kolarska-bobiska.png

Szkolnictwo wyższe to nie jest dobro partyjne, ale nasze wspólne. To dlatego spotykamy się i organizujemy dużą środowiskową dyskusję rektorów, ale też obywateli nauk po to, żeby pomyśleć, co chcemy dalej - mówiła w "Sygnałach Dnia" minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska.

Zuzanna Dąbrowska: Naszym gościem jest minister nauki i szkolnictwa wyższego, pani Lena Kolarska–Bobińska. Dzień dobry.

Lena Kolarska–Bobińska: Dzień dobry państwu.

Czy jako minister, szefowa resortu cieszy się pani, że jest kampania wyborcza? Bo to jest dobry czas dla szukania pieniędzy na różne ważne cele społeczne.

Rzeczywiście bardzo często do mnie przychodzą (...) i mówią: trzeba zreformować naukę, a tak naprawdę poproszę pieniądze na moją instytucję. Ale to jest też, pomijając oczywiście tego typu oczekiwania, zresztą naturalne, chęci zwiększenia budżetu w swojej instytucji, to to jest dobry czas na dyskusję, bo jest większe zainteresowanie polityką, większe zainteresowanie samym przedmiotem i trzeba po prostu to dobrze wykorzystać. I my rzeczywiście robimy jutro taką ogromną konferencję na temat przyszłości szkolnictwa wyższego i nauki. Zakończyliśmy pewien etap reform i zmian, teraz monitorowaliśmy, poprawialiśmy, wprowadzaliśmy nowe programy, ale myślę, że ja, ale też duża część środowiska ma poczucie, że trzeba się cofnąć do tyłu, przywracać, ale że trzeba pójść parę kroków dalej, bo są nowe wyzwania, nowe oczekiwania i jak nie będziemy dostosowywali się, a nawet wyprzedzali tych wyzwań, to po prostu będzie źle.

A czy w tym dalej mieści się zwiększenie nakładów na naukę, zwiększenie choćby o procent PKB? Wiem, że to choćby może niedokładnie pasuje, bo to są wielkie pieniądze, no ale jednak troszkę by nas zbliżyło do średniej europejskiej.

Myślę, że nie możemy nie mówić o tym, że będzie zwiększenie. Myślę, że to jest konieczne zwiększenie nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę i traktuję to jako taki punkt wyjściowy wszystkich decyzji i dyskusji. Ale też musimy nie kończyć na tym całej dyskusji, tylko myśleć, co zrobić, żeby uczelnie na przykład otworzyć na świat, polskie uczelnie.

Ja pytam o to także w kontekście konwencji programowej, która okazała się konwencją przedprogramową. I czy to jest tak, że do września, kiedy ten program ma zostać ogłoszony, co się wszystkim wydaje chyba troszkę późno, no ale lepiej późno niż wcale, do września mają być nowe idee opisane, przekazane w sposób komunikatywny, zrozumiały, czy to też dotyczy pani sfery? Czy pani powinna na nowo coś opisywać, czy pani wie, co robić i – jak każdy minister – próbuje tego dokonać, jeśli się da?

Szkolnictwo wyższe jest naszym wspólnym dobrem, to nie jest dobro partyjne, bym powiedziała, które należy całkowicie zmieniać. To dlatego spotykamy się i organizujemy taką dużą środowiskową dyskusję rektorów, ale też obywateli nauki, przedstawicieli komitetu kryzysowego, bardzo różnych środowisk, po to, żeby pomyśleć, co chcemy dalej. To nie jest sposób na przygotowanie programu wyborczego, ale to jest sposób na wspólne myślenie nad zmianami dotyczącymi całej nauki. Natomiast my, oczywiście, rozmawiamy o tym, co również bardzo konkretnego zaproponować w przyszłym okresie powyborczym, ale nie umniejszałabym tu roli tej dyskusji, która myślę, że wyjdzie z bardzo konkretnymi postulatami. Pamiętajmy, że środowisko jest bardzo też zróżnicowane. Poprzednio ministerstwo starało się parę lat temu przygotować strategie dotyczące przyszłości, ale ze względu właśnie na to zróżnicowanie opinii powstało parę strategii. Tutaj mamy nadzieję, że uda się dojść do wspólnych celów. Co do sposobu realizacji pewno będą rozbieżności, bo tak jest zawsze, ale musimy mieć bardzo jasno określone, co chcemy, i podchodzić do tego nowego okresu zasadniczego dla szkolnictwa wyższego.

Dobrze wiedzą, czego chcą, a właściwie chyba lepiej wiedzą, czego nie chcą, studenci, studenci na przykład Uniwersytetu Warszawskiego. Nie chcą płacić dodatkowych wielkich pieniędzy za kolejne terminy związane z obroną prac magisterskich. Tutaj opłaty dochodzą do 1400 złotych. Była podobna sytuacja w Hiszpanii i tam około 20%, nie można powiedzieć absolwentów, bo jeszcze bez stopni, ale tych, którzy kończyli regularną naukę na uniwersytecie, rezygnowało z uzyskania dyplomu, bo po prostu nie było ich stać. Na warszawskim uniwersytecie powstała grupa, uniwersytet zaangażowany. Czy o tym też trzeba rozmawiać, czy to zawsze musi być tak, że jest konflikt pokoleń, profesorowie jedno, studenci drugie, jakaś kłótnia, brak porozumienia?

To jest rozmowa wewnątrz uniwersytetu, która dotyczy po prostu regulaminu tego uniwersytetu. Tam  rzeczywiście powstała ciekawa sytuacja, ponieważ studenci uznali, że parlament studentów ich nie reprezentuje i że z nimi nie rozmawia. Ale to zawsze tak jest, kiedy powstaje pewien konflikt, że można i łatwo jest podważyć decyzję pewnej grupy. Natomiast trzeba konsultować, bo w Polsce jest tak, że podejmuje się jakieś decyzje, ale często nie uczestniczy nikt w konsultacjach, dyskusjach przed. Natomiast są już protesty po. Tak że myślę, że to jest kwestia harmonijnej współpracy różnych środowisk i też to jest to, do czego namawiam bardzo wszystkie grupy na uniwersytecie i studentów, ale też rektorów, żeby myśleli o uniwersytecie jako takim miejscu pracy, gdzie obowiązuje i pewna solidarność, i porozumienie...

I wymiana myśli i argumentów.

...wymiana myśli i takie współpomaganie też sobie, bo to nie chodzi tylko o mentoring w nauce, ale to też chodzi o pewne reguły dotyczące samej pracy. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image