schetyna2.png

Pani premier potrzebowała czasu, żeby przygotować te nazwiska, które wczoraj ujawniła. To są dobre nazwiska. To jest bardzo dobry przykład dla polityki polskiej, że ludzie z dobrym doświadczeniem, z osiągnięciami spoza polityki, do polityki dołączają - mówił w "Radiu ZET" minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Kiedy ostatnio się widzieliśmy, to widzieliśmy się w innej rzeczywistości, kiedy byli ministrowie, którzy jeszcze byli, teraz zostali odwołani, pani premier rusza do przodu, dlaczego tak późno i dlaczego pod wpływem taśm?

I wiceministrowie i marszałkowie...

Właśnie, dlaczego?

Dużo się zdarzyło w ostatnim czasie. To jest kwestia decyzji, zawsze jest pytanie na ten czas, czy reaguje się natychmiast, kiedy występuje kryzys, czy się odczekuje, przygotowuje odpowiedzi i dopiero wtedy. Było parę dni różnicy, potrzebny był czas pani premier Kopacz żeby przygotować te nazwiska, które położyła wczoraj ujawniła, położyła na stole. To są dobre nazwiska, więc to też proszę zrozumieć, że w takich sytuacjach, kiedy są personalne decyzje to nie jest tak od razu przekonać dobrą osobę, dobrego kandydata na objęcie funkcji ministerialnej, tak naprawdę na kilka miesięcy, no bo wybory są w październiku.

To prof. Zembala położył swój autorytet na szali.

Tak, to się cieszę bardzo, bo akurat znam pana profesora i uważam, że to jest takie też symboliczne i dobre dla polskiej polityki.

Ale o ile pamiętam, prof. Zembala był już w grze, miał być ministrem zdrowia, ale został wybrany Bartosz Arłukowicz.

Nazwisko było wymieniane, tak, kilkakrotnie się pojawiało nazwisko pana profesora. Mówię, że to jest akurat bardzo dobry przykład dla polityki polskiej, że ludzie z dobrym doświadczeniem, z osiągnięciami spoza polityki, no dołączają do polityki tylko dobrze jej to zrobi.

A dlaczego marszałek Sikorski musiał opuścić swój fotel?

No to już są...

Musi opuścić.

No nie wiem to są ustalenia, dobrze, lepiej pani...

Ale wie pan, no pan jest z Platformy Obywatelskiej, jest pan z rządu.

...lepiej pani wie niż ja, wszyscy wiemy o taśmach, że one są jakby praźródłem problemów wszystkich tych sprzed roku, kiedy pojawiły się pierwsze nagrania i tych teraz, to jest taka druga odsłona, która może być w kampanii wyborczej rujnująca dla każdej partii politycznej, bo przecież dobrze pani wie, pani redaktor, że tam nie uczęszczali tylko polityki Platformy Obywatelskiej, ale także lewicy, PiS, różnych. To nie jest tak, że ta afera taśmowa dotyka tylko posłów, polityków PO. Zobaczy pani, tak mówi mi intuicja polityczna, że mogą być następne odsłony, stąd przyspieszenie, ucieczka do przodu premier Kopacz i pożegnanie się z tymi, którzy mogą być zakładnikami tych taśm.

A dlaczego zakładnicy taśm nie opuścili stanowisk rok temu, dlaczego premier Tusk wtedy tego nie zrobił, mógł wtedy przeciąć sprawę.

Mógł zrobić, nie miał wiedzy, mówił o...

Nie, nie, miał taką samą wiedzę, jaką mamy w tej chwili, bo nowa wiedza jest tylko o Wojtuniku i pani Bieńkowskiej, a tamta wiedza to jest stara wiedza sprzed roku.

Na pewno nie, tutaj się fundamentalnie nie zgodzę, nie było tej wiedzy kto, ile jest taśm i kto jest nagrany.

No wiedzieliśmy, że jest nagrany Rostowski, Sikorski, Karpiński.

Że są, że jest dużo, to co zostało ujawnione w tej pierwszej części...

Ale te osoby straciły stanowiska.

Tak, ale dalej, teraz straciły stanowisko.

Stąd moje pytanie czemu nie rok temu?

No to proszę pytać Donalda Tuska, albo Pawła Grasia, to rzeczywiście wtedy była inna, ja powiem tak, jak była afera, tzw. afera hazardowa to też te ruchy były wtedy błyskawiczne i natychmiastowe. Tam te decyzje nie były podjęte, to był czerwiec, rzeczywiście kilka tygodni przed odejściem Donalda Tuska do Brukseli, przed przejściem jakby w kompletnie inny polityczny format, więc może to miało jakiś związek, że nie podjął tak drastycznych decyzji, ale rzeczywiście zgadzam się, że hipoteka, z którą weszła, którą otrzymała pani premier Kopacz jest ogromna. I teraz jeżeli uda się ją odciąć, no uda się ten plecak zrzucić, no to jest tylko dobrze dla Platformy, to jest wielka szansa.

Tak, ale pani premier, kiedy obejmowała tekę premiera mogła oczyścić rząd odziedziczony po Donaldzie Tusku i mogła wyczyścić tych ludzi z taśm.

No tak, tylko wie pani, jak to, to buduje, każdy premier, każdy lider projektu politycznego buduje jakby własne spojrzenie na to, musi mieć pełną wiedzę żeby móc podjąć decyzje co robi, jakie są następne kroki.

Ale wiedza z wycieków z Prokuratury no naprawdę nie...

Wydawało się, znaczy być może wydawało się, że ona jest niewystarczająca, lub nie mamy pewności, jaki będzie dalszy ciąg, nie wiem. Teraz jest ta decyzja twarda, trudna, powiem szczerze i to ona też jest dopiero początkiem zamknięta tego problemu. Będziemy mieli, to jest kwestia odbudowy wiarygodności Platformy i przygotowania Platformy do kampanii wyborczej. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image