sikorski.png

Populiści z PiS pohukują na arenie międzynarodowej, by zbierać poklask w kraju. Tak było, gdy PiS rządził, tak jest, gdy jest w opozycji, i tak będzie, gdyby przejął władzę. Skończy się wielką awanturą i marginalizacją Polski - mówi Radosław Sikorski, marszałek Sejmu, były minister spraw zagranicznych.

Bartosz T. Wieliński: Jak pan ocenia pierwszą debatę prezydencką?

Radosław Sikorski: Debata pokazała różnicę pomiędzy prezydentem a zastępcą kandydata na prezydenta. Koledzy z PiS żyją w matriksie pseudofaktów uporczywie lansowanych przez tzw. niepokorne media. Komorowski przypomniał o faktach zwykłych i dlatego wygrał.

Jak pan ocenia zarzut Andrzej Dudy, że prezydent Komorowski, przepraszając za zbrodnię w Jedwabnem, "używał określeń, które niszczą rzeczywistą pamięć historyczną". Napisał w liście, że Polacy byli wówczas również sprawcami.

W 1941 r., gdy doszło do zbrodni w Jedwabnem, polskie państwo nie istniało. Ale prezydent mówi nie tylko w imieniu państwa, ale też narodu, którego mała część wtedy zawiodła.

Dlaczego Komorowski przegrał pierwszą turę wyborów?

Nos mi mówi, że część naszego elektoratu nie pofatygowała się do komisji wyborczych. Mam nadzieję, że wynik pierwszej tury wszystkich zmobilizuje, bo grozi nam wygrana kandydata partii, która jest fenomenem w Europie. Wygrała bowiem pierwszą turę, bo schowała swojego lidera.

A może przegrana wzięła się stąd, że prezydent był zbyt pewny siebie i nie przyłożył się do kampanii?

Prezydent miał powody do optymizmu. Zyskał dużą aprobatę społeczeństwa, co odzwierciedlały rankingi zaufania. Jego pracę powszechnie odbierano jako kompetentną i służącą polskim interesom.

Jak pan ocenia pomysł prezydenta, by zorganizować referendum w sprawie okręgów jednomandatowych? Czy to nie jest akt desperacji?

Według mnie prezydent chce okazać szacunek tej części elektoratu, która poparła Pawła Kukiza. A jego głównym hasłem były właśnie JOW-y. Nie słyszałem, by prezydent się w tych sprawach wypowiadał wkategoryczny sposób. Skoro duża część społeczeństwa uznała, że to ważna kwestia, prezydent zainicjował referendum. System proporcjonalny i system JOW-ówmają swoje wady i zalety. Jednym z większych sukcesów naszej transformacji było wprowadzenie bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Wprowadziliśmy jednomandatowe okręgi do Senatu. Sam byłem senatorem i wiem, że zdobycie mandatu jest o wiele trudniejsze niż w przypadku posła. Podejrzewam, że ta dyskusja skończy się dobrym kompromisem i wprowadzeniem systemu mieszanego, który łączyłby zalety dobrej reprezentatywności i związków posłów ze swoją ziemią.

Aleksander Kwaśniewski, popierając Bronisława Komorowskiego, zapewniał, że prezydent ma wiele międzynarodowych kontaktów. Kto wśród nich jest najważniejszy?

Najbardziej czytelny dowód na międzynarodowe znaczenie Bronisława Komorowskiego mieliśmy podczas wizyty Baracka Obamy w Warszawie w 2011 r. Prezydent USA spotkał się wówczas z przywódcami regionu. Podczas rozmowy w sześć oczu z Bronisławem Komorowskim i prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem powiedział do tego ostatniego wprost, że jak będzie miał wątpliwości, to ma dzwonić do Warszawy. – Prezydent Komorowski będzie mówić w moim imieniu – powiedział Obama. To był wyraz największego zaufania do polskiego prezydenta. Niech to zada kłam propagandzie klęski, zdrady i rosyjsko-niemieckiego kondominium w Polsce, którą uprawia PiS. Szkoda tylko, że Janukowycz Obamy nie posłuchał. Do dziś byłby prezydentem. (…)

Cała rozmowa: wyborcza.pl


bg Image