siemoniak_pap.png

Porażka Bronisława Komorowskiego w walce o prezydenturę nie przekreśla szans na zwycięstwo PO w wyborach parlamentarnych. Kadencja Bronisława Komorowskiego przypadła na szczególnie trudny okres. Przygotowania do jesiennych wyborów parlamentarnych już się rozpoczynają - mówił w "Sygnałach Dnia" Tomasz Siemoniak, wicepremier i minister obrony narodowej.

Krzysztof Grzesiowski: Tomasz Siemoniak, wicepremier i minister obrony narodowej. Dzień dobry, panie premierze.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

I przypomnijmy: także członek Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej.

Tak.

Wczoraj był zarząd partii po wyborach, po II turze, no to zdanie chyba będzie zapamiętane, które wygłosił, miał wygłosić pełniący obowiązki sekretarz generalny Platformy: „To był nasz kandydat, ale sztab nie był nasz”.

To zdanie jest nieprawdziwe, jest nadinterpretowane. Bronisław Komorowski i jego wynik ponad 8 milionów głosów jest źródłem wielkiej satysfakcji w Platformie Obywatelskiej. Tak że myślę, że jakieś wyrwane z kontekstu zdania, które się tutaj pojawiły, nie należy do nich przywiązywać nadmiernej wagi.

No to może inne zdanie, też interesujące, Sławomira Neumanna, wiceministra zdrowia, który jest liderem pomorskiej Platformy: „Przegrał Bronisław Komorowski, który od samego początku starał się kreować na kandydata spoza Platformy”. On przypomina, że sukces ma wielu ojców, ale porażka jest sierotą, i w tym przypadku sierotą zdaje się został Bronisław Komorowski. To nie jest wyrwane z kontekstu, panie premierze, on tak powiedział.

Nie sądzę, żeby na różnych ocenach można było budować jakieś większe tezy. Platforma Obywatelska jest partią bardzo demokratyczną, gdzie każdy może wyrażać dowolny pogląd i z tego powodu nie ponosi konsekwencji. Powtórzę, Bronisław Komorowski był kandydatem popieranym przez Platformę, wywodzi się z Platformy, ma wielu przyjaciół w Platformie i to Platforma Obywatelska niosła na sobie ciężar jego kampanii. Więc myślę, że szukanie tutaj jakiejś luki, szczeliny między Bronisławem Komorowskim a Platformą jest kompletnie niezasadne.

Czyli porażka Bronisława Komorowskiego jest porażką Platformy Obywatelskiej.

Oczywiście, że Bronisław Komorowski tych wyborów nie wygrał, należą się tutaj wielkie gratulacje, słowa szacunku pod adresem prezydenta–elekta Andrzeja Dudy, ale tak to jest w demokracji, że wybory się wygrywa i przegrywa. My jako Platforma jesteśmy skupieni w tym momencie, zmobilizowani wokół premier Ewy Kopacz na jesiennych wyborach. To jest nasz cel. Trzeba wyciągnąć wnioski z ostatnich wyborów prezydenckich, ale tak jak mówię, demokracja ma to do siebie, że zawsze trzeba się skupiać na tym, co przed nami, a nie na tym, co za nami.

A dlaczego się stało tak jak się stało, czyli dlaczego Bronisław Komorowski przegrał? Dlaczego pana zdaniem?

Więcej Polaków zagłosowało na pana Andrzeja Dudę...

To jest arytmetyka.

I myślę, że tutaj można dociekać różnych przyczyn, dlaczego tak się właśnie stało. Media są pełne komentarzy i ocen. Ja myślę, że można mieć satysfakcję z tego, że blisko 17 milionów Polaków poszło do urn, obydwaj kandydaci uzyskali bardzo dobre wyniki. Wygrał pan Andrzej Duda. Myślę, że też trzeba podkreślić, że za Bronisławem Komorowskim stoi 5 lat bardzo dobrej prezydentury w czasach bardzo trudnych, zaraz po katastrofie smoleńskiej, sytuacja na Ukrainie, światowy kryzys finansowy. Świetnie ten egzamin zdał i myślę, że ta porażka w ostatnią niedzielę też nie powinna tego jego dorobku przekreślać. Myślę, że historia doceni Bronisława Komorowskiego.

20% tych, którzy głosowali na Bronisława Komorowskiego 5 lat temu, tym razem nie oddała na niego głosów, zwyciężył Andrzej Duda na wsiach, ponad 60%, młodzi ludzie od 18 do 29 roku życia zdecydowanie poparli Andrzeja Dudę. To są fakty, panie premierze.

Ale nikt przed faktami nie ucieka...

Bogdan Zdrojewski zresztą, dziś europoseł Platformy, mówi, że dostrzegł coś takiego, jak lekkie oderwanie się od rzeczywistości polityków Platformy. Niektórych, dodaje.

No, niech każdy tutaj mówi za siebie. Ja sam się czuję mocno związany z rzeczywistością i wiem, że choćby pani premier Ewa Kopacz, inne moje koleżanki, koledzy bardzo mocno chodzą po ziemi. Więc mówię, może być wiele ocen, wiele komentarzy. Warto o tym, oczywiście, rozmawiać, warto szukać przyczyn, ale po to, aby wyciągać wnioski na przyszłość.

A ile prawdy jest w tym, o czym pisze dziś Gazeta Wyborcza na pierwszej stronie po wczorajszym posiedzeniu zarządu: „Kopacz ucieka w centrolew”? I tam Platforma chce szukać wyborców.

Efektowny tytuł. Myślę, że to jest też i jakaś próba podpowiedzi ze strony Gazety Wyborczej. Na pewno patrzymy, co się dzieje na polskiej scenie politycznej, i bardzo wyraźnie zieje pustką miejsce po SLD, po Ruchu Palikota. I myślę, że wielu wyborców lewicy patrzy w tym momencie na Platformę jako na swój wybór i my musimy z tego wyciągać wnioski. Natomiast przede wszystkim jesteśmy sobą, mamy swój program, jeśli on przyciąga nowych wyborców, to bardzo dobrze.

A głosy są na lewicy, czy wśród młodych ludzi? Bo ci zdaje się wcale nie są tacy lewicowi.

Badać będą to socjologowie, jakie są poglądy. Myślę, że tak jak i w każdym pokoleniu jest mieszanka lewicy, prawicy i centrum. Na pewno, tu zgoda, musimy dotrzeć jako Platforma bardziej do młodych ludzi i to jest zawsze problem partii, która rządzi od wielu lat, tak samo jak z perspektywy urzędującego prezydenta trudniej się dociera do tych młodych ludzi. Przecież nie mógł się przebrać Bronisław Komorowski za antysystemowca. Był po prostu sobą. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl

foto: pap


bg Image