kidawa4.png

Propozycja kandydowania na marszałka Sejmu to dla mnie wielki zaszczyt. Przede mną jeszcze długa droga, spotkania z klubami, bo to parlament wybiera marszałka, ale mam nadzieję, że posłowie mi zaufają - powiedziała w "Jeden na jeden" rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła, że propozycja kandydowania na marszałka Sejmu bardzo ją zaskoczyła, a jednocześnie był to dla niej wielki zaszczyt.

- Przede mną jeszcze długa droga, spotkania z klubami, bo to posłowie, parlament wybiera marszałka. O tym, jak to się powiedzie, będę mogła powiedzieć w przyszłym tygodniu - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Pytana, czy jej kandydatura została już uzgodniona z koalicyjnym PSL-em, odpowiedziała, że w polityce nigdy nie ma niczego w stu procentach.

- Ale nasz koalicjant przyjął te zasady i zgadza się z tym, że największa partia powinna mieć swojego marszałka. Do końca kadencji jest kilka miesięcy, nie należy więc zmieniać zasad - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Zaznaczyła, że premier Ewa Kopacz rozmawiała z szefem PSL Januszem Piechocińskim. - Nie słyszałam, żeby były jakieś sprzeczności, czy nasz koalicjant nie akceptował wyboru Platformy - powiedziała rzeczniczka rządu.

Dodała, że przed powołaniem marszałka Sejmu, spotka się zarówno z klubem PO, jak i PSL, a także - jeśli będzie taka prośba - z każdym innym klubem. - Mam nadzieję, że w rozmowach w Sejmie przekonam posłów, że na te kilka miesięcy warto mi zaufać - podkreśliła.

"Platforma nie leży w trumnie"

Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że jest już jej następca na stanowisku rzecznika rządu. Przyznała, że jest to poseł PO. - Warsztat dziennikarski jest ważny, ale to jednak powinna być osoba, która zna realia polityki - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

- Nic więcej nie mogę powiedzieć - zaznaczyła.

Rzecznik rządu przyznała, że jest też już wybrana osoba, która pokieruje kampanią wyborczą PO przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi i premier poda jej nazwisko w najbliższych dniach albo godzinach.

Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że choć PO przegrała wybory, nie jest na kolanach. W jej opinii, zmiany, które przeprowadziła premier Ewa Kopacz, pokazują, że w PO są osoby, które mogą pełnić wiele funkcji, są merytorycznie przygotowane i mają wizję swoich urzędów.

- Platforma nie leży w trumnie, nowi ministrowie to nie grabarze - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Dodała, że ma nadzieję, iż w ciągu najbliższych miesięcy wzrośnie zaufanie wyborców do Platformy.

Odnosząc się do nominacji Marka Biernackiego na koordynatora służb specjalnych powiedziała, że "zdaje sobie on sprawę, iż dla PO, dla Polaków ważne jest to, by koordynator służb był osobą wysoce doświadczoną, odpowiedzialną". - Marek Biernacki na pewno jest taką osobą - podkreśliła.

Pytana, czy ministrowie, którzy zostali zdymisjonowani, powinni być "jedynkami" PO, odpowiedziała, że układając listy, trzeba się kierować "zdolnością wyborczą" danych osób.

- Czy są w stanie zdobyć dużo głosów i przekonać do siebie wyborców. To jest najlepsza weryfikacja. W poprzednich wyborach każda z tych osób miała świetny wynik wyborczy - powiedziała rzeczniczka rządu. Dodała, że PO będzie jeszcze o tym rozmawiać, bo to nie jest decyzja - jak się wyraziła - na ten moment.

Źródło: tvn24.pl


bg Image