schetyna.png

Mamy 4 miesiące do wyborów, więc to jest oczywiste, że musimy teraz odnaleźć tą taką synergię, wspólną pracę i przekonanie, że możemy te wybory wygrać, a nie zajmować się samymi sobą - mówił w "Sygnałach Dnia" minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Krzysztof Grzesiowski: Minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. Dzień dobry, panie ministrze.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry państwu, dzień dobry panu, kłaniam się.

Jak się pan słusznie domyśla, raczej o polityce międzynarodowej niewiele będzie w naszej rozmowie, może gdzieś na koniec jakiś wątek.

Jestem gotowy.

Wczoraj wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego w Jachrance, klubu Platformy Obywatelskiej, z panem w jednej z ról. Kto wie, niektórzy mówią, nawet może i głównych. Jednoosobowe przywództwo w Platformie pani premier Ewy Kopacz do wyborów parlamentarnych? To możliwe?

Tak zawsze jest, że polityka to praca zespołowa, ale lider jest jeden, jedna osoba jest przewodniczącym partii i bierze decyzje i odpowiedzialność na swoje barki. I o tym mówiła pani premier Kopacz. Mamy 4 miesiące do wyborów, więc to jest oczywiste, że musimy teraz odnaleźć tą taką synergię i wspólną pracę i przekonanie, że możemy te wybory wygrać, a nie zajmować się samymi sobą. Dzisiaj już ten kalendarz jest włączony.

Skoro jednoosobowe przywództwo, to jednoosobowa odpowiedzialność w przypadku porażki?

Tak... Nie zakładaliśmy, nie zakładamy porażki, chociaż tak jak wiemy, to będą trudne wybory dla nas, dla Platformy Obywatelskiej. Tak mówiła pani premier, że tam, gdzie decyzje, tam odpowiedzialność, ale praca musi być wspólna, to musi być zespół. Pamiętam, że w październiku, we wrześniu, na przełomie września i października zeszłego roku, kiedy rząd Ewy Kopacz był powoływany, staliśmy razem z Cezarym Grabarczykiem i z panią premier Kopacz po obu jej stronach, dając taki sygnał, że jesteśmy wszyscy razem i że chcemy razem być. I wtedy to był taki dobry czas dla Platformy, z 20% poparcia zaszybowaliśmy do 37. Musimy to powtórzyć. Jest, oczywiście, inna sytuacja, jesteśmy po wyborach prezydenckich, niewygranych przecież, więc musimy postawić dobrą diagnozę, a potem wyciągnąć z tego wnioski.

No tak, tylko z tego tercetu, o którym pan wspomniał, to dwie osoby zostały, jeśliby chcieć to zdjęcie zanalizować po tych miesiącach.

No tak, ale mówię o pewnym symbolu bycia razem...

A czy państwo są zespołem w tej chwili?

Tak, znaczy musimy nim być.

Znaczy między musieć a być to jest różnica.

Nie, chcemy być zespołem i będziemy zespołem. Znaczy to jest klucz do sukcesu. Nie ma takiej możliwości i tak rozumiałem też te deklaracje pani premier Kopacz, że ona gwarantuje tę zespołowość, że nikt nie będzie, pisząc listy, wskazując liderów na listach czy kons... będzie stawiał na najlepszych ludzi, którzy osiągną najlepszy wynik, którzy są najbardziej wiarygodni w swoich środowiskach, którzy są dobrą twarzą Platformy Obywatelskiej. Mówiliśmy także o nowych ludziach w mediach, o tym drugim, trzecim szeregu Platformy Obywatelskiej, który często z lokalnymi sukcesami nie jest rozpoznawany tu, w Warszawie. Więc to wszystko... Mówiliśmy o wielu zadaniach, które musimy podjąć, żeby wrócić w dobre miejsce.

Pani premier miała wczoraj mówić, że w sprawie kształtu list wyborczych do parlamentu w wyborach jesiennych miała różnych podpowiadaczy. Pan też podpowiada?

Ja o listach nie podpowiadam. Ja mogę podpowiadać na temat konstrukcji sztabu...

To może o panu mówią, że trzeba wyciąć pana i pana ludzi.

[śmiech] Nie, ale właśnie mówiliśmy, parę minut ostatnich poświęciliśmy temu, panie redaktorze, żeby powiedzieć, przywołać to, co najlepsze z tej rozmowy wczorajszej, ale też z takiego klimatu, który jest. Musimy wszyscy być obecni, wszyscy równoprawni, wszyscy podmiotowi, żeby przekonać Polaków do siebie po raz kolejny. To jest wielkie wyzwanie. Jeżeli my będziemy zajmować się sobą, jeżeli ktoś będzie miał pokusę układania list pod siebie, no to znaczy, że działa przeciwko Platformie. O tym mówiła pani premier Kopacz, wszyscy o tym mówiliśmy, wszyscy to za nią powtarzaliśmy.

A czy państwu to się jeszcze chce rządzić, być u władzy?

Chcemy Polskę zmieniać, bo uważamy, że wiele...

Niewielu jest polityków, którzy nie powtórzyliby za panem tego zdania.

No tak, no dobrze, ale my mamy doświadczenia i pokazaliśmy, że potrafimy to robić. Te ostatnie 8 lat... Wie pan, ja jako minister spraw zagranicznych naprawdę jeżdżę po świecie i po Europie i wiem, jak Polska jest oceniana, jaką ma dobrą opinię, jak jest pokazywana jako wzór do naśladowania. Ale wiem też z drugiej strony, że ponad 3 miliony ludzi głosuje na Pawła Kukiza, bo nie jest beneficjentami tej zmiany i tej dumy, i tego przykładu, tak? Chcą żyć tu i teraz, chcą mieć pracę przyzwoicie płatną, chcą mieć... móc wynająć mieszkanie nie za 1500 złotych, tylko za kilkaset złotych. Temu ma służyć też ten program „Pierwsza praca”, to wszystko, z czym idziemy teraz do ludzi, do wyborców, z czym... czym chcemy ich przekonać, to jest właśnie ta Platforma 2015, my musimy się do tego przygotować.

A tego, o czym pan mówi, nie dało się zauważyć w ciągu ostatnich lat?

Nie dało się tego zrobić w taki sposób. Oczywiście, być może bardziej powinniśmy patrzeć nie tylko na kwestie zewnętrzne, nie tylko na kwestie przebudowy infrastruktury, tych wielkich zmian, które są konieczne, cywilizacyjnych, modernizacyjnych, ale proszę pamiętać, że też formuła tego nadmiernego deficytu, która ograniczała nam możliwości budżetowe i finansowe, też miała na to wpływ. Kiedy ona została zdjęta, to od razu pierwszą reakcją była „Pierwsza praca”, koalicyjny projekt pierwszej pracy, 100 tysięcy młodych będzie miało nie śmieciowe, tylko pełne umowy. To robimy gest pracodawcom i młodym ludziom, którzy kończą studia czy kończą szkoły średnie i szukają miejsca na rynku, chcą tutaj pracować, chcą tutaj zostać. Mówimy o tym w drugim kroku, o mieszkaniach na wynajem, o pomyśle na tym, jak ci ludzie nie dość, że mogą dostać, aplikować... dostać pracę na dwa lata, gdzie państwo się angażuje, ale też może wynająć tanie mieszkanie. Chodzi o to, żeby oni tutaj zostawali, żeby nie mieli pokusy i jedynej okoliczności czy możliwości wyjazdu do Londynu czy do Glasgow, bo nie zbudujemy wtedy niczego w perspektywie najbliższych lat.

Otwarcie na młodych wyborców i na wieś, tak to ma wyglądać, prawda? Czyli rozumiem, że gdyby prezydent Bronisław Komorowski zyskał większe od Andrzeja Dudy poparcie ze strony młodych wyborców i ze strony mieszkańców wsi, to takiego nowego otwarcia by nie było?

Nie, bo to jest kwestia.... Proszę zobaczyć...

Tam przegraliśmy, to teraz trzeba tam pójść.

Nie, raczej to jest kwestia cywilizacyjna i też przyszłości. To nie jest kwestia, gdzie przegraliśmy, bo proszę zobaczyć, my w przedziale 30–39 lat wygraliśmy. I co to zmienia? Że nie chcemy inwestować, nie chcemy...

Ale jest jeszcze przedział 18–29.

Ale jest 19–29, tak jak pan mówi, 18–29, są też starzy, wszędzie trzeba być, ale dzisiaj uważam, i to mówię też z pełną odpowiedzialnością, takie jest moje zdanie, dzisiaj uważam praca dla młodych, zwrócenie się do młodych ludzi, którzy kończą, są absolwentami czy szkół zawodowych, czy szkół średnich, czy wyższych studiów, oni muszą mieć poczucie, że warto w Polsce zostać, że Polska, że państwo polskie pamięta o nich i chce im pomóc, pomaga im w pracy, pomaga im przy układzie mieszkaniowym. Nie chcemy, żeby ci ludzie stąd wyjeżdżali, bo to jest dzisiaj najważniejsze. Młode pokolenie, które wchodzi na rynek pracy, musi się czuć podmiotowo. I państwo musi mu w tym pomóc. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image