schetyna2.png

 - Najbliższe dni będą przełomowe dla Grecji. Nie tylko cała Europa, ale cały świat będzie zajmować się Grecją i patrzeć na wyniki referendum - mówi w "Sygnałach dnia" w Jedynce minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

"Krzysztof Grzesiowski: Minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. Witamy, panie ministrze, dzień dobry.

Grzegorz Schetyna: Kłaniam się, dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

Zacznijmy od Tunezji po piątkowym zamachu, śmierć 39 osób, wśród ofiar nie ma Polaków. Ale według wiedzy MSZ–u ilu Polaków jeszcze przebywa w Tunezji, a ilu, bo są i takie przypadki, do Tunezji się wybiera?

No tak, to są dane ciągle takie nie do końca potwierdzone, nie wiemy, ilu wyjeżdża. Wiemy, ilu było w trakcie... w czasie, kiedy ten zamach był przeprowadzony, to było ponad 3000 polskich turystów. Dalej stale jeżdżą mimo... Polacy jeżdżą do Tunezji mimo naszych ostrzeżeń, które są takie dosyć kategoryczne od dobrych kilku miesięcy, znaczy od ponad roku, a od kilku miesięcy bardzo intensywnie ostrzegamy przed wyjazdami do tego kraju, ponieważ tam rzeczywiście grozi niebezpieczeństwo...

No tak, tylko tu się rodzi pytanie o... Pan mówi o ostrzeżeniu, jest na stronie MSZ–u, można przeczytać, ale okazuje się, że to ma, no, takie znaczenie umowne trochę. Ludzie o tym niby wiedzą, nie wiem, czy biura turystyczne mają obowiązek informowania o tym, że MSZ ostrzega przed wyjazdem akurat w tym przypadku, do Tunezji, ale jakie to ma znaczenie takie ostrzeżenie?

No, takie... Ale cóż można zrobić? No, panie redaktorze, jesteśmy dorosłymi ludźmi, my ostrzegamy, mówimy, że jest niebezpiecznie, przywołujemy przypadek ostatniego zamachu terrorystycznego, tego w muzeum Bardo, prosimy, żeby się rejestrować na tej stronie naszej Odyseusz.pl, żeby służby konsularne wiedziały, jeżeli, odpukać, coś by się zdarzyło, jak docierać do naszych rodaków. Ponad 3000 polskich turystów, zalogowanych na tym programie jest 28. Wie pan, to wszystko wymaga czasu, pracy, informacji i przekazywania informacji, że naprawdę są miejsca, gdzie jest niebezpiecznie, gdzie może coś się zdarzyć, tak jak w ostatnich dniach w Tunezji, powtórnie.

A czy MSZ może wezwać obywateli Rzeczpospolitej do opuszczenia Tunezji?

Oczywiście, że nie. Możemy rozmawiać z tour–operatorami, przekonywać ludzi, żeby jeszcze raz zastanowili się, czy korzystać z dobrej oferty biur podróży, kiedy miejsce nie gwarantuje bezpiecznego wypoczynku czy pobytu. No ale, wie pan, to jest... No cóż możemy zrobić więcej? Możemy ostrzegać, prosić, wskazywać zagrożenie i tyle, no, wierząc, że może przyjdzie refleksja, że naprawdę są miejsca, gdzie jest niebezpiecznie po prostu.

Wspomniał pan o tour–operatorach. Są turyści z Polski, którzy mówią, że kontaktowali się z MSZ–em (mówię o turystach będących w Tunezji) w sprawie ich powrotu do kraju i dowiadują się w MSZ–cie, że to nie resort, to biura podróży mają organizować podróż powrotną. Jak to jest?

No tak, zawsze tak jest, że organizator podróży, organizator wypoczynku jest także odpowiedzialny za cały przebieg obecności. MSZ reaguje wtedy, my nie unikamy i reakcji, i obecności, wsparcia dla naszych rodaków, jeżeli coś się wydarza łamiącego tą normę. Tak było, pamiętacie panowie, w... ostatnie kilka miesięcy temu, kiedy ewakuowaliśmy Polaków, kiedy byli ranni, kiedy były ofiary po polskiej stronie. Tutaj całe szczęście Polaków nic bezpośrednio nie dotknęło, więc oni muszą decydować w porozumieniu z rezydentami i z tour–operatorami, jaka jest ich przyszłość, czy kontynuują wypoczynek, czy chcą wracać. No, taka jest zasada. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli jako MSZ reagować w sposób bardziej stanowczy i radykalny w tej sytuacji.

To jest pewnie trochę tak, że skoro już się wydarzyło, to nie znaczy, że się znowu wydarzy, tak?

No, to jest tak, my jesteśmy przygotowani na każdy zwyczaj, pracują konsulowie, jest ambasador, służby dyplomatyczne są bardzo... w kontakcie z tour–operatorami, z rezydentami, przedstawicielami biur podróży. To jest norma. Mam nadzieję, że nic się więcej nie wydarzy, ale też będziemy cały czas ostrzegać, będziemy namawiać na to, żeby odwiedzać nasze strony i oglądać miejsca, do których się wybieramy na wakacje. Polacy lubią jeździć i robią to rzeczywiście na bardzo dużą skalę, ale będziemy prosić i przekonywać, spójrzmy na to, jak wygląda, czy gwarancje bezpieczeństwa są naprawdę takie, jak powinny być.

Czy pomocne mogą być aplikacja iPolak, czy ajPolak, jak niektórzy wymawiają, i poradnik polakzagranicą.ms.gov.pl, bo taki jest pełen adres tej strony?

Będziemy powtarzać i prosić i przedstawicieli mediów, pokazują to nasze adresy, i żeby powtarzać, żeby się zapoznawać z tymi aplikacjami, żeby je ściągać, żebyśmy mogli mówić, że mamy takie tutaj porozumienie i dotarcie bezpośrednio do turystów już poza tą oficjalną drogą. Będziemy prosić o rejestrowanie, pozostawianie informacji i kontaktów na siebie. Niestety, jest taki czas, czas niebezpieczny i trudny, więc dlatego żebyśmy sobie mogli szybciej i skuteczniej pomóc, musimy mieć wiedzę, dlatego... stąd ta prośba.

Czy na liście ostrzeżeń MSZ–u, czyli na liście krajów, do których nie należy jeździć, jest czy znajdzie się Grecja?

Mam nadzieję, że nie...

Z zupełnie innych powodów, oczywiście.

Tak, tak, ze względu na to, czy można sięgnąć po... skorzystać z bankomatu, czy z dotarcia do...

Na tydzień banki w Grecji są zamknięte, giełda nie będzie działała, w bankomatach pieniędzy nie ma.

Tak. Element większej całości, rozumiem, o co pyta pan redaktor. Chodzi o to, jaka będzie przyszłość Grecji po tym tygodniu, prawda? Bo te dni najbliższe są takie przełomowe, one mają czemuś służyć, w moim przekonaniu zbudowaniu takiej atmosfery. Cały świat dzisiaj, dzisiaj cała Europa, ale chyba też świat będzie przez te dni zajmować się Grecją i będzie patrzył na wyniki tego referendum, co wybiorą Grecy. To będzie ciekawy sprawdzian. Ja nie jestem tutaj zwolennikiem takiego... Znaczy uważam, że to jest bardzo sprytny ruch ze strony rządu greckiego i koalicji, która Grecją rządzą, bo tak naprawdę wiadomo, jaka będzie odpowiedź i co Grecy wybiorą, ale i tak odpowiedź, znaczy następne kroki będą napisane przez eurogrupę, przez kraje Unii Europejskiej, przez strefę euro, przez liderów strefy euro. Więc Grecy przerzucają w mojej ocenie i w mojej opinii, przerzucą za tydzień decyzję po raz kolejny na europejską stronę.

Ale to pokazuje jakiś błąd w założeniach projektu euro?

Raczej to, że kolejne koalicje greckie doprowadziły... kolejne rządy Grecji doprowadziły do takiej sytuacji finansów publicznych w Grecji, że po prostu bardzo trudno jest samemu wyzwolić się z niej, znaczy jakby zbudować elementarną stabilność w greckich finansach. Ostatni rząd, który podjął rzeczywiście... przedostatni, nie ten obecny, ale ten, który był poprzednio, podjął trudne decyzje, takie bardzo restrykcyjne, próbujące dać szansę na wyjście na spokojniejsze wody greckiej gospodarce, greckim finansom, zdecydowanie przegrał wybory, wygrała Syriza, partia obietnicy i takiej niezgody na europejski dyktat, jak sami mówili. Więc teraz jest zderzenie dwóch światów. I jest pytanie: kto tutaj będzie miał silniejsze nerwy i kto będzie bardziej konsekwentny? To jest przykład, który będzie przytaczany i przywoływany przez następne lata, jeśli chodzi o przyszłość w ogóle i strefy euro, i takiej nowej jakości europejskiej wspólnoty, jak sobie z tym poradzi Europa przy tak poważnym zagrożeniu i przy tak poważnym kryzysie, bo tak to trzeba nazwać. (...)"

Źródło: polskieradio.pl


bg Image