saryusz.png

- Sankcje wobec Rosji zostaną utrzymane natomiast nie ma sądzę, żeby były szanse na ich zwiększenie - zaznaczył gość "Sygnałów dnia".                                       

"Krzysztof Grzesiowski: Deputowany do Parlamentu Europejskiego  i wiceprzewodniczący grupy Europejskiej Partii Ludowej Jacek Saryusz–Wolski. Dzień dobry, panie pośle.

Jacek Saryusz–Wolski: Witam, dzień dobry.

Mamy szczyt grupy G–7, czyli grupy, którą chyba można by określić najbardziej wpływowych państw na świecie, szczyt na zamku Elmau w Bawarii z takim jednoznacznym przekazem ze strony Angeli Merkel, która powiedziała, że nie widzi możliwości powrotu Rosji do tego grona, czyli z G–7 G–8 się nie zrobi w najbliższym czasie, jak rozumiem.

No właśnie, ani wpływowych, ale nie tylko wpływowych, ale również podzielających pewien katalog wartości, co wyraźnie tym razem podkreślono, tłumacząc, dlaczego już w tym gronie nie ma Rosji i pewnie długo nie będzie. Mianowicie to są kraje – Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia i europejskie kraje i Unia jako taka  – które trzymają się pewnych kanonów prawa międzynarodowego i opartych czy z nimi związanych wartości i dla reżimów autorytarnych czy dla krajów, które wydają wojnę sąsiadów, tam miejsca nie ma. I to wyraźnie tym razem wybrzmiało na samym początku szczytu G–7.

Czy jeśli pojawi się kwestia sankcji wobec Rosji, a z pewnością się pojawi, będzie ona rozpatrywana w kontekście, jak powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, ich wzmocnienia? Tylko ich wzmocnienia? Czy też, jak uważają doradcy prezydenta Baracka Obamy, może to być jedynie kwestia przedłużenia już nałożonych sankcji, a nie ich zaostrzenie? Ot, zdaje się mamy drobny problem techniczny, w każdym razie początek rozmowy już za nami (...) [przerwa w połączeniu z Brukselą] Wracamy do rozmowy z Jackiem Saryuszem–Wolskim, słyszymy się ponownie, mam nadzieję.

Tak, wracając do sankcji, one w zasadzie zostały...

No właśnie, może przypomnę pytanie. Czy jeśli będzie dyskusja na temat sankcji wobec Rosji, to czy ona będzie w kontekście ich wzmocnienia, jak mówi Donald Tusk, czy ewentualnie kontynuacji, jak twierdzą doradcy Baracka Obamy?

Po pierwsze ta dyskusja już była, bo kwestie rosyjsko–ukraińskie zajęły prawie połowę całej agendy wczoraj, teraz liderzy przechodzą do rozmów o klimacie i innych, już nie tak nas pasjonujących, nie tak bliskich, może w ten sposób. Tak że będzie... znaczy jest zgoda tej siódemki, oczywiście, żeby utrzymać sankcje i nie ma nikogo, kto był mówił, że nie. Czy to oznacza, że będzie jednomyślność po stronie Unii, no, pewno niektórzy będą kwaśne miny, ale wydaje mi się, że pomimo obaw różnych, które mieliśmy, mamy, że także takie przyjazne Rosji kraje mogą się wyłamać z tego frontu, w takiej sytuacji tak daleko idącej jednomyślności, tak dominującego w polityce międzynarodowej i gospodarce też grona, jakim jest G–7, sądzę, że to jest przesądzone, że sankcje zostaną utrzymane. Natomiast nie sądzę, żeby była próba czy żeby były szanse na... sankcje in plus  znaczy na zwiększenie, to, o co pan pytał.

Swoją drogą to ciekawe, bo politycy rosyjscy, często odnosząc się do kwestii sankcji, mówią, że to w sumie nic takiego. Natomiast interesujące wystąpienie miał niedawno Aleksiej Kudrin, to były minister finansów Rosji, przemawiał w rosyjskiej Radzie Federacji i powiedział, że w związku z sankcjami, które na nas nałożono, na Rosję z powodu konfliktu z Ukrainą, te sankcje odbierają Rosji od 1 do 1,5% produktu krajowego brutto i zaznaczył, że będziemy spadać nadal, dno kryzysu jeszcze przed nami. Zatem sankcje odnoszą skutek?

Sankcje zdecydowanie odnoszą skutek i wszystkie wiarygodne źródła to potwierdzają. I jest gorzej niż mówi Kudrin, były minister finansów. One mniej więcej 4% PKB rosyjskiego kosztują, bo trzeba liczyć również te efekty ciągnione. Generalnie biorąc, kapitał ucieka z Rosji i ranking Rosji się w różnych sprawach pogarsza i to pośrednio również wpływa na tę koniunkturę w gospodarce rosyjskiej. A Rosjanie, no cóż, po pierwsze ich propaganda kłamie, a po drugie robią dobrą minę do złej gry, bo przecież poza tym wszystko robili do niedawna, żeby jakoś się spod tych sankcji wyzwolić, między innymi operacja Grecja sądzę, że jednak nie powiodła się czy się nie powodzi, służyła temu, żeby jakiś koń trojański wewnątrz Unii Europejskiej zawetował przedłużenie sankcji w czerwcu.

A skoro pan wspomniał, panie pośle, o Grecji, co dalej z tym krajem?

No, wydaje mi się, że o jeden most za daleko posunął się premier Cipras. Rzeczywiście anielską cierpliwością wykazał się przewodniczący Komisji Junkcer i jego również wyprowadził z równowagi swoim odrzuceniem ostatniej propozycji premier Grecji i odrzucenie przede wszystkim zasady, że rządy się mogą zmieniać, ale zobowiązania pozostają. Gdyby tak, to w zasadzie wszystko w Unii Europejskiej by trzeba renegocjować. Tak że Grecja jest pod ścianą, a Unia Europejska już nie ma manewru, tak jak powiedział właśnie Juncker, że on z kapelusza żadnego królika już w tej chwili wyciągnąć nie może. Tu nieformalnie się komentuje w Brukseli, że być może to jest tak, że Putin przyrzekł, że jeżeli bardzo będzie się stawiał w Brukseli Cipras, to wtedy jemu rzuci linę ratunkową, a okazało się, że jej nie rzucił. No, w tej chwili jest dosyć nerwowo.

No tak, tylko chyba trzeba by spojrzeć także z punktu widzenia opinii publicznej w Grecji i rządu greckiego, że pewne propozycje, które proponuje tzw. trojka, są tam nie do przełknięcia.

Trojki już nie ma...

Znaczy trojka, w tej chwili rozmawiamy na poziomie Komisja Europejska – Grecja, oczywiście.

Po drugie to zaplecze polityczne też zmienia swoje zdanie, bo w porywie wiary w to, że można właśnie nalać z próżnego, wygrała Syriza i powstał taki rząd, natomiast Grecy sami, również ci wyborcy zderzają się z twardą rzeczywistością do tego stopnia, że w tej chwili są całkiem poważne spekulacje dotyczące wprowadzenia drugiej paralelnej waluty, to znaczy byłaby nadal euro, natomiast wewnętrzne zobowiązania, na przykład wypłaty pensji urzędnikom i emerytur, na które nie stać, bo się rachunki nie zamykają w Grecji by wypłacano w jakiejś neodrachmie. To są całkiem poważnie dopuszczane scenariusze, które, oczywiście, niczego na dalszą metę nie rozwiązują, ale jak gdyby odsuwają ten dramat, który w zasadzie wisi jak miecz Damoklesa.

A słowo grexit jest cały czas w grze?

Tak, tak (...)

Chociaż Jean–Claude Juncker wyklucza taką możliwość, ale...

Grexit, brexit, bo też się mówi o brytyjskim wyjściu, tak że tych exitów w tej chwili jest dosyć dużo. Niektórzy twierdzą, że właśnie Europa zajęta tymi dwoma exitami przegapi to, co zamierza czy robi Putin, bo, jak wiemy, mówią o pokoju, a wojska prą do przodu.

A które z tych exitów jest bliższe realizacji, jak pan sądzi? Mówimy o rzeczach, oczywiście, przyszłościowych, ale jednak, może warto pospekulować.

Znaczy Europę stać na uratowanie Grecji, natomiast nie stać jej na złamanie reguł, ponieważ to by spowodowało domino, bo jeżeli się okaże, że można wymusić na Brukseli odpuszczenie reguł, no to za chwilę przewrócą się rządy w krajach, które narzuciły swoim społeczeństwom twarde rygory i dyscyplinę, takich jak Hiszpania, takich jak Irlandia czy Portugalia. Pytanie, co powiedzą Włosi, czy krótko mówiąc całe Południe, które nie lubi tego zaciskania pasa. Tak że tu chodzi nie tyle o pieniądze, bo Grecja nie jest wielką gospodarką i te kwoty są do skonsumowania, tylko chodzi o zasadę, bo jeżeli to się rozszerzy, no to wtedy już to nie będzie do skonsumowania. Tak że uważam, że bardziej dramatyczny w tej chwili jest grexit, czyli greckie wyjście ewentualne, natomiast poważniejsze dla Unii Europejskiej jest ewentualne wyjście Wielkiej Brytanii, w które ja nie wierzę, bo uważam, że Brytyjczycy może nie kochają Europy, ale dobrze potrafią liczyć, w związku z czym nie zagłosują za wyjściem i różne znaki na niebie i ziemi na to wskazują. I również może ta monowładza Camerona w tej chwili też pozwoli, żeby tego wyjścia Wielkiej Brytanii uniknąć. A dlaczego dla Polski to ważne? No, szczególnie ważne, ponieważ to zmienia układ sił, to znaczy osłabia w Unii tą część wolnorynkową, ale przede wszystkim tą część związaną z tą osią anglosaską polityki wobec Rosji. (...)"

Cała rozmowa: polskieradio.pl

 


bg Image