kopacz2.png

Cieszę się, że zapadła decyzja o rozmieszczeniu ciężkiego sprzętu i uzbrojenia na wschodniej flance NATO. Mamy mocnego sojusznika, któremu na sercu leży spokój i bezpieczeństwo takich krajów, jak Polska - mówiła premier Ewa Kopacz w programie "Sygnały Dnia".

Zuzanna Dąbrowska: Naszym gościem jest prezes Rady Ministrów Ewa Kopacz. Dzień dobry.

Ewa Kopacz: Dzień dobry.

Pani premier, zacznijmy od spraw międzynarodowych, żeby nie powiedzieć światowych. Stany Zjednoczone poinformowały, że amerykańskie czołgi, artyleria i innego rodzaju ciężki sprzęt wojskowy będzie rozmieszczony we Wschodniej i Środkowej Europie. Ma to być odpowiedź na obawy sąsiadów Rosji, czyli między innymi Polski, po agresji na Ukrainę. Już minister obrony narodowej, wicepremier Tomasz Siemoniak wyraził zadowolenie z tego faktu, ale powiedział, że jeszcze przed nami negocjacje, umowy. W jaki sposób zapada taka decyzja w kraju, w którym ma być rozmieszczona broń innego kraju? Jaki jest ten demokratyczny tryb podejmowania decyzji?

Na tym poziomie, oczywiście, jest to decyzja polityczna, natomiast wszelkie formalne, ale też techniczne sprawy, czyli rozmieszczenia ilości tego ciężkiego sprzętu, uzbrojenia, oczywiście, będą przeprowadzone na poziomie już fachowym, czyli wojskowym. Ja się bardzo cieszę, że taka decyzja zapadła, to jest wzmocnienie wschodniej flanki NATO, to jest również efekt naszych dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi, też dobra odpowiedź na to, co się dzieje w tej chwili na Ukrainie. I to, że akurat te 6 krajów z Europy Środkowo–Wschodniej zostały wybrane jako te miejsca, w których będzie rozmieszczony ten... to uzbrojenie i ciężki sprzęt dla takiej tej pancernej części naszego wojska uważam, że jest jak najbardziej zasadne, a poza tym jest takim gwarantem, że mamy sojusznika, mocnego sojusznika, mocnego również w uzbrojenie, któremu na sercu leży spokój i bezpieczeństwo takich krajów, jak Polska.

Jest, oczywiście, reakcja Rosji, doradca prezydenta Putina Siergiej Iwanow powiedział: no, Rosja, oczywiście, chciałaby się zająć swoją własną ekonomią i gospodarką, sprawami wewnętrznymi, ale jeśli rozmieścicie – czy NATO, czy Stany Zjednoczone – ciężki sprzęt w tej części Europy, no to jasne, uznamy, że zagrożenie zewnętrzne wzrosło i będziemy się musieli na tym skupić. Więc jasny wybór przekazał Stanom Zjednoczonym, Unii Europejskiej i NATO. Czy ta decyzja Stanów Zjednoczonych może zwiększyć zagrożenie w relacjach z Rosją?

Nie, proszę mi wierzyć, że rozmowy dotyczące tarczy antyrakietowej, która ma być umieszczona na terenie Polski w 2018 roku, a te rozmowy toczyły się zdecydowanie wcześniej niż w ostatnich miesiącach, już wywoływały podobną reakcję ze strony Rosji. Dzisiaj Rosja, niestety, nie rozumie jednej rzeczy – że Ukraina, która jest naszym sąsiadem, bezpośrednim sąsiadem, ma prawo do tego, żeby mieć swoje aspiracje europejskie i ma prawo do integralności i suwerenności. Integralności, oczywiście, terytorialnej. Porozumienie, które zostało podpisane, tak zwane Mińsk 2, porozumienie, które powinno być realizowane i nie jest realizowane w tej chwili przez Rosję, czym to może skutkować? No, skutkować będzie tylko jednym – że Rada Europejska, że Europa, która jest jednoznaczna, jeśli chodzi o ocenę sytuacji na Ukrainie, mówi: jeśli Rosja nie wypełni tychże zobowiązań zapisanych w tym porozumieniu, będzie musiała nałożyć kolejne sankcje, a na pewno kontynuować sankcje, które w tej chwili obowiązują wobec Rosji.

Skoro już jesteśmy przy Unii Europejskiej, szczyt w sprawie uchodźców kolejny, znowu propozycja na stole podziału, według którego Polsce przypada do przyjęcia około 2,5 tysiąca osób. I tu cytat: „Często jesteśmy zaskoczeni tym, jak łatwo pewne państwa członkowskie domagają się solidarności, ale są bardzo wstrzemięźliwe, gdy solidarności domagamy się od nich”. To powiedział wczoraj wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, który broni tej propozycji Komisji Europejskiej. Czy mogło mu chodzić o Polskę? To my się wykazujemy brakiem solidarności?

Ja nawiążę tylko do dzisiejszej Rady Europejskiej. Ta Rada będzie zajmować się dwoma ważnymi sprawami: pierwsza sprawa to jest sprawa Grecji i jak wiemy, w tej sprawie pewnie szefowie państw Unii Europejskiej będą się wypowiadać, druga sprawa to jest, oczywiście, sprawa migracji. Sprawa migracji, która nie staje po raz pierwszy na Radzie Europejskiej. My już na poprzedniej Radzie Europejskiej podjęliśmy decyzję. Mało tego, z tej Rady Europejskiej powstała bardzo konkretna konkluzja, w tej konkluzji kluczem było słowo dobrowolność. To jest związane, oczywiście, z obowiązującym prawem, europejskim prawem azylowym i to słowo dobrowolność zafunkcjonowało w tychże konkluzjach. Niestety, po posiedzeniu Rady Europejskiej nagle Komisja Europejska niezależnie od konkluzji Rady wyszła z propozycją tak zwanych kwot, czyli obligatoryjnego przydziału ilości migrantów, którzy muszą być przyjęci przez państwa europejskie. Ja chcę się podzielić z państwem też moimi wątpliwościami i też zastrzeżeniami co do takiego stawiania sprawy. Otóż dla mnie solidarność to też odpowiedzialność. W momencie, kiedy my dzisiaj przyjmujemy Ukraińców, naszych sąsiadów, tych, którzy... przejęliśmy ich z tych terenów najbardziej niebezpiecznych, tam, gdzie były działania wojenne, kiedy przyjmujemy Czeczenów, kiedy zadeklarowaliśmy przyjęcie 60 rodzin syryjskich, to my wiemy dokładnie, że nasze możliwości nie tylko logistyczne, ale finansowe, spełnią oczekiwania tych ludzi, że oni nie będą gorzej traktowani, że oni trafiając do naszego kraju, będą mieli szansę przede wszystkim nauki języka, aklimatyzacji w tym kraju, mało tego, to jest również ich perspektywa na przyszłość, czyli praca i perspektywa dla ich rodzin, niekiedy przyjeżdżają tu z rodzinami.

Pani premier, ale ci, którzy nie trafią, mogą po prostu stracić życie.

Oczywiście tak. Dzisiaj Morze Śródziemne jest największym cmentarzyskiem, tylko chcę, żeby pani też wiedziała, że dzisiaj, kiedy my będziemy tak chętnie przyjmować i nie tylko tych, którzy tam z powodów politycznych nie mogą mieszkać, ale wszystkich tych, którzy z powodów ekonomicznych, czyli tak zwanych uchodźców zarobkowych będziemy przyjmować, to nagle powstanie przedziwna rzecz: wyludnienie jednej części kontynentu na rzecz przeludnienia drugiej części kontynentu. Ja dzisiaj chcę zaopiekować się tymi, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują, ale trzeba działać dwutorowo: po pierwsze ta pomoc przede wszystkim powinna być skierowana do tych krajów, w których w tej chwili te problemy występują, jest jakaś przyczyna, dla której ci ludzie wsiadają na niebezpieczne łódki, toną na tym Morzu Śródziemnym, bo nie potrafią tam żyć. Więc dzisiaj obowiązkiem Unii Europejskiej jest pomóc, aby w tych krajach ci ludzie godnie żyli, dopiero potem zaopiekować się albo już w tej chwili opiekować się tymi, którzy najbardziej potrzebują, a jednocześnie pomagać tym krajom.

Mam nadzieję, że to się Unii kiedyś uda. Zajmijmy się teraz sprawami krajowymi. Wczoraj ważna i pozytywna wiadomość dla kierowców o otwieraniu bramek na A–1 w każdy weekend, a w ten długi weekend sierpniowy jeszcze o jeden dzień jest to rozszerzone. No ale kierowcy pytają, redaktor prowadzący cytował dzisiaj pytania: no dlaczego ci, którzy jeżdżą A–4 są gorsi od tych, którzy jeżdżą A–1? Przecież wszyscy pamiętamy, co się działo w zeszły weekend, wypadek, stłuczka, korki kilometrowe, godzinami ludzie stoją. Co z tym zrobić?

Ale właśnie ci, którzy to komentują, co z A–4, powinni wiedzieć, że wczoraj podwójnie spotykała się Rada Ministrów po to, żeby przede wszystkim pomyśleć o tym bezpieczeństwie zarówno na A jedynce, jak i A czwórce, szczególnie od Gliwic do Wrocławia, ale też na A czwórce od Krakowa do Katowic. I tam obserwujemy, państwo szczególnie, którzy monitorują ten ruch na tych drogach, wiecie bardzo dokładnie, że tam te korki niekiedy są kilometrowe i postój i dotarcie do miejsca docelowego jest wyjątkowo trudne. Ponieważ mamy tak skonstruowane prawo, że ustawa pozwala tylko i wyłącznie zdecydować tam, gdzie Skarb Państwa ma nadzór, czyli tak jak w przypadku A jedynki my możemy...

(...) właściciel, oczywiście.

...my możemy, oczywiście, te bramki otworzyć, tak w przypadku ustawy, która obowiązuje, dzisiaj na odcinkach A–4 w jednym przypadku koncesjonariusz będzie musiał usiąść do stołu, bo o to prosimy, z naszą panią minister i wynegocjować oczywiście otwarcie tych bramek, natomiast na tym odcinku od Gliwic do Wrocławia potrzebna jest zmiana ustawy. My wczoraj złożyliśmy... bardzo szybką ścieżką złożyliśmy projekt ustawy, będziemy go procedować. Z tego, co wiem, wczoraj odbyło się chyba pierwsze czytanie. Mam nadzieję, że w ciągu bardzo krótkiego czasu... I nie oszukujmy się, wtedy, kiedy posłowie chcą i wiedzą, że to jest konieczne, a mam nadzieję, że będzie dobra wola, żeby przeprocedować ten projekt bardzo szybko, to proszę pamiętać, że równolegle z nami w tej chwili proceduje Senat i będziemy mogli również, jeśli tylko tą krótką nowelizację zrobimy tej ustawy, otworzymy również na A czwórce na tym odcinku od Gliwic do Wrocławia, natomiast po negocjacjach pani minister z koncesjonariuszem będziemy otwierać tą część od Krakowa do Katowic. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image