niesiolowski.png

W kampanii mieliśmy do czynienia z falą kłamstwa. Prezydent po prostu nie był w stanie tej fali nienawiści i kłamstwa odeprzeć. I to jest zaplecze moralne i polityczne pana Dudy - mówił poseł Stefan Niesiołowski w "Sygnałach Dnia".

Krzysztof Grzesiowski: Poseł Stefan Niesiołowski, poseł Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry, panie pośle, witamy.

Stefan Niesiołowski: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Sondaż powyborczy, wciąż sondaż, bo to jeszcze nieoficjalne wyniki wyborów, te mają być podane dziś późnym wieczorem, to Andrzej Duda 52% głosów, Bronisław Komorowski 48%. Dlaczego Bronisław Komorowski przegrał wybory?

Gratuluję przede wszystkim panu Dudzie dobrego wyniku. Przegrał dlatego, że fala kłamstwa i nienawiści była już tak wielka, że nie był w stanie jej powstrzymać. To były te nieustanne, ja to przecież odbierałem, bo przecież do mnie to były kierowane tylko pośrednio, a do prezydenta bezpośrednio te zarzuty, że agent, wróg Polski, wróg Kościoła, szkolony przez GRU, wspólnik morderców. No, tego... Po prostu prezydent nie był w stanie sobie z tym poradzić, nie był w stanie tej fali nienawiści i kłamstwa odeprzeć. I to jest zaplecze moralne i polityczne pana Dudy.

No tak, ale wydaje się w związku z tym, co pan powiedział, że większość uwierzyła w te kłamstwa, czyli tamta strona była skuteczna.

Część ludzi była... Nie wszyscy. Tak, te kłamstwa były dość skuteczne, mieliśmy do czynienia z nieustającą właściwie klaką na wiecach prezydenta Komorowskiego, taka klaka odbyła się wczoraj dość obrzydliwa na tym spektaklu wyborczym z udziałem pana Dudy. Tak, te kłamstwa one trwają od pięciu lat, to nie jest... One nasiliły się, doszło nawet do fizycznych ataków na prezydenta z tym krzesłem. One jeszcze na razie nie były groźne, ale one... Muszę powiedzieć, że fala niesłychana idzie przez Polskę, myślę, że tą falę się uda jesienią zatrzymać, ale ta fala okazała się skuteczna. No, ja rozdawałem ulotki na ulicy, prowadziłem kampanię w ostatnim tygodniu, właściwie byłem w Elblągu, w Żywcu, w Krakowie, w Kępnie, w Rawiczu i tam nieustannie: Komorowski agent, morderca, zdrajca! Przepraszam bardzo, to mówili zwykli ludzie, to już nie ta pisowska szczujnia. Pisowska szczujnia, oczywiście, za tym stoi. Tak że no tak, ta fala się okazała skuteczna. Muszę powiedzieć, że nawet bardzo.

No ale czy nie ma pan wrażenia, że były inne powody, które spowodowały porażkę prezydenta?

Inne z pewnością też były, ale jak pan się pyta... Było wiele takich powodów, ale czy ma jakieś znaczenie dzisiaj analizowanie tej porażki? (...) Możemy dyskutować...

No, chyba ma, żeby to się nie powtórzyło, na czym panu pewnie zależy.

Nie, bo już się fakt stał. Ale kiedy się może powtórzyć? Kiedy, za pięć lat? No bo zobaczymy, jaka będzie prezydentura pana Dudy. W każdym razie... A myślę, że książę Józef Poniatowski, marszałek Francji, a więc wysługiwał się on obcemu państwu, a więc właściwie postawmy sprawę jasno: zdrajca powinien być zburzony, a w tym miejscu pan Duda niech postawi wielkości Kolumny Zygmunta pomnik prezydenta tysiąclecia Lecha Kaczyńskiego, może od tego zacznie swoją prezydenturę. Ale myślę, że dzisiaj analizowanie tego, dlaczego przegrał Bronisław Komorowski, większego chyba sensu nie ma. Ale proszę bardzo, jeżeli to pana redaktora interesuje, to tych powodów było więcej.

Znaczy myślę, że słuchaczy interesuje pana opinia na ten temat, dlaczego...

Moja opinia... Moją opinię wypowiedziałem.

Jeśli czytamy dzisiejsze komentarze, no to w wielu przypadkach przyczyną porażki Bronisława Komorowskiego są ostatnie lata rządów Platformy Obywatelskiej i on poniósł tego konsekwencje.

Nie podzielam tego poglądu. Tak że jakich słuchaczy? Zależy, jakich. Ja tego poglądu nie podzielam, dlatego że nie ma alternatywny dzisiaj dla Polski, takiej alternatywy nikt nie przedstawił. Nie ma, no. Ja bardzo bym usłyszał, chętnie bym dowiedział się, jakie inne pomysły, czy jest jakaś partia, czy są jacyś ludzie, politycy, którzy mają racjonalny pomysł na Polskę, którzy coś proponują. Ze strony pana Dudy mieliśmy festiwal niebywałych zupełnie, gołosłownych, pustych obietnic. Zobaczę, jak się do tych obietnic zabierze, do ich spełniania, jak je będzie wypełniał, skąd weźmie na to pieniądze. Natomiast rządy Platformy Obywatelskiej to są rządy sukcesu, to jest przejście przez kryzys, to jest doprowadzenie do tego, że Polska jest jednym z najbardziej dynamicznych... dynamicznie rozwijających się krajów w Europie. I nie podzielam tej diagnozy, którą ktoś sformułował.

Skoro to okres sukcesów, to może w takim razie błędy popełnił sztab wyborczy prezydenta, tych sukcesów nie prezentując, a skupiając się na tematach, które być może mniej interesowały wyborców.

Sztab prezydenta był zbyt łagodny. Ale nie jest czas teraz. Przegraliśmy, ja nie będę nikogo atakował, to jest... W każdym razie proszę na mnie nie liczyć, znajdą się wystarczająco dużo... Wystarczająco dużo ludzi się znajdzie, którzy będą różne porachunki... Nigdy na to... Nigdy tego nie robię, nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Przegraliśmy bitwę, wojna o Polskę trwa. Polska przeżywała nie takie nieszczęścia, jak prezydentura pana Dudy, i Polska sobie poradzi. Ja się na tym koncentruję, a nie na rozliczeniach, bo one są jałowe i do niczego nie prowadzą. Natomiast kampania rzeczywiście nie odpierała, właściwie w ostatnim okresie, ale być może było już za późno. Kampania się nie zajmowała, mówię, to niebywałą falą pomyj, która się wylewała z Internetu, z mediów, tych wszystkich tak zwanych katolickich, a przede wszystkim... No, nie chcę wymieniać nazwy, żeby zaszczytu nie robić tym... tej szczujni pisowskiej, ale to i wobec tego właściwie prezydent i sztab byli dość bezradni. Dopiero w ostatnim okresie zaczęli reagować, kiedy już dochodziło do fizycznych ataków na prezydenta, ale było moim zdaniem za późno. Więc  w tym sensie tak, ale nie wydaje mi się, jeszcze raz mówię, żeby jakieś porachunki wewnętrzne miały znaczenie. W każdym razie ja się w nie nie włączę. Na pewno znajdzie pan redaktor znakomitych rozmówców do atakowania polityków Platformy, pana Komorowskiego. Mariusz Kamiński, ten policjant PiS-u, już był uprzejmy powiedzieć pierwsze słowa chyba po wyborach: „Chciałbym zobaczyć strach w oczach Stefana Niesiołowskiego”. Otóż panie Kamiński, ja się pana mniej więcej tak boję, jak traszki mniejszej. Ja widzę raczej w moich oczach smutek, bo żal mi Polski. Strachu pan nie zobaczy.

A rozliczenia w pana partii, w Platformie Obywatelskiej? Spodziewa się pan czegoś takiego?

Ale...

No, ktoś zawiódł, trzeba go rozliczyć, to proste.

Mam nadzieję, że to byłoby najgorsze (...) mogłoby dojść i będę robił wszystko, żeby nie doszło do żadnych rozliczeń, bo wróg jest na zewnątrz, wróg to jest PiS. To jest zagrożenie dla Polski, to jest zdemolowanie państwa polskiego, a nie rozliczenia wewnętrzne. To byłoby najgorsze, co mogłoby nas spotkać. I myślę, że do tego nie dojdzie. Jeszcze raz mówię: przegraliśmy bitwę, wojna o Polskę wolną, demokratyczną, która jest zagrożona pisowską recydywą, ta wojna trwa, ta wojna się nie skończyła, ta wojna się rozegra czy kolejny etap tej wojny, która trwa już od 5 lat, rozegra się jesienią. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image