borusewicz4.png

Wybory pokazały, że część obywateli, zwłaszcza młodych, jest nastawiona krytycznie do klasy politycznej. Referendum może sprawić, że poczują się współgospodarzami, uaktywnią się w życiu politycznym - mówił marszałek Senatu Bogdan Borusewicz w "Sygnałach Dnia".

Zuzanna Dąbrowska: Naszym gościem jest marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Dzień dobry.

Bogdan Borusewicz: Dzień dobry, dzień dobry państwu.

Marszałek Senatu, który nie wyjaśni nam, co się działo wczoraj na Stadionie i czy była (...) bo oglądał inny mecz, i to bardzo długo, ponad 10 godzin debatę senatorów na temat wniosku prezydenta dotyczącego referendum, a wydawało się, że wszystko jest jasne, bo Platforma jest za, Platforma ma większość w Senacie, krótka wymiana zdań i głosowanie wyznaczone wczoraj na 14.30. Okazało się, że nie. Dopiero o 9–ej dzisiaj będzie głosowanie, tak?

Nie, nie, głosowanie nie było wyznaczone na 14.30...

Debata.

Tak, tak, debata rozpoczęła się później, ponieważ klub PiS poprosił o przesunięcie rozpoczęcia z godziny 11 na 14.30.

Dlaczego aż ponad 10 godzin, tak, że w końcu trzeba było już w nocy przerwać obrady i odłożyć decyzję?

Referendum jest bardzo istotną sprawą, referendum w tych trzech przestrzeniach, i to też są bardzo odważne ustrojowe sprawy, bo kształt ordynacji wyborczej i odejście od proporcjonalności zapisanej w Konstytucji, bo finansowanie partii politycznych i wreszcie interpretacja przepisów podatkowych w razie wątpliwości na korzyść podatnika to są naprawdę kluczowe sprawy. I oprócz tego ona miała też nie tylko charakter merytoryczny, ale także polityczny. Platforma była za przegłosowaniem referendum, PiS był przeciw i tak się głosy w dyskusji rozkładały i co jakiś czas temperatura tej debaty rosła. Opadała i rosła.

No właśnie, bo senatorowie PiS zarzucali, że to jest kampania wyborcza Bronisława Komorowskiego, na co senatorowie Platformy, np. Łukasz Abgarowicz, odpowiadali: nie, że to właśnie Andrzej Duda ustami senatorów PiS robi kampanię w Senacie. Krótko mówiąc, chyba dowód na to, że moment nie jest najszczęśliwszy, żeby obradować nad tak ważną decyzją, jak ta, że to ogół obywateli w tych trzech sprawach ma decyzję podejmować, wyrażać swoją opinię i wolę.

Ale było zasadnicze pytanie, na które trzeba odpowiedzieć, czy chcemy dopuścić obywateli do tego, żeby mieli wpływ bezpośredni na kształt prawa, czy nie. I jednak wybory prezydenckie wykazały, że część obywateli, szczególnie młodych, jest nastrojonych bardzo krytycznie do całego systemu władzy i do całej klasy politycznej, i referendum jest elementem, który może spowodować, że ci ludzie poczują się współgospodarzami i będą aktywni w tym życiu swoim politycznym.

No tak, ale jeśli referendum ma się odbyć 6 września, a w miesiąc potem mniej więcej wybory, to to jest kampania wyborcza znowu kolejna.

No, referendum musi być poprzedzone, tak stanowi prawo, kampanią referendalną i ona będzie miała podobny charakter albo taki sam, jak kampania wyborcza. Ja nie bardzo rozumiem PiS, bo ja nie wiem, na czyją korzyść taka kampania będzie działała.

No, pewnie Platformy, bo Platforma mówi, że popiera jednomandatowe okręgi wyborcze, co więcej – na wielu szczeblach wyborczych je wprowadziła...

Tak, wprowadziła już wcześniej...

...więc wygląda na to, że Platforma zbudowała sobie boisko do gry.

No, tutaj to było hasło tego trzeciego kandydata, który odpadł, ale uzyskał dobry wynik. I to jego pole. I bardzo możliwe, że to jego pole będzie. Tak, faktycznie Platforma wprowadziła te jednomandatowe okręgi wyborcze tam, gdzie mogła wprowadzić, bo jednak do zmiany w parlamencie trzeba większość. Tu nie zawsze ta większość była możliwa, ale w Senacie są jednomandatowe okręgi wyborcze. A także wprowadziła na poziom samorządów w tych wyborach, które były, oprócz miast na prawach powiatu zostały wprowadzone okręgi jednomandatowe.

Panie marszałku, dzisiaj kolejna debata telewizyjna, kolejna, druga i ostatnia. Czy rzeczywiście można powiedzieć, że takie starcie telewizyjne będzie decydujące, że ta końcówka kampanii to jest coś, co w świetle telewizyjnych świateł się ukształtuje, pokaże tendencje, dobrze przewidzi przyszłość? Ten, kto wygra debatę, wygra wybory?

No, takie są komentarze, ale ja uważam, że debata, oczywiście, może pomóc, może przeszkodzić. W sytuacji, kiedy jest niewielka różnica między kandydatami, może być przeważająca. W sytuacji, kiedy jest duża różnica między kandydatami, to raczej nie, dlatego że debata może dać plus jeden, plus dwa procent albo minus jeden czy dwa procent kandydatowi. Jest przewidziana dzisiaj druga debata. Wchodzimy w system taki amerykański. No i dobrze, chociaż prezydent w Stanach Zjednoczonych ma inne zupełnie kompetencje...

No właśnie...

...i tam od prezydenta zależy wszystko, zaś jeżeli chodzi o kompetencje naszego prezydenta, no to kompetencje są jasno określone – bezpieczeństwo i częściowo polityka zagraniczna, bezpieczeństwo i obrona i częściowo polityka zagraniczna.

A emerytury nie? To przecież właśnie Bronisław Komorowski obiecał, że sens reformy się zmieni.

Prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej i oczywiście może z tą inicjatywą wychodzić. Oczywiście, też jeżeli prezydent czy rząd jest z podobnego obozu co prezydent, to możliwości zmiany poprzez inicjatywy prezydenckie jest większe niż w sytuacji odwrotnej.

Ale czy prezydent nie stawia troszkę pod ścianą Platformę, zgłaszając swój projekt, co do którego, koncepcji samej, tego, żeby liczył się staż pracy 40, 35 Platforma wielokrotnie powtarzała ustami kolejnych premierów i Donalda Tuska, i Ewy Kopacz, że nie ma mowy?

Prezydent ma swoje właśnie kompetencje i inicjatywy ustawodawcze są w kompetencji prezydenta. Prezydent nie musi ustalać z rządem, jakie inicjatywy składa, podobnie jak rząd z prezydentem nie musi konsultować tego typu inicjatyw.

Inicjatyw nie, ale co zrobi, kiedy prezydent zgłosi taki projekt, rząd, musi poprzeć?

To parlament będzie robił, parlament – Sejm i Senat – będzie musiał procedować, zaś rząd zajmie stanowisko wtedy, kiedy ten projekt wpłynie, bo przecież rozwiązania mogą być różne. Szczegółowe, oczywiście.

Panie marszałku, dużo mówi się o różnych mechanizmach, które zwiększają uczestnictwo obywateli. Też mówiliśmy o referendum, które ma do tego doprowadzić, taki instrument, ale Senat przyjął ustawę o petycjach, która ma wejść w życie we wrześniu.

Tak.

I chciałam zapytać, czy rzeczywiście jest tak, że taka ustawa jest w stanie kogokolwiek zmusić z urzędników, z tak zwanych decydentów do tego, że jeśli ktoś napisze, co mu leży na sercu w ważnej sprawie społecznej, to urzędnik stwierdzi: o, rzeczywiście, podpisało się pięć osób, chodzi o jakąś sprawę, to ja  natychmiast nadam bieg, natychmiast się zajmę. Przecież ustawa do tego urzędnika nie zmusi. Czy może?

Apele nie zmuszą, zaś ustawa zmusza, tak, urzędnik ma obowiązek stosowania...

A jak nie?

No, jak nie, to może przestać być urzędnikiem, jeżeli nie przestrzega prawa. Konstytucja przewidywała petycję, ale ten fragment Konstytucji nie był zrealizowany, ponieważ nie było ustawy. Ta ustawa nie była łatwa, oprócz tego właśnie ze względu na to, że nakładała na urzędnika dodatkową pracę, urzędnik nie tylko musiał ją rozpatrzyć, ale także odpowiedzieć na taki wniosek, więc oczywiście ona nie wywoływała entuzjazmu i na tym poziomie... i na rządowym poziomie, i na samorządowym, ale udało się ustawę przeprowadzić po pięciu podejściach można powiedzieć. Senat przetestował tą możliwość rozpatrywania petycji, dlatego że ja wprowadziłem 6 lat temu do regulaminu taką możliwość i od 6 lat komisja senacka, jedna z komisji senackich zajmująca się prawami człowieka te petycje rozpatruje i to bardzo dobrze funkcjonuje. 72 petycje i 24 projekty ustaw oparte na tych petycjach, więc to dobrze funkcjonuje.

Stwierdzimy, czy inne instytucje będą takie pracowite, jak komisja senacka.

No, myślę, że... nie myślę, ale uważam, że tak. Oczywiście będziemy patrzyli, jak te petycje funkcjonują, jak one spływają i jak są rozpatrywane, czy nie ma jakichś zatorów, zaś wszystkie organy są zobowiązane do stosowania ustawy, od września obywatel będzie mógł składać petycję do każdego organu państwa i będzie musiał odpowiedzieć ten organ, także jeżeli ta petycja nie znajdzie dalszego biegu. (…)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image