siemoniak2.png

Jestem przeciwnikiem takiego przyspieszania spraw czy ich zamykania, tylko dlatego, że jest jakieś prawdopodobieństwo, że rząd się zmieni - podkreślił  w "Sygnałach dnia" minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

Krzysztof Grzesiowski: Nasz gość: wicepremier i minister obrony  narodowej Tomasz Siemoniak. Dzień dobry, panie premierze.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

Zdziwił się pan mocno wczoraj decyzją Radosława Sikorskiego o tym, że nie będzie kandydował w wyborach?

Tak, byłem zdziwiony, chociaż to jest jego osobista decyzja, należy ją uszanować. Ja współpracując od lat z panem ministrem, marszałkiem Radosławem Sikorskim uważam, że zrobił bardzo dużo dobrego dla Polski i to na pewno jest szkoda, będzie go brakowało. Ale, oczywiście, to jego własna decyzja w wyniku takiej, a nie innej oceny sytuacji.

Minister Sikorski, marszałek Sikorski napisał, że zdecydowałem się, że nie będę kandydował w nadchodzących wyborach parlamentarnych, podziękował przy okazji mieszkańcom Ziemi Bydgoskiej, no bo stamtąd jest posłem, ale dlaczego to zrobił? Może pan się domyśla.

Nie rozmawiałem z nim na ten temat, ale wydaje mi się, że z różnych jego wcześniejszych wypowiedzi można taki wniosek wyciągnąć. Pamiętajmy, że politycy to też są żywi ludzie, którzy mają swoje własne emocje, swoje własne oceny. I wydaje mi się, że nie ma co nadmiernie komentować tej sytuacji. Oświadczył, to jest jego decyzja. Jest osobą, politykiem jeszcze młodym, jeszcze być może różne decyzje przed nim. Na pewno na kandydowaniu w najbliższych wyborach parlamentarnych świat się nie kończy i ja się spodziewam, że jeszcze wiele będziemy mogli powiedzieć o jego dalszej działalności publicznej.

No tak, ale to rodzi pole do spekulacji, jak pan doskonale się orientuje, dlaczego do tego doszło. Michał Kamiński wczoraj w telewizji TVN mówił, że został zaszczuty. Co prawda nie powiedział, kto go zaszczuł, no ale tego słowa użył, no to może coś jest na rzeczy.

Nie mam na ten temat wiedzy. Wydaje mi się, że wszystko, co dotyczy tej sytuacji, było wiadome publicznie ostatni rok, więc nie wiem, nie wydaje mi się, żeby tutaj było cokolwiek, o czym by opinia publiczna nie wiedziała. Po prostu marszałek Radosław Sikorski postanowił nie kandydować. Uszanujmy tą decyzję. Moim zdaniem nie ma co tutaj doszukiwać jakiegoś drugiego dna.

A to dla Platformy strata czy zysk? Wizerunkowo.

Ja sądzę, że to strata. Marszałek Sikorski jest osobą popularną, jest osobą, która uzyskiwała znakomite wyniki w wyborach. Wydaje mi się, że jest to strata.

A to, że może będzie kolejne nagranie z udziałem marszałka Sikorskiego ujawnione, to może mieć wpływ? Witold Waszczykowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, sugeruje coś takiego.

Nie wiem nic na temat następnych nagrań. Nie sądzę, myślę, że...

Znaczy ja rozumiem, że pan źle reaguje na słowo nagranie, bo w końcu pan też był mimowolnym bohaterem jednego z nagrań.

Bardzo mimowolnym, więc tutaj reaguję jak reaguję na te słowa, natomiast wydaje mi się, że to, co najgorsze, jeśli chodzi o nagrania, już spotkało Radosława Sikorskiego, więc nie sądzę, żeby on miał się kierować jakimiś hipotetycznymi przyszłymi nagraniami.

A tak swoją drogą, ta pańska sprawa jest już zamknięta? Relacje z posłem Kaliszem już są w porządku, czy...

A ja wcześniej nie miałem żadnych relacji z posłem Kaliszem ani żadnych teraz...

Czyli jak nie było, to nie ma?

Sprawę skierowałem do prokuratury, zaapelowałem do Ryszarda Kalisza o przeprosiny, no, przeprosił tak jak przeprosił, niech prokuratura sprawę wyjaśnia. Dla mnie ta sprawa jest w takim sensie osobistym zamknięta, natomiast liczę, że prokuratura tutaj wszystkie aspekty tej sprawy wyjaśni.

Czyli tak – marszałek Sikorski nie startuje, pan startuje w wyborach.

Zadeklarowałem pani premier, pani przewodniczącej Ewie Kopacz gotowość do takiego startu i publicznie pani premier powiedziała, że takie zadanie mi postawi. Natomiast co do szczegółów, to jeszcze jest za wcześnie, żeby o tym mówić.

Wałbrzych?

Tak jak mówię, co do szczegółów za wcześnie jest, żeby o tym mówić. Najbliższe tygodnie to czas tworzenia list w Platformie Obywatelskiej i zapewne w tej procedurze zapadną jakieś decyzje, także i dotyczące mojej osoby.

Będzie nerwowo przy układaniu w Platformie list wyborczych?

Ja nie wiem, czy słowo nerwowo tutaj jest właściwe, natomiast to dla każdej partii politycznej jest zawsze bardzo ważny moment układanie list w wyborach parlamentarnych czy typowanie kandydatów na senatorów. Więc na pewno wiele emocji, miejmy nadzieję, że pozytywnych, przy tej okazji się pojawi.

Ale ci, co mają startować, to już wiedzą, a ci, co chcieliby, to domyślają się, że nie będą?

Mamy procedurę, Platforma Obywatelska jest partią demokratyczną, czyli te propozycje idą od dołu, kandydatów zgłaszają koła Platformy odpowiednio do zarządów terenowych, więc ci, którzy chcą, zamierzają kandydować, już swoim najbliższym koleżankom i kolegom to powiedzieli i stosowne dokumenty musieli złożyć. Teraz najbliższe tygodnie to jest procedura sformowania tych list, tak, żeby najlepsze możliwe osoby się na nich znalazły.

I termin ostateczny, kiedy opinia publiczna pozna listy, to...

Po ostatnim posiedzeniu Zarządu Krajowego te terminy publicznie padły, że planujemy, aby w pierwszych dniach sierpnia Rada Krajowa Platformy zatwierdzała te listy, więc odpowiednio wcześniej ta procedura musi się odbyć.

Panie premierze, jakie znaczenie ma fakt... Tu już przejdźmy na działkę związaną z przemysłem zbrojeniowym. Jakie znaczenie ma fakt, że Lockheed Martin kupuje firmę Sikorsky Aircraft Corporation, czyli tę firmę, która ma nadzór nad PZL Mielec?

Na pewno to bardzo poważny fakt zapowiadany od miesięcy, bo niezależnie od polskiego postępowania śmigłowcowego właściciele tej firmy ogłosili restrukturyzację i jasne było, że końcowym celem jest sprzedaż tej firmy. Myślę, że to jest ważny ruch na światowym rynku, tym samym firma kupująca Mielec staje się największym koncernem zbrojeniowym świata pod względem obrotów. Jest to nasz sprawdzony partner, to jest przecież dostawca samolotów F–16, jest to także nasz partner w zakupie pocisków do tych samolotów manewrujących oraz nowego oprogramowania. Sądzę, że jest to po prostu bardziej fakt biznesowy niż jakiś fakt, który by należało komentować z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa.

A jaka przyszłość stoi przed Mielcem w takim razie? Bo pan o tym wspomniał, ponad 500 osób ma być zwolnionych, bo to słowo restrukturyzacja to jest taki ładny eufemizm, mówi się o tym, że ta decyzja jest motywowana przegranym przetargiem właśnie na dostawę śmigłowców. Jaka jest przyszłość przed Mielcem?

Bardzo mi zależy na tym, żeby zakłady w Mielcu się rozwijały, otrzymywały nowe zlecenia, natomiast przyczyną tej restrukturyzacji jest światowa sytuacja tej sprzedawanej firmy, bo zapowiedziano, że to ponad 1000 osób na całym świecie będzie zwalnianych. Ja myślę, że taka decyzja, ta informacja kończy taki okres przejściowy, trudny dla każdej firmy, kiedy jest wystawiona na sprzedaż i nie wiadomo, kto ją kupi. I nowi właściciele bardzo szybko przygotują dalszy plan działania. My jesteśmy bardzo zainteresowani współpracą z zakładami w Mielcu czy zakładami w Świdniku. Przypomnę, mamy do wymiany 200 śmigłowców, zrobiliśmy pierwszy krok, jesteśmy w trakcie procedury na 50, natomiast najbliższe lata to dalsza wymiana naszej floty śmigłowcowej i na pewno te firmy są bardzo pożądanymi partnerami. I mam nadzieję, że pod nowym właścicielem również tutaj odbędziemy stosowne rozmowy w nieodległym czasie.

Ale jeśli nowy właściciel uzna, że Mielec mu do niczego niepotrzebny, to... to co wtedy?

Ja sądzę, że właściciel nie kupowałby tych zakładów, jeżeliby... czy światowej firmy, jeżeliby uznawał, że to jest niepotrzebne. Więc poczekajmy, te decyzje zostały wczoraj upublicznione i zapewne w najbliższym czasie czegoś więcej się dowiemy. Ja z satysfakcją odnotowywuję to, że jest to zakup dokonany przez firmę świetnie przez nas znaną, obecną w Polsce jako partner Ministerstwa Obrony wieloletni, i to bardzo dobrze rokuje na dalszą współpracę, ale dzisiaj tylko tyle można powiedzieć.

A kiedy zostaną złożone podpisy pod umową na dostawę śmigłowców z Francuzami z Airbus Helicopters?

Wtedy, kiedy będziemy mieli wynegocjowane korzystnie dla Polski dwie umowy – jedną offsetowo–przemysłową, za nią odpowiada...

Ministerstwo Gospodarki.

...Ministerstwo Gospodarki, i drugą główną na dostawę samych śmigłowców,pakietu logistycznego i szkoleniowego, to wtedy będziemy podpisywali. Tutaj nie ma wyścigu, chodzi po prostu o dobry efekt, a nie o jakiś termin, do którego musimy za wszelką cenę osiągnąć. To, określałem już kilka razy, może mieć miejsce przed wyborami, po wyborach, tu nie ma takich interpretacji, są one nieuprawnione, że... Dotyczy to zresztą wszelakich innych przetargów, bo teraz spotykam się często z takimi uwagami, że coś przyspiesza. No, to jest nieprawda, do tej pory zarzucano nam, że sprawy idą zbyt wolno, każdą z tych spraw rzekomo przyspieszanych można łatwo odnaleźć w decyzjach sprzed roku, dwóch, trzech i po prostu teraz część z tych spraw się finalizuje, a część będzie się finalizowała w najbliższych latach. Pracujemy w ramach planu na 10 lat do roku 2022 i można wyczytać w tym planie, kiedy planujemy, planowaliśmy poszczególne etapy dotyczące postępowań dla Sił Zbrojnych.

Ale czy przed wyborami, czy po wyborach, to nie ma znaczenia, to nie jestem pewien, panie premierze, no bo jeśli dojdzie do zmiany władzy, tak to powiedzmy, a ta nowa będzie miała wątpliwości co do tego kontraktu, to wtedy podpisy nie zostaną złożone.

Ja liczę na to, że dobre rozwiązania dla wojska, dobre rozwiązania dla naszego przemysłu będą się broniły. Oczywiście, zawsze ostateczne decyzje pozostają w ręku rządu. I ja jestem przeciwnikiem takiego przyspieszania spraw czy ich zamykania tylko dlatego, że można się spodziewać czy jest jakieś prawdopodobieństwo, że rząd się zmieni. Jak mówię, pracujemy w ramach 10–letniego planu, staramy się, żeby pracować w sposób maksymalnie przejrzysty, informować sejmową komisję, także przedstawicieli opozycji, jak najszerzej o tym, co robimy, ufając w to, że rozwiązania dobre, merytoryczne będą się po prostu broniły.

Na Ukrainie, panie premierze, trwają manewry, wspólne manewry ukraińsko–natowskie, między innymi biorą udział polscy żołnierze. MSZ Rosji oczywiście protestuje przy tej okazji. Czy ten protest to jest taki rutynowy ze strony Federacji Rosyjskiej?

Oceniam, że tak, bo to są ćwiczenia, które...

To zacytuję fragment, jeśli pan pozwoli...

Tak.

„NATO nie tylko nie jest gotowe uznać możliwych negatywnych konsekwencji ćwiczeń, ale wręcz zwiększa ich konsekwencji zakres”, to jest fragment stanowiska MSZ rosyjskiego.

Ja myślę, że to jest zła rutyna, bo te ćwiczenia w ramach partnerstwa dla pokoju odbywają się co roku, tutaj przejrzystość, przestrzeganie prawa międzynarodowego jest zagwarantowane, więc myślę, że Rosja, która podjęła wiele niezaplanowanych ćwiczeń, próbując straszyć zachodnią opinią publiczną w ciągu ostatniego 1,5 roku, akurat do tych planowych i przejrzystych ćwiczeń nie powinna mieć żadnych wątpliwości. Ale widać każde zdarzenie, gdzie naraz występują słowa Ukraina, NATO, wywołuje protest Rosji. Ale mówię, nie dajmy się zwariować, to są od lat planowane, co roku przeprowadzane ćwiczenia, uczestniczy w nich 18 państw i kiedyś one, za czasów poprzedniego prezydenta Ukrainy przecież też się odbywały i większych wątpliwości Rosji nie budziły. Więc wydaje mi się, że to jest takie wykorzystanie okazji – a nuż rosyjska opinia publiczna pomyśli, że to znowu NATO się zbliża do granic Rosji. Nic podobnego.

Te ćwiczenia są w Obwodzie Lwowskim, ale Ukraińcy planują jeszcze ćwiczenia niedaleko Mariupola, no to reakcje może być bardziej nerwowa chyba rosyjska, jak pan sądzi?

Mówi pan o planach samych Ukraińców. No, trudno odmówić Ukrainie prawa do tego, żeby ich siły zbrojne ćwiczyły na własnym terytorium tam, gdzie chcą. Natomiast ja mówię o ćwiczeniach, które się odbywają w ramach współpracy  Ukrainy z NATO i to jest jakby zupełnie inna sprawa. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image