Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/siemoniak3.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/siemoniak3.png'
siemoniak3.png

Konstytucja tutaj bardzo wyraźnie mówi o tym, że prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ale to zwierzchnictwo sprawuje za pośrednictwem ministra obrony narodowej. Więc każdy ma swoje kompetencje – mówił minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak w „Kontrwywiadzie RMF FM”.

Konrad Piasecki: Boleśnie odczuwa pan zmianę zwierzchnika?

Tomasz Siemoniak: Nowy zwierzchnik sił zbrojnych pojawi się 6 sierpnia.

Właśnie o nim mówię. Od 6 sierpnia będzie pan w kompletnie nowej sytuacji politycznej.

Trzeba szanować ten wybór. Gratulowałem już publicznie panu Andrzejowi Dudzie. Liczę na dobrą współpracę. Myślę, że nowy prezydent, nowy zwierzchnik sił zbrojnych będzie się kierował interesem sił zbrojnych, a ja od 4 lata mam to w centrum uwagi.

Nie przemknęła panu przez głowę taka myśl - a może podać się do dymisji, skoro to już nie Bronisław Komorowski bezie zwierzchnikiem sił zbrojnych?

Mamy rozdział władzy wykonawczej - jest prezydent i jest rząd. Robię swoje jako minister obrony narodowej, dopóki pani premier Ewa Kopacz sobie tego życzy. To ona jest moim szefem.

A nie jest tak, że to jest bolesne dla ministra obrony narodowej, który usłyszał o sobie i o armii tak wiele gorzkich słów w kampanii teraz współpracować z nowym prezydentem?

Tak różne rzeczy słyszałem już w różnych kampaniach i uważam, że dzień wyborów tutaj wszystko zmienia i przyjmuję dobrze tę otwartość prezydenta elekta na współpracę i deklaruję swoją.

Pełną gotowość pełnej, lojalnej współpracy z Andrzejem Dudą - pan jest do niej gotowy.

Konstytucja tutaj bardzo wyraźnie mówi o tym, że prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ale to zwierzchnictwo sprawuje za pośrednictwem ministra obrony narodowej. Więc każdy ma swoje kompetencje. Jeśli będziemy je nawzajem szanować, jestem o tę współpracę spokojny.

Ale entuzjazmu dla tej współpracy wielkiego w panu nie ma.

Dlaczego pan redaktor tak uważa?

Jakoś tak bez uśmiechu pan przyjmuje zmiany na stanowisku prezydenta.

To nie jest kwestia uśmiechu bądź braku uśmiechu. Politycy nie są od tego, żeby się nawzajem do siebie uśmiechać. Konstytucja - tak jak powiedziałem - przesądza tutaj pewne rzeczy i trzeba współpracować z tymi, którzy mają demokratyczny mandat i sprawują swoje funkcje.

Bo w panu nie za bardzo widzę ten entuzjazm, ale chyba w nowym prezydencie też nie - mówi: armia była w ostatnich latach niszczona i degradowana. Słaby to fundament do współpracy na linii minister obrony - prezydent.

Mam nadzieję, że będąc zwierzchnikiem sił zbrojnych przekona się, że te zdania - delikatnie mówiąc - są nieprawdziwe i pozbawione podstaw.

Czyli emocje kampanijne jak ucichną, to będzie lepiej.

Tak sądzę. Kandydaci wiele różnych rzeczy powiedzieli w kampanii. Tak jest od lat, tak jest nie tylko w Polsce i myślę, że wraz z wyborem zaczyna się zupełnie nowa era i nie ma tutaj co teraz wyciągać sobie cytatów z kampanii.

A pan próbował w trakcie kampanii Andrzejowi Dudzie tłumaczyć to wszystko, zadzwonić, powiedzieć: panie europośle, to nie jest tak, jak pan mówi?

Wypowiadałem się publicznie na ten temat, staraliśmy się różne informacje pojawiające się w kampanii prostować. Zresztą jeśli wczytać się w to, co mówił pan prezydent Andrzej Duda, to też widziałem tam pozytywne elementy dotyczące naszego miejsca w NATO, współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, pod którymi mógłbym się podpisać. Więc tak jak mówiłem na początku: podchodzę z otwartością do tej współpracy.

Bo ja jeszcze widzę jeden potencjalny casus belli: prezydent elekt mocno sprzeciwia się zakupowi francuskich śmigłowców, mówi ostro: to bałamucenie, są drogie, drogie w eksploatacji, prezydent nie dotrzymał już raz zobowiązań, trzeba wspierać polski przemysł. Czy pan jest gotowy jakoś negocjować kwestię zakupu z Andrzejem Dudą?

Negocjować to może za dużo powiedziane.

Ale rozmawiać o tym zakupie?

Oczywiście, że tak. Uważam, że pod względem merytorycznym ta procedura się absolutnie broni. Mam nadzieję, że kiedy nowy zwierzchnik sił zbrojny zapozna się z dokumentami, czy zechce wysłuchać argumentów, też weźmie pod uwagę interes sił zbrojnych. Te emocje kampanijne można zostawić przeszłości.

Ale panie premierze, co pan zrobi, jeśli prezydent Andrzej Duda powie rządowi: szanowny rządzie, nie podpisuj tego kontraktu?

Nie chcę tutaj przewidywać, co by było gdyby. Ufam, że przede wszystkim nowy prezydent zechce sam wyrobić sobie zdanie, zechce zapoznać się z dokumentami, posłuchać opinii wojskowych. Jesteśmy na to otwarci i gotowi.

Bo jego zaplecze polityczne ma już to zdanie wyrobione. Apeluje też do rządu, żeby do czasu wyborów tego kontraktu nie podpisywać. Posłuchacie czy nie?

Bardzo dziwny apel i ponowne pojawienie się na scenie publicznej Antoniego Macierewicza po kilku miesiącach przerwy. Sugestie, że to ma być zaraz jakoś podpisywane są absolutnie nieprawdziwe. Pracujemy zgodnie z procedurą. Dopiero przed nami negocjacje umowy przemysłowej i umowy głównej. Zobaczymy, nie ma tu co uprzedzać faktów. Przedstawialiśmy komisji sejmowej, senackiej, Sejmowi, związkom zawodowym, opinii publicznej bardzo wiele informacji. Brońmy wojska przed upolitycznianiem, brońmy wojska i jego zakupów przed nadmiernymi emocjami. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image