwona Śledzińska–Katarasińska...

No, na razie nie chodzi...

...która mówi o pani marszałek: Nieładnie Platforma obeszła się z marszałkiem Sejmu, która do tej pory nie wie, skąd ma startować. Konstytucyjnie rzecz biorąc, pani marszałek jest drugą osobą w państwie, więc wypadałoby, żeby tak prominentny polityk wiedział stosownie wcześniej, co się z nią stanie.

Ja jestem po rozmowach, zresztą jak tylko układano listy, jak kandydaci na posłów złożyli listy do swoich poszczególnych regionów, rozmawiałam z panią premier Ewą Kopacz, miałyśmy bardzo dobrą rozmowę, nam się naprawdę dobrze współpracuje i naprawdę chcemy ten wynik mieć dobry. W najbliższych dniach zarząd krajowy przedstawi swoją autorską propozycję list, bo to, co przygotowały regiony nie do końca spełniło oczekiwania i pani premier, i chyba nas wszystkich. I wtedy będziemy mogli te listy recenzować. Wydaje mi się, że ta propozycja, która zostanie złożona, pozytywnie zaskoczy nie tylko Platformę, ale także Polaków.

I pani się będzie tam dobrze czuła w tym miejscu...

Tak.

...z którego pani będzie startowała?

Tak, tak. Znaczy ja lubię wyzwania i nie boję się wyzwań, ale rzeczywiście jeżeli chcemy, a cały czas uważam, że mamy szansę na bardzo dobry wynik, musimy tak te listy skonstruować, żeby każda osoba, która ma duży potencjał, mogła zdobyć jak najwięcej głosów. I to jest najważniejsze w wyborach – tak układać listy, żeby głosów było jak najwięcej.

Jest takie słowo, pani marszałek, przy okazji wyborów się pojawia: spadochroniarz.

No wie pan, ale jesteśmy posłami Rzeczypospolitej Polskiej, a nie poszczególnych regionów. Oczywiście, na pewno łatwiej i prościej jest startować z regionu czy z miasta, z którego startowało się przez wiele lat, ale ta polityka to wyzwania, gra zespołowa i trzeba mierzyć się w innych obszarach i jestem przekonana, że to wyjdzie dobrze.

A co pani zgrzytnęło, pani marszałek, kiedy zapoznała się pani z propozycjami z poszczególnych regionów?

Znaczy ja nie chcę tutaj mówić o Mazowszu, natomiast... i o Warszawie, dlatego że tutaj wiedziałam mniej więcej, jak te listy będą wyglądały, natomiast w wielu regionach nie doceniono bardzo dobrych i bardzo merytorycznych posłów, bo oczywiście liderzy są ważni, ale potem w Sejmie odbywa się praca i jest wielu posłów, może niewidocznych na pierwszych stronach gazet czy w mediach, ale wykonujących naprawdę ciężką pracę, i wielu takich osób zabrakło  na tych listach. I mam nadzieję, że to zostanie przez zarząd krajowy uwzględnione, bo to jest naprawdę duża siła Platformy te osoby.

Ma pani marszałek na myśli region lubuski na przykład Platformy?

Ja uważam, że pani Krystyna Skibińska i pan Witold Pahl to naprawdę bardzo dobrzy posłowie. Pan Witold Pahl przez te wszystkie lata reprezentował Sejm przed Trybunałem Konstytucyjnym, wykonywał wielką pracę i moim zdaniem jest jednym z najlepszych posłów.

Karierę zrobiła za to wypowiedź pani Bożenny Bukiewicz...

Znaczy ja nie wiem, czy to jest prawdziwa wypowiedź...

...o tym, że PO i tak przegra wybory...

Znaczy nie wiem, czy...

Ale nie można się z nią skontaktować, dziennikarze nie mogą się z nią skontaktować.

Nie wiem, czy... znaczy ja jestem przekonana...

Pan Rafał Grupiński, który wczoraj siedział na tym fotelu, na którym pani marszałek dzisiaj siedzi, żył nadzieją, że może tak powiedziała...

Ja też jestem przekonana...

...ale jednak coś jest na rzecz.

Znaczy ja wiem, że jest sytuacja trudna, ale Platforma ma potencjał ciągle na bardzo dobry wynik i nawet jeżeli się dobrze przyłożymy do pracy na taką naprawdę... powtórzenie naszego zwycięstwa.

Pani marszałek powiedziała, że pracy wielu posłów nie doceniono. A czy postawę wielu liderów regionalnych przeceniono?

Jak pan wie, osoby, które... No, liderzy regionów zawsze biorą tą pierwszą odpowiedzialność za tworzenie list i na to, jak jest oceniana Platforma w ich regionach. I tak jak wszędzie, jedni wykonują tę pracę bardzo dobrze, inni trochę gorzej, ale ja mówię, to jest dobre w Platformie, że mamy tą wieloszczeblowość podejmowania decyzji, dlatego patrzę na to wszystko bardzo spokojnie. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image