Budka.png

Andrzej Seremet został odwołany ze stanowiska przez liczne nieprawidłowości w prokuraturze. - Prokuratura miała rok, żeby powiedzieć, kto był ofiarą, a kto przestępcą. Nie zrobiono tego - stąd dymisje, również ofiar. Moi współpracownicy wielokrotnie podkreślali, że od lat są problemy z zarządzaniem prokuraturą, a zaniedbania są duże. Wyciek przelał czarę goryczy - stwierdził minister sprawiedliwości Borys Budka.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Borys Budka, minister sprawiedliwości, wita Monika Olejnik dzień dobry panie ministrze.

Borys Budka: Dzień dobry.

Panie ministrze dlaczego pani premier Ewa Kopacz nie chce żeby Andrzej Seremet był prokuratorem generalnym.

No myślę, że to jest pytanie przede wszystkim do pani premier. Natomiast po tej rozmowie, którą wspólnie odbyliśmy można było zauważyć wiele wątpliwości dotyczących pracy generalnie Prokuratury, które miała pani premier. Ja przypominam, że od kilku lat, odkąd istnieje ocena, a dokładnie stanowisko ministra sprawiedliwości w sprawie sprawozdania rocznego, wielokrotnie moi poprzednicy podkreślali, że zaniedbania dotyczące zarządzania Prokuraturą są stosunkowo duże. Tylko gdyby zerknąć do zeszłorocznego stanowiska ministra sprawiedliwości tam punktowano te elementy i jak widać nie zostało zdaniem pani premier, nic zrobione w tym kierunku żeby to naprawić.

Ale to jak zrozumiałam wypowiedź pani premier to, to odejście prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, ewentualne, jest związane z tym, co się wydarzyło, czyli z wyciekiem z Prokuratury Generalnej.

Jestem przekonany, że to przelało czarę goryczy. To przelało, ta długość śledztwa, które już ponad roczne w sprawie taśm, ta w innych sprawach również tego typu sytuacje sprawiły, że ocena pani premier jest taka, a nie inna.

Prokurator Generalny mówił, że „prokurator postąpił zgodnie z prawem udostępniając akta ze śledztwa w sprawie afery podsłuchowej, obarczono go odpowiedzialnością za upublicznienie akt, obarczanie go odpowiedzialnością jest bezzasadne”.

Ale nikt nie obarcza odpowiedzialnością za to, że ktoś opublikował na portalu społecznościowym akta sprawy, konkretnego prokuratora. Odpowiedzialnością, którą my przypisujemy, wielu polityków przypisuje Prokuraturze jest to, że w sposób bezkrytyczny, bezmyślny udostępniła na tym etapie dane, które mogły zostać zanonimizowane i doprowadziła na przykład do tego, że adres szefa CBA jest powszechnie dostępny, numer pesel wielu osób, jakieś zeznania, które są zeznaniami zupełnie niemającymi żadnego znaczenia, ale jednak wrażliwymi, sprawy osobiste, no nie chce mi się nawet tego komentować. Natomiast tu należy w sposób dobry interpretować prawo. Bezkrytyczne podchodzenie do udostępnienia akt skończyło się katastrofą, nie tylko dla tego śledztwa, ale skończyło się katastrofą dla wizerunku Prokuratury. Bo w tej chwili jeżeli ktoś z nas pójdzie zeznawać do Prokuratury zawsze zada sobie pytanie: czy kolejny prokurator podejdzie tak samo bezkrytycznie, no bo skoro szef Prokuratury mówi nic się nie stało, możecie tak udostępniać akta, no to prokurator prokuratury rejonowej, nawet jeśli chciałby postąpić inaczej to powie zaraz, no mój szef mówi, że tak naprawdę to, że ja udostępnię ofierze to pół biedy, ale udostępnię...

...przestępcom...

...przestępcom dane osobowe, to nic mnie za to nie spotka. No i tu doszło do strasznej rzeczy, jestem przekonany, że to przelało czarę goryczy. No nie może być tak, żeby obywatel bał się iść zeznawać, bo na drugi, czy na trzeci dzień może na Facebooku zobaczyć swoje dane.

A czy nie można było tego zablokować, bo wiadomo było, że Zbigniew Stonoga opublikuje, już publikuje, zaczął publikować akta i w tym czasie można było zablokować, zamknąć jego konto na Facebooku, skoro wystarczyło skontaktować się z przedstawicielem FB na Polskę.

No pokrzywdzonym organem w tej sprawie była właśnie Prokuratura. Jakie były działania podejmowane tego ja nie wiem.

No była rozmowa między Jackiem Cichockim a panem prokuratorem i nic z niej nie wyszło.

No tak, okazało się, że takie konto da się bardzo prosto zablokować. Do mnie zgłaszali się znajomi, którzy mówią gdzie trzeba kliknąć jeżeli coś nie tak dzieje się na Facebooku. Nie znam tych działań, natomiast, jak się okazuje można było pewne rzeczy podjąć dużo szybciej. Ja przypominam, że oczywiście no niektóre rzeczy, czy niektóre środki zapobiegawcze, które są podejmowane po czasie już nie mają żadnego skutku, no bo jak coś zostało raz wpuszczone w internet...

To już jest.

to jest i będzie tam do końca świata.

Zbigniew Stonoga, biznesmen i osoba, która ma wiele spraw na swoim koncie kpi sobie z rządu, kpi z Polaków i umeblował, mebluje na nowo rząd.

Znaczy tutaj jest, nie należy mylić w mojej ocenie tego, co się stało, czyli tego skutku afery taśmowej z tą, z działalnością pana S., dlatego że oczywiście myślę, że bardzo zależy mu, jako internetowemu celebrycie zbierającemu lajki na tym żeby w ten sposób go przedstawiać. Ja uważam, że nie jest to osoba, o której powinniśmy rozmawiać w jakiś sposób publiczny, bo na to nie zasługuje. Sam styl obrażania wszystkich po kolei w bardzo wulgarny sposób być może przysparza mu tych tak zwanych laików w świecie wirtualnym, no bo niektórzy lubią takie zachowanie. Natomiast w mojej ocenie nie przysparza żadnego szacunku, ja takiego szacunku dla tego pana nie mam, bo można prowadzić działalność krytyczną, ale są pewne granice. Jeżeli ujawnienie danych wrażliwych uważamy za działalność pro bono, to żyjemy w dwóch różnych światach.

Ale przyzna pan, panie ministrze, że decyzje pani premier Ewy Kopacz zapadły po wycieku tych akt do internetu i dlatego kilku ministrów musiało się pożegnać ze stanowiskami, dlatego marszałek Sejmu Radosław Sikorski przestał być marszałkiem.

Znajomość tego, co tam jest, jest powszechna już od ponad roku. Natomiast to spowodowało to działanie pana S. Otóż po raz kolejny wrócono do afery taśmowej, zamiast zamknąć śledztwo, o czym zapewniała Prokuratura, gdzieś tam w marcu, że będzie akt oskarżenia w czerwcu, wiemy, że to się nie skończy. Jaka była, czym motywowana była decyzja pani premier - nie może być tak żeby kolejne miesiące upływały pod znakiem tego, że ktoś znowu będzie serwował nam te dane i będzie obciążał prace rządu rzeczami, które często z rządem nie mają nic wspólnego, będzie mieszał przestępców z ofiarami, dlatego też to działanie było korzystne dla państwa, korzystne dla rządu i mam nadzieję, że korzystne dla tych osób, które nie będą obciążeniem dla naszej działalności w najbliższych czterech miesiącach.

Czyli uważa pan, że te osoby, które przewijały się, były bohaterami tych nagrań kompromitowały Platformę Obywatelską, ale nie tylko PO, kompromitowały Polskę, bo zajmowały ważne stanowiska.

Z pewnością zachowanie niektórych osób było dla nich samych kompromitujące. Natomiast tutaj każdy przypadek należy oceniać odrębnie. Pani premier wyszła z założenia, że dla dobra naszego kraju, dla dobra Polski ważne jest żeby żadne nazwisko, nawet czasami ofiar przestępców, które pojawiło się tylko w kontekście, że ktoś był i zjadł tam kolację nie było obciążeniem dla nas wszystkich, dlatego przeprosiła, w mojej ocenie, wszystkich Polaków...

Nie, przeprosiła wyborców Platformy panie ministrze.

...dlatego że działanie związane z dymisjami tych osób jest swego rodzaju przeproszeniem, przeprosiła również wyborców Platformy, jako szef partii i miała do tego pełne prawo, no bo trudno żeby przepraszała wyborców innych partii, dla których nie jest osobą, na którą tak czy tak by głosowały. Natomiast ja uważam, że jest to bardzo dobre, potrzebne działanie, natomiast osoby, które tam się pojawiają są w tak różnych rolach, że wrzucanie ich wszystkich do jednego worka w kwestii odpowiedzialności jest błędem. Natomiast dla tego żeby oczyścić atmosferę, żeby pokazać, że rząd nie będzie pod wpływem ewentualnych, kolejnych wycieków należało podjąć takie, a nie inne decyzje i ja się cieszę, że takie decyzje zostały podjęte.

I pytanie czy nie za późno, bo można było to zrobić wcześniej, bo wiadomo było kto przesiadywał w tej restauracji. Taśmy są ogólnie dostępne.

No tak, można się nad tym zastanawiać i ja cieszę się, że ta decyzja została podjęta, parlament pracuje sprawnie, zadania, które przed nami są postawione, przed ministrami są wypełniane przez, również przez parlament, więc tutaj jestem pełen dobrej wizji na przyszłość.

A czy te osoby, które odeszły powinny reprezentować dalej PO, teraz jest czas wyborczy, kampania wyborcza, czy będą mogły stawić czoło i powinny stawić czoło wyborcom.

Nad tymi decyzjami będziemy się pochylać w okresie kampanijnym, kiedy będziemy konstruować listy wyborcze. Platforma Obywatelska od lat ma jasne, czytelne zasady dotyczące wyłaniania liderów, najpierw na szczeblu regionalnym będziemy o tym decydować, a ewentualne korekty może wprowadzać zarząd krajowy z inicjatywy przewodniczącego.

Przepraszam, czyli marszałek Sikorski się pospieszył mówiąc o tym, że on będzie liderem w Bydgoszczy?

Nie wiem co było motywem tej wypowiedzi, natomiast z pewnością marszałek Sikorski jest bardzo dużą wartością dodaną dla Platformy jeżeli popatrzymy na jego wiedzę, doświadczenie i pozycję międzynarodową. Oczywiście niektóre wypowiedzi były no, niewłaściwe, mogą rzutować na ocenę PO, ja jestem przekonany i to mogę zawsze, jako pewnik podnosić, że dla wszystkich tych osób dobro naszego kraju, Polski, ale dobro PO jako naszego wspólnego ugrupowania jest ważniejsze od osobistych karier. Ja wiem, że był czas, w którym Prokuratura powinna była podjąć takie działania żeby w tym okresie już jasno pokazać, kto był ofiarą, kto ewentualnie popełnił przestępstwo. Tego nie zrobiono, dlatego w okresie wyborczym należy unikać jakiegokolwiek powiązania rządu z osobami, które występują na taśmach, nawet jeśli są to ofiary.

Wczoraj prezydent elekt powiedział „kolejne rekonstrukcje nie przynoszą pozytywnych zmian dla polskiego społeczeństwa, pokazują, że nie tylko wyczerpał się kredyt zaufania, ale przede wszystkim zasoby personalne w tej partii, w tej partii tych ludzi”, tak powiedział prezydent elekt.

Zasoby personalne wyczerpały się w 2007 roku, kiedy parlament głosami PiS musiał się rozwiązać. Przypominam, wczoraj odbywały się głosowania, stabilna większość parlamentarna powyżej bezwzględnej większości, czyli w okolicach 240 parlamentarzystów jest, sprawnie parlament działa, w związku z czym te obawy pana prezydenta elekta są zupełnie nieuzasadnione. Myślę, że to jest jeszcze tak, że do 6 sierpnia pan prezydent jeszcze ma takie tendencje, że pamięta ugrupowanie, z którego się wywodzi i gdzieś tam te elementy polityczne są u niego widoczne, wierzę w to, że prezydent wszystkich Polaków, którym będzie pan prezydent Duda według jego zapowiedzi, nie będzie li tylko recenzentem i wyrazicielem opinii największego ugrupowania opozycyjnego, tylko będzie pracował w kancelarii prezydenta tak jak wymagamy tego od prezydenta.

Panie ministrze, wczoraj Sejm zadecydował, że nie będzie komisji śledczej w sprawie afery podsłuchowej, dobrze?

Oczywiście patrzymy na kalendarz. Proszę zwrócić uwagę jesteśmy praktycznie w okresie wakacyjnym, komisja śledcza niczego by nie wyjaśniła, stanowiłaby festiwal strzelecki dla polityków opozycji. Oczywiście niektórzy zacierali ręce, no bo zawsze można się wypromować. Wolałbym żeby wszelkiego typu ugrupowania zarówno politycy PO, ale również opozycji, w tym okresie promowali się tylko i wyłącznie zasługami dla naszego kraju, tym co zrobili w parlamencie, tym co zrobili w rządzie, a nie wykorzystywali instytucji, bardzo ważnej, komisji śledczej do gry politycznej, dlatego nie było sensu.

Ale państwo chcieli komisji śledczej w sprawie SKOK-ów i tak samo, to było miesiąc temu, czy dwa miesiące temu.

Oczywiście, tylko proszę zwrócić uwagę, kiedy PO zastanawiała się nad powołaniem komisji śledczej, składaliśmy podpisy pod takim wnioskiem, później usiedliśmy i doszło do refleksji, dokładnie takiej samej, uważam, że komisja śledcza w sprawie SKOK-ów, które dotyczą milionów Polaków i rzeczywiście dochodziło do nieprawidłowości jest bardzo potrzebna, tylko też uznaliśmy, że w tym okresie nie zdąży wyjaśnić najważniejszych spraw, że stałaby się tylko i wyłącznie areną walki politycznej i to właśnie różni nas od polityków PiS, że potrafimy powiedzieć kiedy coś nie ma sensu, a kiedy nie, no ale tutaj stabilna większość zdecydowała tak, a nie inaczej.

Na to co mówi pani premier, że nie podpisze sprawozdania, rzecznik Prokuratury odpowiada, że sprawozdanie dotyczy 2014 roku i, że ten wyciek nie ma nic wspólnego z 2014 rokiem.

Oczywiście, natomiast ocena prokuratora generalnego jest zawsze powiązana z całokształtem jego pracy. Ja zaznajomiłem się z tymi sprawozdaniami za poprzednie lata, zaznajomiłem się również ze stanowiskami, które mieli moi poprzednicy w tym zakresie i to są stanowiska merytoryczne, które dotyczą ilości prowadzonych spraw, ilości umorzeń, etatyzacji Prokuratury, tego, że 99 proc. spraw prowadzonych jest tylko przez 60 prokuratorów, struktury Prokuratury, tego, że tak naprawdę prokuratura rejonowa ponosi wielkie koszty osobowe pracy tej najtrudniejszej, natomiast w prokuraturach tego wyższego, wyższych instancji, no jednak to obciążenie sprawami jest dużo mniejsze, tu, w tym zakresie nie zrobiono praktycznie nic. Ja wiem doskonale, jak wielką pracę robią prokuratorzy, jak tak naprawdę takie wpadkowe sprawy, tylko no niestety bardzo medialne, rzutują na obraz pracy ich w rejonach i tak naprawdę prokurator w tym, czy w innym mieście nie odpowiada za to, że ktoś nie potrafi udostępnić dobrze akt. On później, przepraszam bardzo za kolokwializm, obrywa od lokalnej opinii publicznej, a są to ludzie, którym państwo musi pomagać w ten sposób żeby dobrze zorganizować im pracę. Od tego właśnie jest prokurator generalny, żeby dobrze zorganizować pracę podległej prokuratury. Tu nawet uwagi były ze strony prokuratorów, co do instrukcji tzw. kancelaryjnej, czyli postępowania w sekretariatach, to było bardzo dużo takich uwag. Natomiast tu liczby mówią same za siebie, pani premier to sprawozdanie miała dużo wcześniej niż ja, dlatego że w kwietniu już było w kancelarii prezesa rady ministrów, więc miała wystarczająco dużo czasu żeby się z nim zapoznać.

Ale żeby odwołać prokuratora to trzeba mieć większość, a takiej większości na pewno Platforma nie będzie miała w Sejmie.

No, zdawało się, że na początku jeszcze tego tygodnia, kiedy to wypłynęło taka większość jest oczywista. Tu, w tym studio, jeden z moich poprzedników, w tej chwili bardzo bliski współpracownik Lecha, przepraszam Jarosława Kaczyńskiego i PiS, wyraźnie grzmiał o tym, jak Prokuratura się kompromituje. Po czym, gdy tylko pani premier Ewa Kopacz wspomniała o tym, że już jej cierpliwość co do sposobu działania Prokuratury się wyczerpała, natychmiast zmienił zdanie i nagle PiS twierdzi, że należy bronić prokuratora generalnego. Natomiast no tutaj być może chodzi o to żeby uchronić na razie, bo nie ma wspólnej linii pana prezydenta elekta, od konieczności prowadzenia konsultacji związanej z nowym wyborem, bo przypominam, że to prezydent Rzeczpospolitej wskazuje prokuratora generalnego spośród dwóch osób przedstawionych mu przez Krajową Radę Prokuratury i Krajową Radę Sądownictwa, tu Sejm nie będzie miał nic z tym do czynienia, więc zarzuty, o których pani redaktor chciała właśnie powiedzieć, że to Platforma ma wybrać prokuratora generalnego są absurdalne, bo parlament nie ma nic z tym wspólnego. To Krajowa Rada Prokuratury i Krajowa Rada Sądownictwa wskazuje jedną osobę. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image