mkb.png

„Wszystkie zobowiązania muszą dawać gwarancję, że będą wykonywane i nie zniszczą naszego budżetu” – zapowiedziała w Kontrwywiadzie RMF FM rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Konrad Piasecki: Była Platforma Obywatelska, będzie - Platforma Hejterska?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Platforma Obywatelska będzie Platformą Obywatelską dalej, natomiast wyciągnęliśmy wnioski z kampanii. W internecie nas nie było. Zlekceważyliśmy internet. Teraz wszyscy muszą się zabrać...

...ale zatrudnienie jakiejś armii ludzi po to, żeby hejtowali, czyli mówili mową w internecie - zadziwiające...

...ale jak to jest piękne... Akurat można Platformie wiele rzeczy zarzucić, ale nigdy mowy nienawiści nie używaliśmy...

Oj, jak spojrzę na niektórych polityków Platformy...

Jakby pan tak przyłożył, porównał - naprawdę jesteśmy partią ludzi bardzo odpowiedzialnych za nasze słowa i starających się, żeby język debaty publicznej był właściwy, natomiast internet zaniedbaliśmy. Pani premier zażartowała, że musimy się wziąć mocno do roboty. Są chętni posłowie, którzy poczuli, że muszą się odważyć i z nimi będziemy pracować. Ćwiczyć się i szkolić i robić to, żeby ludzie zobaczyli, że Platforma, sympatycy Platformy jednak biorą udział w działaniach internetowych.

Ale czy to jest tak, że rzeczywiście zatrudniacie jakieś firmy po to, żeby działały w internecie i budowały zły wizerunek waszych rywali?

Nie, nie zatrudniamy, natomiast na pewno nasi sympatycy, nasi członkowie, nasi parlamentarzyści - ci, którzy chcą, będą mogli skorzystać ze szkoleń, żeby umieć poruszać się w internecie.

Czyli to oni mają być hejterami.

Oni mają być aktywni, a chcielibyśmy dawać pozytywne przekazy.

Ale mają być też ostrzy czy łagodni jak baranki?

Raczej nie. Mają dawać odpór kłamstwu i nieprawdziwym informacjom. Jeżeli jakieś kłamstwo pojawi się sto razy, a nikt tego nie prostuje, to ludzie wierzą, że to jest prawda, więc musimy być aktywni i komentować.

Czyli mają być jak baranki, ale nie dać się prowadzić na rzeź.

Tak, właśnie tacy mają być.

Bo jesienna rzeź się zbliża - wyborcza.

Nie, nie mówmy tak o wyborach. Wybory to jednak bardzo ciekawy okres w życiu każdego kraju. Dla niektórych ugrupowań trudniejszy, dla niektórych - łatwiejszy, ale na pewno nie można tego rzezią nazywać.

Ale pani minister - nie zastanawia się pani, jak to się dzieje, że w 2007 roku Platforma potrafiła samorzutnie i bardzo oddolnie budzić takie pozytywne obywatelskie odczucia, a dzisiaj to wy musicie zarządzać, budować...

Bo wszystko się zmienia. I Polska się zmieniła, i oczekiwania Polaków się zmieniły.

Ale PiS-owi jakoś się to udaje - taką pozytywną falę w internecie budować...

Nie wiem, czy ona jest pozytywna, ale na pewno udało im się zbudować pewien nastrój w internecie i to prawda, ale to my popełniliśmy błędy, a błąd można w polityce popełnić tylko jeden raz, więc mam nadzieję, że takich błędów w tej kampanii nie będzie.

A propos tej kampanii - macie w zanadrzu coś, co byłoby wabikiem dla wyborców, zachętą przed jesiennymi wyborami?

Nie chcielibyśmy wabić wyborców, bo to też nie jest dobre określenie, ale na pewno mamy przygotowaną dobrą ofertę. Wiemy, czego Polacy w tej chwili oczekują. Przyzwyczaili się, że infrastruktura, Polska wygląda dobrze, ale oni tego nie czują, nie czują tego w swoim życiu codziennym i muszą to poczuć.

Pytam o taką ofertę, czy taki wabik, który byłby związany ze zdjęciem procedury nadmiernego deficytu, czyli nagle rząd ma więcej możliwości...

... to nie jest nagle. Pani premier wielokrotnie mówiła, że jeżeli uda nam się, iż ta procedura ostanie zdjęta, będziemy mogli pozwolić sobie na więcej.

No i na co rząd będzie mógł sobie teraz pozwolić?

Na pewno wiele z tych rzeczy będzie zawartych w budżecie, będzie zwiększona płaca minimalna.

O sto złotych czy więcej?

Tak, o sto złotych, to jest rok do roku sto złotych. Oczywiście dla osoby tak mało zarabiającej wydaje się, że to jest mało, ale w skali kraju to są duże pieniądze, a ważne także, żeby ta praca była, żeby było to opłacalne i dla pracodawcy, i dla pracowników.

A podwyższenie kwoty wolnej od podatków? Kiedyś w tym studiu pani mówiła: Nie mogliśmy się na to zgodzić, bo procedura nadmiernego deficytu.

Na pewno w tej chwili minister finansów przygotowuje, liczy i przedstawi pani premier lada chwila rozwiązania, które są realne i możliwe do przyjęcia, tak żeby tego, co się nam udało w finansach publicznych nie zmarnować, a pozwolić wykorzystać te środki, których mamy więcej na poprawienie...

Ale rozumiem, że o podwyżce kwoty wolnej też myślicie.

Tak.

Ale do tego stopnia, jak chce prezydent elekt, czyli 8 tys. złotych?

Nie, nie po to Polacy przez tyle lat ponosili trud tego, żeby uporządkować nasze finanse publiczne, żeby były bezpieczne, żeby to wszystko rozmontować. Wszystkie zobowiązania muszą dawać gwarancję, że będą wykonane i nie zniszczą naszego budżetu.

Bo rynki już drżą w obawie przed tym, że rząd będzie Świętym Mikołajem przed jesiennymi wyborami.

Ale Platforma pokazała, że potrafi rozsądnie dysponować budżetem. Może nie wszystkich to zadowala, ale jest bezpiecznie. To jest najważniejsze. Oczywiście, można obiecać wszystko. Możemy obiecać każdemu mieszkanie, samochód i wakacje, tylko co potem? Obiecując, trzeba liczyć się z tym, szczególnie jeżeli sprawuje się władzę, że każdej takiej obietnicy jest się rozliczonym. W walce oszukać można tylko jeden raz.

Problem jest taki, że jak będziecie za dużo obiecywać i za dużo dawać, to będzie bił w was Petru, a jak będziecie za mało obiecywać i za mało dawać, to Kukiz i PiS. Między Scyllą a Charybdą Platforma.

Trzeba robić swoje... Polacy oczywiście mają wielkie aspiracje, ale chcą wiedzieć, że są poważnie traktowani, że nikt ich nie nabija w butelkę.

A czy tą zachętą, tym wabikiem dla wyborców, ma być Bronisław Komorowski na listach? To jest rzeczywiście poważnie rozpatrywany scenariusz?

Ale to o tym słyszę od dziennikarzy i słyszę w mediach. Ja takiej propozycji nie słyszałam. Pan Bronisław Komorowski jeszcze jest do sierpnia urzędującym prezydentem.

Ale Ewa Kopacz nie złożyła mu takiej oferty?

Ale to on musi podjąć decyzję.

Ale jest oferta?

Powiedział, że chce z nami współpracować, co nas bardzo cieszy.

Front chce tworzyć.

Chce z nami działać, a jakie podejmie działania i co będzie chciał robić, to jest jego decyzja.

Ale rozumiem na stole leży oferta: "Panie prezydencie, jeśli pan będzie chciał kandydować, listy Platformy są otwarte".

Raczej nie było takiego zwyczaju, żeby urzędujący prezydent...

...można wprowadzać nowe...

Wydaje się, że byłoby to bardzo zaskakujące dla wszystkich i niezrozumiałe. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image