grupinski_min.png

Andrzej Duda zyskał na potrzebie zmiany i tym, że wpisał się w tę potrzebę. Zyskał schowaną całą szpicą PiS przed oczyma wyborców. To spowodowało, że to on na tej fali potrzeby zmiany się po prostu poniósł. Poza tym, druga strona nie do końca fair prowadziła kampanię - mówił przewodniczący Klubu Parlamentarnego Rafał Grupiński w rozmowie z Monika Olejnik.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Rafał Grupiński szef klubu parlamentarnego PO, witam.

Rafał Grupiński: Dzień dobry.

Czy nowym hasłem PO będzie hasło „Houston mamy problem”?

Słyszałem o tym, że pojawia się taka, taki żart, ale oczywiście to nie może być żadne hasło, to jest po prostu skrót obecnego ostrzeżenia, jakie jest skierowane chociażby przez naszych wyborców do nas, jako formacji, która nie potrafiła wygrać kampanii prezydenckiej, a była jej głównym filarem.

Czy państwo biją się w piersi za przegraną Bronisława Komorowskiego, bo przegrał chyba nie za siebie, tylko za Platformę, przez Platformę Obywatelską.

No myślę, że to jest jedna strona medalu wyborczego, to znaczy fakt, że pan prezydent Komorowski rzeczywiście poniósł pewien koszt zmęczenia Platformą po ośmiu latach rządzenia. Mówię zmęczenia w sensie przenośnym, jako pewnego skrótu myślowego. Natomiast druga strona medalu była, to było to, co się na razie nazywa ogólnikowo i raczej jest dopiero wstępnie analizowane, a mianowicie potrzeba zmiany. Zmiany, którą było widać już w wyborach samorządowych, gdzie nagle okazało się, że najbardziej nawet doświadczeni i popularni prezydenci dużych miast musieli się w drugich turach ścierać z mało znanymi na przykład radnymi, który dopiero rozpoczęli jakąkolwiek kampanię, o większej skali. Więc widać było wyraźnie, że ta fala zmiany, rosnąca rola chociażby na przykład ruchów miejskich w dużych miastach, rosnąca rola nowych inicjatyw, które się pojawiły, bo dosyć mocno była zabetonowana scena polityczna przez ostatnie dwie kadencje...

Przepraszam, Włodzimierz Cimoszewicz powiedział „ludzie mają dość zblazowanych konsumentów ośmiorniczek”.

No to jest oczywiście odniesienie do rzeczy, które rzeczywiście...

Do państwa, do państwa...

Tak, do rzeczy, które się przydarzyły naszym politykom, do słynnych taśm, w których byli nagrywani, do pewnego sposobu bycia, natomiast...

Do zegarków, kilometrówek, do Elżbiety Bieńkowskiej, która mówi, że „tylko idiota może pracować za sześć tysięcy złotych”.

Tak...

Albo złodziej...

Tak, nie będę uciekał od tego rodzaju cytatów, bo oczywiście one są cytatami oryginalnymi z pewnych wypowiedzi, czy zachowań naszych polityków, które na pewno nie przysporzyły nam siły, nie przysporzyły nam wsparcia. Ale też proszę pamiętać, że w każdej partii i w każdym środowisku politycznym zdarzają się ludzie, którzy popełniają poważne błędy, ba, nawet czasami wchodzą z konflikt z prawem, natomiast liczy się to, co dane środowisko potrafi zrobić i jak potrafi się rozliczyć z tego rodzaju błędami, lub jak szybko potrafi się pozbyć ludzi, którzy te błędy popełniają. I tu myślę, że pierwsza kadencja Platformy była, że przypomnę reakcję na chociażby tak zwaną hazardową aferę, te reakcje dawniej były szybsze, bardziej zdecydowane, byliśmy przez to...

No tak, ale coś się stało, czerwoną kartkę dostał Bronisław Komorowski i zapewne PO była w szoku, to zresztą było widać po twarzach osób obecnych na wieczorze wyborczym. Państwo nie wierzyli w to, że Bronisław Komorowski może przegrać.

Myślę, że naszym podstawowym błędem było to, a przynajmniej części z nas, przekonanie, że jesteśmy w stanie dzięki popularności Bronisława Komorowskiego rozstrzygnąć wybory w pierwszej turze, co spowolniło działania sztabowe i uśpiło czujność wszystkich tych, którzy chcieli wspierać Bronisława Komorowskiego, a byli zbyt pewni, że uda się to już w pierwszej turze, że w zasadzie nie ma aż tak niebezpiecznego zawodnika, ponieważ Andrzej Duda jest tym politykiem z drugiego, czy trzeciego rzędu, wobec tego nie ma, nie będzie jakiś większych problemów kampanijnych. Tymczasem, jak mówię, ta potrzeba zmiany i to, że Andrzej Duda wpisał się i nieco wiekiem, i językiem, sposobem bycia...

Energią...

Energią, energetycznością wpisał się w tą najpełniej chyba w tę potrzebę, zyskał na tym i schowanym oczywiście, schowanym całym, schowaną całą szpicą PiS nagle przed oczyma wyborców, to spowodowało, że to on na tej fali potrzeby zmiany się po prostu poniósł.

Przyzna pan, że kampania prezydenta Komorowskiego była fatalna, począwszy od tego, że prezydent spotykał się z swoimi przeciwnikami, a nie zwolennikami, że nie potrafił rozmawiać ze swoimi przeciwnikami, czy też odpowiadać na proste pytania. A teraz, kiedy słyszy się działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy mówią to nie był nasz kandydat, albo to nie był nasz sztab wyborczy, to chyba trochę wstyd.

No to niestosowne, niestosowne wypowiedzi, rzeczywiście mi było bardzo przykro i wstyd właśnie za tego rodzaju wypowiedzi...

Za sekretarza partii, pana Biernata.

No przeprosił, przeprosił pan sekretarz za tą swoją wypowiedź, no nieszczęśliwa, nie można w takiej sytuacji, w której każda informacja rozchodzi się w pięć sekund w świecie, w świecie, w którym media społecznościowe odgrywają tak ogromną rolę, to każde głupstwo, które się powie, a już tak poważne głupstwo po prostu ma ogromne konsekwencje, ogromne konsekwencje dla oceny naszego zachowania i naszego działania. Ale chcę też powiedzieć, że obrazki ludzi protestujących przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu na spotkaniach, no niestety były jednak pewnym elementem, który pokazuje tą ciemną stronę kampanii Andrzeja Dudy, którą wyborcy nie dostrzegli, a mianowicie, że organizowano całe grupy ludzi, którzy wykrzykiwali „Komoruski, zdrajca” itp. okrzyki na każdym spotkaniu, którzy jeździli za prezydentem, bo to były te same twarze...

No to trzeba było przewidzieć, że będą jeździć za prezydentem.

I to była ta ciemna strona kampanii, którą pewnie też trzeba będzie przeanalizować.

I spowodować żeby było więcej tych, którzy krzyczeliby Bronisław Komorowski, Bronisław Komorowski, no takie są realia.

Pani redaktor, to jedno, ale chcę też zwrócić uwagę, że my nie organizowaliśmy żadnej atandy kontra, uważaliśmy, że inaczej trzeba prowadzić wybory, nie sprowadzaliśmy, a moglibyśmy nasze młodzieżówki, itd. na spotkania Andrzeja Dudy żeby też wykrzykiwać jakieś rzeczy, staraliśmy się prowadzić kampanię fair. Druga strona nie do końca fair kampanię prowadziła.

Dlaczego Andrzej Duda wygrał?

Myślę, że wygrał przede wszystkim bardzo dobrą kampanią jeśli chodzi o jej sposób przeprowadzenia. Tym, że PiS zdecydował się na postać świeżą z punktu widzenia obecności przede wszystkim w mediach, czyli niezużytą, nieopisaną do końca jeszcze, nieprzebadaną jeśli chodzi o słabe strony i po prostu polityka i energicznego i z drugiego szeregu i z absolutnie schowanymi ludźmi typu Macierewicz, prawda. To była na pewno bardzo dobrze pomyślana strategia, w której też politycy PiS uznali, że łatwiej będzie dojść z kimś zupełnie nowym do poziomu poparcia dla PiS, czyli tych trzydziestu paru procent, niż z politykiem, który ma duży negatywny elektorat, jaki miał na przykład Jarosław Kaczyński zawsze, pięć lat temu w kampanii chociażby próbować dobijać się w drugą stronę, to znaczy pozbywać się ludzi niechętnych danemu kandydatowi i to było oczywiście bardzo dobrze przemyślane.

Młodzi ludzie powiedzieli nie PO, powiedzieli nie Bronisławowi Komorowskiemu. Elektorat Pawła Kukiza zagłosował, w większości, na Andrzeja Dudę. Państwo chyba zapomnieli o ludziach po prostu.

Pani redaktor, znaczny łatwo się w tej chwili oczywiście przykleja nam różne etykiety. W Platformie są także ludzie młodzi, mamy mnóstwo ludzi, którzy...

Ale ja nie mówię o tym czy są młodzi, czy nie młodzi ludzie...

...realizują bardzo ciekawe projekty swoje życiowe, gospodarcze, itd., więc to nie jest tak, że wszyscy młodzi ludzie się od nad odwrócili, czy że my zapomnieliśmy o ludziach.

No nie, jeżeli 60 proc. młodych ludzi głosowało na, wyborców Pawła Kukiza na Andrzeja Dudę, no to o czymś to świadczy. Jeżeli ludzie do 29 lat, głosowali, czy tam trzydziestolatkowie głosowali na Bronisława Komorowskiego, głosowali na Andrzeja Dudę o czymś to świadczy.

Nie, oczywiście, że tak i my z tego będziemy na pewno wyciągali wnioski. Natomiast chcę powiedzieć, że z kolei w grupie też przecież nie ludzi bardzo podeszłych wiekiem, czyli między trzydziestym a czterdziestym piątym rokiem życia większość tych ludzi najbardziej aktywnych zawodowo, głosowało z kolei na Bronisława Komorowskiego. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image