11a.png

Dziś, gdy obraz Polski zdecydowanie się zmienił, gdy złapaliśmy pierwszy oddech, gdy mamy wzrost gospodarczy na poziomie należącym do najwyższych w Europie oraz gdy mamy stabilne i bezpieczne finanse publiczne, możemy zrobić kolejny krok naprzód – podkreśliła premier Ewa Kopacz.

"Rzeczpospolita: Rok temu w sierpniu, jeszcze jako marszałek Sejmu, powiedziała pani „Rzeczpospolitej", że „w Platformie nie ma żadnej paniki". Jakie dzisiaj są nastroje

Ewa Kopacz, premier, przewodnicząca PO: W Platformie Obywatelskiej odrobiliśmy trudną pracę domową i wyciągnęliśmy wnioski. Zmieniamy się, koncentrujemy i mobilizujemy.

Sondaże pokazują dużą stratę PO do PiS oraz wzrost złych notowań rządu.

Najważniejszym sporem tej kampanii nie będzie podział PO–PiS, tylko to, czy uda nam się obronić Polskę przed koalicją wielkiego zamętu. Bronimy 25-letniego dorobku naszego kraju i każdego Polaka. Dzisiaj, wraz z Platformą Obywatelską, składam Polakom bardzo konkretną ofertę. Skoro budowaliśmy wspólnie przez osiem lat nasz kraj, to teraz musimy go wspólnie urządzić. PO chce Polski, która będzie domem szczęśliwych ludzi, w którym będą panowały dostatek i bezpieczeństwo.

Po prawie ośmiu latach rządów mówi pani nagle „zadbajmy o dostatek"? Nie za późno partia rządząca przypomina sobie o obywatelach?

Przez osiem lat zrobiliśmy wiele, by ułatwić życie Polakom, poprawialiśmy standard ich życia. Budowaliśmy drogi i autostrady, Orliki i infrastrukturę lokalną. To już Polakom nie wystarcza. Wynik wyborów prezydenckich był dla nas nauczką. Spełniam swoje obietnice wymienione w exposé 1 października 2014 r. Mogę dzisiaj stanąć przed Polakami i powiedzieć, że w osiem miesięcy zrealizowałam już 80 proc. obietnic. Przez cztery następne miesiące będę kontynuować ten program. Złożyłam Polakom obietnicę, której dotrzymuję. Przez kolejne lata, razem z nimi, chcę urządzać nasz wspólny dom.

Ale mimo to wyborcy wystawili Platformie słony rachunek.

Bardzo poważnie potraktowaliśmy ich zdanie. Nasi wyborcy mieli prawo być na nas źli, ale jesteśmy w trakcie zmian. Po prostu wyciągnęliśmy wnioski.

No właśnie, mówiła pani w jednym z wywiadów, że nie oczekuje, że Polacy będą was chwalić za autostrady, lotniska czy Orliki. Czyli postawienie na ciepłą wodę w kranie nie wystarczyło?

Pamiętajmy, że w 2008 r. rozpoczął się kryzys finansowy. Przeszliśmy go suchą stopą. Dlaczego? Bo sami nałożyliśmy na siebie ograniczenia. Potem doszła do tego procedura nadmiernego deficytu. Polacy wytrzymali ten trudny czas.

Ale najpierw zanotowaliśmy najwyższy deficyt sektora finansów publicznych...

Dlatego nałożyliśmy regułę wydatkową. Dzięki temu przetrwaliśmy ten kryzys lepiej niż inne kraje europejskie. Teraz Komisja Europejska to doceniła, zdejmując z nas procedurę nadmiernego deficytu i związane z nią ograniczenia w wydatkach.

To jak w gospodarstwie domowym – trzeba czasami zacisnąć pasa, żeby potem móc zrealizować swoje marzenia. Rząd też przez ostatnie lata ograniczał wydatki. Podjęto w tej sprawie odpowiedzialną, choć niełatwą decyzję. Przetrwaliśmy lata kryzysu także dzięki cierpliwości oraz wyrozumiałości ludzi i za to należą im się podziękowania.

Teraz przychodzi czas, kiedy ja razem z Platformą Obywatelską mówię Polakom, że mają być beneficjantami tego sukcesu.

Dziś, gdy obraz Polski zdecydowanie się zmienił, gdy złapaliśmy pierwszy oddech, gdy mamy wzrost gospodarczy na poziomie należącym do najwyższych w Europie oraz gdy mamy stabilne i bezpieczne finanse publiczne, możemy zrobić kolejny krok naprzód.

Co to ma oznaczać dla Kowalskiego?

Polacy będą mieli zdecydowanie wyższy standard życia. Nie tylko infrastrukturę. Konsekwentnie dążę do tego, aby ludzie, którzy przez ostatnie lata znosili niedogodności, odetchnęli i mogli powiedzieć: „Żyję w europejskim kraju i na europejskim poziomie". To jest mój cel. Polacy na to zasługują.

Dobre zmiany już się dzieją. Przykładem jest m.in. zasada „złotówka za złotówkę", która pozwoli zachować świadczenia rodzinom, które nieznacznie przekroczyły próg dochodowy. Rozpoczęliśmy walkę z niekorzystnymi trendami demograficznymi. Wprowadziliśmy najdłuższy w Europie urlop rodzicielski, a młodym mamom wypłacimy zasiłek po 1000 zł przez 12 miesięcy. Zwiększamy też wydatki na żłobki i przedszkola przy uczelniach i zakładach pracy.

Pomagamy osobom starszym i ich opiekunom. Dzięki programowi Senior Wigor, który zakłada utworzenie dziennych domów opieki, osoby starsze będą mogły być aktywne, realizować pasje czy mieć fachową opiekę.

Niedługo też przedstawimy propozycję dla osób, które mają problemy ze spłatą kredytów hipotecznych, nie tylko zaciągniętych we frankach. (...)"

Cała rozmowa: rp.pl


bg Image