grupinski5.png

- To próba wprowadzania wątków, które mają na celu tylko i wyłącznie pomóc politykom PiS w kampanii wyborczej - podkreślił Przewodniczący Klubu Parlamentalnego Platforma Obywatelska Rafał Grupiński, odnosząc się do propozycji PiS ws. rozszerzenia wrześniowego referendum o kolejne pytania.

"Grzegorz Osiecki: O co PO gra w wyborach - o zwycięstwo czy o drugie miejsce?

Rafał Grupiński: Naszym zadaniem jest nie tylko wygranie wyborów, ale więcej - zdobycie władzy. Nasz priorytet to nie pozwolić PiS-owi na sięgnięcie - jak to miało miejsce w 2005 roku – po całą „pulę”. To się wtedy fatalnie skończyło zarówno, jeśli chodzi o funkcjonowanie państwa, jak i międzynarodową pozycję Polski. Dlatego musimy wygrać wybory, nie celować jedynie w najlepszy wynik.

"Nie dopuścić PiS do władzy" może oznaczać scenariusz, w którym PO zawiera koalicję z PSL i Kukizem?

Dzisiaj trudno przewidywać skład parlamentu, do tej chwili trochę się jeszcze wydarzy. Powstaje nowa partia na lewicy, choć nie wiem, czy zdąży się zorganizować do września. Na pewno PSL jest naszym podstawowym koalicjantem od 2006 roku, kiedy zawarliśmy koalicję w sejmikach. Ale teraz nie pora na wróżenie z fusów. Jestem przekonany, że musimy powołać koalicję proreformatorską i nie pozwolić, by powstała koalicja, która będzie cofała Polskę o 25, a nawet więcej lat.

Tylko czy po tym, jak PO straciła prezydenta, ma wystarczająco wiele atutów, by własny scenariusz zrealizować?

Dwa atuty są najważniejsze, oczywiście pamiętając o błędach, które w trakcie ostatnich ośmiu lat popełniliśmy. Naszym najważniejszym jest dorobek - to, w jaki sposób zarządzaliśmy państwem w trakcie ciężkiego światowego kryzysu gospodarczego. Jak widać, niektóre państwa zachodnie jak Grecja z tego kryzysu nie potrafią się podnieść do dziś. Z drugiej strony to oczekiwanie naszych obywateli, w tym naszych stałych wyborców, którzy nie chcą Polski, w której będzie rządził antyeuropejski kompleks, zaścianek, niechęć do naszych sąsiadów i chęć zrujnowania budżetu państwa.

Nie wiem, czy z tym stwierdzeniem o dorobku zgodziliby się wyborcy Kukiza czy Petru...

Jest w tym krytykanctwie, nie krytyce, wiele niesprawiedliwych ocen. Trudno się chwalić tym, którzy traktują swoją pracę, jako służbę obywatelom i Rzeczypospolitej. Natomiast twierdzeniu, że niewiele zrobiliśmy, przeczą fakty. Łatwo się zapomina o rzeczach, które wreszcie zostały załatwione czy zmienione w wymiarze prawa, infrastruktury, rodziny czy gospodarki. Łatwo się przyzwyczajamy do świata, który się wokół nas zmienia, bo uważamy to za oczywiste i pożądane. Wcześniej przez blisko ćwierćwiecze wielu z tych rzeczy nie potrafiono przeprowadzić, a lewica np. skróciła urlop macierzyński zamiast wydłużać, a PiS wydłużył ale zaledwie o dwa tygodnie. Nikt nie potrafił, nie chciał, albo bał się i nie miał dość wyobraźni lub dość sprawnych zarządców, by Polskę zmienić w sposób bardziej zasadniczy, uczynić życie łatwiejszym. O tym warto będzie w tej kampanii przypominać, bo młode pokolenie nie wie, że w czasach wspomnianych rządów lewicy bezrobocie było dwukrotnie wyższe niż dzisiaj i sięgało ponad 20 proc. Dziś wiele rzeczy niezałatwionych próbuje się przypisać nam. Skoro lewica zgłasza teraz tyle projektów w Sejmie to jest pytanie, czemu tego wcześniej nie zrobili. A formacje Kukiza i Petru to, moim zdaniem, kolejne efemerydy polskiej, dojrzewającej dopiero demokracji.

Jak PO odnosi się do wniosku referendalnego PiS?

On jest nieuzasadniony. To próba wprowadzania wątków, które mają na celu tylko i wyłącznie pomóc politykom PiS w kampanii wyborczej. Odwrócić uwagę od kwestii obnażających ich prawdziwe oblicze, czyli uporu przy finansowaniu partii politycznych z budżetu i sprzeciwu wobec JOW-ów. Ale najbardziej kuriozalna jest kwestia Lasów Państwowych. PiS niedawno głosował przeciwko projektowi nowelizacji konstytucji zakazującej prywatyzacji lasów, a teraz chce wprowadzić ten temat do referendum. To działania oparte na ewidentnym oszustwie wobec wyborców. (...)"

Cała rozmowa: dziennik.pl

 


bg Image