kierwinski.png

Marcin Kierwiński, szef sztabu PO, podkreślił, że start premier Ewy Kopacz z listy w Warszawie będzie dobrą okazją do konfrontacji z liderem największej partii opozycyjnej. - Zwłaszcza, że Jarosław Kaczyński uciekł od debaty, którą proponowała pani premier.

Krzysztof Grzesiowski: Marcin Kierwiński, poseł na Sejm, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera i szef sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej.

Marcin Kierwiński: Dzień dobry.

Właściwie to jak się do pana zwracać? Panie pośle, panie ministrze? Jaka jest praktyka?

Myślę, że panie pośle jest bardzo dobrze.

No właśnie, bo to naród wybiera posłów, prawda? A ministrów to szef rządu. Czyli to jest zdecydowane, jak rozumiem, że pani premier Ewa Kopacz będzie z jedynką z Warszawy startowała w najbliższych wyborach?

Tak, wczoraj powiedziała pani premier Ewa Kopacz, zresztą lider Platformy Obywatelskiej, już chyba trzecie wybory kolejne startować będzie z Warszawy, ze stolicy, z największego okręgu wyborczego. I myślę, że będzie to też dobra okazja do takiej konfrontacji z liderem największej partii opozycyjnej, zwłaszcza że lider największej partii opozycyjnej uciekł od debaty, którą proponowała pani premier Ewa Kopacz.

A ta debata jako propozycja to temat wciąż aktualny?

Pani premier złożyła taką propozycję. Jarosław Kaczyński na nią nie odpowiedział. Rozumiem, że schował się za plecami pani poseł Szydło, sam natomiast nie zamierza debatować. Więc może ta rywalizacja warszawska będzie dobrą okazją, aby już w kampanii wyborczej obaj, zarówno pani premier jako liderka Platformy Obywatelskiej, jak i pan prezes Kaczyński jako lider Prawa i Sprawiedliwości, przedstawili swoje wizje Polski, aby wyborcy mogli sprawdzić, która wizja jest bliższa ich sercu.

No ale nawet jeśli pani premier wygra w Warszawie, to nie znaczy, że Platforma wygra wybory parlamentarne.

Tak, oczywiście.

Chodzi o to, żeby wygrać w całym kraju.

Dlatego będziemy starali się tak pracować w kampanii wyborczej, aby przekonać Polaków, że warto postawić na Platformę kolejny raz, że warto, aby Platforma trzeci raz tworzyła rząd w przyszłej kadencji. Ale rzeczywiście, ma pan rację, to nie jest tak, że od samego pojedynku liderów zależy, jak będzie wyglądał wynik batalii sejmowej, więc my jako Platforma przedstawimy najlepsze możliwe listy i najlepszych możliwych kandydatów także w innych regionach.

Jak pokazują wyniki wyborcze, to niekoniecznie te największe miasta z Warszawą na czele decydują o tym, kto wygrywa wybory w całości.

To różnie, różnie dotąd bywało, były także takie wybory, w których to właśnie duże miasta i frekwencja w dużych miastach decydowała, ale rzeczywiście wybory prezydenckie pokazały, że także bardzo ważne jest zdobywanie głosów w mniejszych miejscowościach, także na wsi.

Sondaż TNS Polska ostatni przeprowadzony między 10 a 15 lipca na próbie 980 osób pokazuje, że Prawo i Sprawiedliwość mogłoby liczyć, a właściwie Zjednoczona Prawica, bo to w tym kształcie, mogłoby liczyć na 37% głosów poparcia, Platforma na 23%, 14 punktów procentowych różnicy. Oczywiście, pan być może powie, że jeszcze 3 miesiące.

Nie, ja...

Ale przyzna pan, że tak dużej różnicy, a właściwie dużych różnic, bo tych sondaży jest kilka, nie było.

Tak, ale to tylko sondaże. Tak naprawdę jedyny prawdziwy sondaż, który jest rzeczywisty, to wybory. I ja przypomnę, że my jesteśmy po przegranej kampanii prezydenckiej. Wiadomo, że taka przegrana musi odbijać się na notowaniach partii. Powoli, mozolnie odbudowujemy zaufanie, pani premier Ewa Kopacz ruszyła w Polskę. Pierwsze efekty już widać, bo widać to, że sondaże poprawiają się, i nie przywiązując się, tak jak powiedziałem, do sondaży, będziemy ciężko pracowali, aby odbudować zaufanie wśród wyborców.

Nie wygląda to jak propaganda gierkowska, jak powiedział były polityk Platformy Obywatelskiej Jarosław Gowin?

Ja nie widzę tutaj żadnych analogii. Jeżeli pani premier jeździ spotykać się z wyborcami, jeździ, odwiedza poszczególne regiony, w wielu miejscach realizuje te rzeczy, które zapowiadała w swoim exposé, przypomnę chociażby kwestię planu dla Śląska, kiedy w styczniu pani premier ratowała miejsca pracy na Śląsku, obiecała taki plan dla Śląska, stąd z całą Radą Ministrów na Śląsk pojechała właśnie z gotowym planem. Nie ma to nic z tego, co mówi pan Jarosław Gowin. Jest to raczej chęć wywiązania się ze złożonych obietnic.

I złożenia nowych?

Zawsze jest tak, że... w polityce, że składa się... przedstawia się program, który w znacznym stopniu opiera się na obietnicach. Jest kwestia wiarygodności tego, kto te obietnice składa. Pani premier Ewa Kopacz jest politykiem na tyle wiarygodnym, że już zrealizowała prawie 100% swojego exposé. Ja nie wiem, czy pan pamięta, jak powstawał rząd Ewy Kopacz, Ewa Kopacz wygłaszała swoje exposé, opozycja mówiła: to są wszystko pobożne życzenia, tego się nie da zrobić w rok. Okazało się, że w 9–10 miesięcy pani premier już większość ze swego exposé zrealizowała. To pokazuje, że jest politykiem jak najbardziej wiarygodnym, politykiem, w której zapewnienia warto wierzyć.

Pani Beata Szydło z kolei mówi o tym, żeby nie mówić, że czegoś nie można będzie zrobić czy nie można zrobić, bo wszystko da się zrobić, tylko trzeba chcieć.

Wszystko da się zrobić, pod warunkiem że są na to pieniądze budżetowe. Do tej pory pani poseł Szydło, zresztą Prawo i Sprawiedliwość na swojej konwencji programowej składają obietnice, które nie mają żadnego pokrycia w budżecie państwa, składają obietnice, które mogą budżet państwa zrujnować. Nawet samo Prawo i Sprawiedliwość wylicza koszt swoich obietnic na 40 miliardów. Ekonomiści wyliczają to na trochę więcej, na między 80 a 100 miliardów. No ale przyzna pan, że jednorazowo taki wzrost wydatków zachwiałby bardzo istotnie polskimi finansami publicznymi, a na to pozwolić nie możemy, zwłaszcza teraz, gdy wyszliśmy z procedury nadmiernego deficytu. Politycy muszą być przede wszystkim odpowiedzialni. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image