sikorski_1.png

Groziło nam, że kampania wyborcza będzie grą nielegalnymi taśmami - mówił Radosław Sikorski w rozmowie z Tomaszem Lisem.                            

"Newsweek: Korzysta pan jeszcze z limuzyny, która przysługiwała panu jako marszałkowi Sejmu?

Radosław Sikorski: Ustawa daje taki przywilej przez 30 dni. Rezygnuję z tej możliwości w przyszłym tygodniu, ale dzisiaj pojechałem na Wiejską rowerem.

I jak długo chce pan jeździć do Sejmu rowerem?

– Kadencja trwa do listopada, a wtedy już zaczyna robić się chłodno.

A następna kadencja?

– Żadnej decyzji jeszcze nie podjąłem. Najpierw muszę się rozpakować, odetchnąć, z dystansem przemyśleć kaskadę ostatnich wydarzeń. Po dziesięciu latach pełnienia służby publicznej zasłużyłem na dwa tygodnie urlopu.

Gdyby miał pan ten czas i to swoje uczestnictwo w polskim życiu publicznym określić w dwóch słowach...

– Spełnienie marzeń! Będąc emigrantem w Anglii, marzyłem o powrocie do wolnej Polski. A to, że w tej wolnej Polsce będę mógł jeszcze pełnić zaszczytne funkcje państwowe, to było ponad moje marzenia. Nagroda Solidarności, Europejski Fundusz na rzecz Demokracji czy Polski Instytut Dyplomacji po mnie pozostaną. Ambasady i konsulaty, które pobudowałem, będą służyły rodakom przez dekady. Więc jestem człowiekiem spełnionym.

Był pan ministrem spraw zagranicznych, potem marszałkiem Sejmu; jeszcze rok temu w najpoważniejszych gazetach europejskich spekulowano o czekającej pana karierze szefa dyplomacji unijnej...

I nagle dochodzimy do punktu, w którym pojawia się pytanie, czy jest dla pana miejsce na liście wyborczej! Jak to możliwe?


– Groziło nam, że kampania wyborcza będzie grą nielegalnymi taśmami, podsłuchami, za pomocą których grupa typów spod ciemnej gwiazdy, wykorzystując media, przy bierności prokuratury i – zdaje się – z jakimś wkładem opozycji, próbowała przeprowadzić pełzający zamach stanu. I to udało się zażegnać stanowczymi decyzjami kierownictwa Platformy, które poparłem, rezygnując z funkcji marszałka.

Mógłby pan rozczytać te eufemistyczne określenia: typy spod ciemnej gwiazdy, słupy ogłoszeniowe w mediach?

Kto jest kim?

– Wszyscy wiemy, o kogo chodzi. Ja sobie po pierwsze zadaję pytanie: jak to jest, że wbrew wnioskom pokrzywdzonych i opinii szefa ABW prokuratura nie postawiła zarzutu działania w zorganizowanej grupie przestępczej? A to jest zarzut wiążący się ze znacznie większą karą, który tych ludzi mógłby skłonić do większej wylewności."

Cała rozmowa: newsweek.pl


bg Image