neumann_min.png

Przestańmy mówić o dopalaczach. To są ciężkie narkotyki, które mogą zabić – zaapelował w „Gościu poranka” w TVP Info Sławomir Neumann. Wiceminister zdrowia przekonywał, że rząd robi wszystko, co może, ale problem dopalaczy to więcej niż kwestia zakazów. – Jeżeli ktoś chce się otruć, to można na uszach stanąć i nic się nie zrobi. Jutro może wejść ktoś do toalety i wypić domestos. Jest idiotą i wypije domestos. Dopalacz jest takim samym świństwem – ocenił.

Sławomir Neumann jest przekonany, że za straszliwą falę zatruć dopalaczami i ich popularność wśród młodzieży, przynajmniej częściowo, jest odpowiedzialna niefortunna nomenklatura. – Tak mi się wydaje z perspektywy czasu, że myślimy o dopalaczach a nie o narkotykach. Tym ludziom wydawało się, że to coś innego i mniej groźnego, bardziej powabnego, a to są ciężkie narkotyki, które mogą zabić – stwierdził na antenie TVP Info. 

„Te głowy będą odrastały i trzeba będzie je ścinać” 

Oprócz sposobu działania oraz wyniszczającego wpływu na organizm dopalacze łączy z narkotykami podobna trudność w ich zwalczaniu. Zdaniem Neumana jest to swoista walka z wiatrakami. – Bardzo trudno zakończyć ją ostatecznym sukcesem. Ona się będzie toczyła, będą sukcesy po drodze, ale zawsze jak ta hydra będą te głowy odrastały i trzeba będzie je ścinać – przyznał wiceminister zdrowia. 

Polityk nie zgadza się z twierdzeniem, że władze podejmują za mało działań w walce z dopalaczami. Że skupiają się tylko na wyszukiwaniu substancji, zaś ustawa jest źle skonstruowana. – Można narzekać, że można coś innego wpisać. Ale wpisujemy te substancje, o których wiemy, że są na rynku. Za to, że ktoś je sprzedaje, od 1 lipca może iść do więzienia na 8 lat. Do tej pory były tylko kary finansowe – zaznaczył. 

Ścigane jak narkotyki 

– Można sobie wymyślić, że wpiszemy ogólny zapis do ustawy: „Zakaz sprzedaży dopalaczy”, ale co to oznacza? Dokładnie opisaliśmy to, co mogliśmy opisać, te związki chemiczne, które były znane na koniec kwietnia. Wszystkie możliwe dopalacze, które policja wykryła na rynku, zostały opisane i zakazane, i dzisiaj są ścigane jako narkotyki – podkreślił Sławomir Neumann. 

Wiceminister zdrowia uważa, że zakazane substancje stały się przyczyną niezdrowej rywalizacji politycznej. – Ja bym wolał, żeby PiS, który nie głosował za ustawą, przypomnę – nie chciał wprowadzenia tych kar, powstrzymali się od głosu – dzisiaj takiego moralizatora nie udawał. To jest tak samo, jak postawienie się po stronie kiboli, którzy demolują stadiony i tak samo wtedy zachowywali się przedstawiciele PiS-u. Dzięki tej ustawie, ludzi, którzy sprzedali to świństwo w Katowicach, będzie można wsadzić do więzienia. Gdyby tej ustawy nie było, dostaliby 20 tysięcy kary, być może – oburzył się.

Ciągła walka 

Sławomir Neumann uważa, że pięć lat, które minęły od poprzedniej krucjaty rządu przeciwko dopalaczom, to nie zmarnowany okres. – Zamknięto masę sklepów z dopalaczami, wiele osób dostało kary, wiele tego świństwa zostało z rynku zdjęte i zniszczone. To jest ciągła walka – wyliczył. 

– Teraz mamy sytuację taką, że prawdopodobnie przed wejściem w życie ustawy, która znacznie bardziej penalizuje ten towar, został rzucony na rynek w dużych ilościach. Ci młodzi wzięli to świństwo, myśląc że to da im odlot. Najszybciej odlecieć za pomocą tego świństwa do szpitala na OIOM albo z tego świata. To jest świństwo, które zabija albo w najlepszym przypadku tylko niszczy zdrowie – zaznaczył. 

Źródło: tvp.info


bg Image