ledziska3.png

Mam średnie zaufanie nawet do nagrań, które pojawiają się w sieci – powiedziała w rozmowie z „Super Expressem” Iwona Śledzińska-Katarasińska.

"Super Express": - Słuchała pani zapewne nagrania rozmowy byłej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z Pawłem Wojtunikiem, w której opisuje ona nieprawidłowości w sektorze górnictwa, uznając, że przez 7 lat Ministerstwo Gospodarki miało tę sytuację w d...

Iwona Śledzińska-Katarasińska: - W pierwszej kolejności niepokoi mnie to, że znów są jakieś wycieki. Obiecywano przecież, że to już jest pod kontrolą! W drugiej kolejności oczekuję od prokuratury, że wreszcie poważnie podejdzie do sprawy, w której podsłuchani są wicepremier, minister spraw wewnętrznych, szef jednej ze służb!

A co do treści wypowiedzi?

Mam średnie zaufanie nawet do nagrań, które pojawiają się w sieci. Powiedzmy jednak, że te słowa padły... Być może pani wicepremier właśnie tak oceniała dość powolne działania ministerstwa w górnictwie i na Śląsku. Ma prawo do swojej prywatnej opinii w tej sprawie. Rozumiem też, że ona sama jest ze Śląska, więc stąd też bardziej emocjonalne podejście do tematu.

Padają tam też słowa dotyczące Platformy i rozliczania się w niej z pieniędzy. Minister Bieńkowska sugeruje, że rozliczanie pieniędzy i kampanii to w PO fikcja, że "limit wydatków to g... prawda" i stąd wynikają "dziwne przyjaźnie posłów Platformy z przedsiębiorcami".

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Obserwuję nawet, że wręcz przeciwnie, środowisko przedsiębiorców uważa, że Platforma się od niego odwróciła. Jako wiceszefowa klubu PO nie znam żadnych "dziwnych przyjaźni" naszych posłów, a i, z całym szacunkiem dla pani minister Bieńkowskiej, nie mam pojęcia, z jakiego tytułu miałaby w ogóle mieć pojęcie o "dziwnych" kontaktach innych posłów.

Mówiła to jako osoba, która brała udział w wyborach...

Tylko że mówiła to ot tak sobie, nie mając wglądu w dokumenty, nie mając żadnych dowodów, a bardzo lekko rzucając, że jakieś kontakty są dziwne. Trzeba być bardziej ostrożnym, gdy formułuje się takie opinie, a nie jest się osobą, która rozlicza takie sprawy. W Polsce, jak widać, trzeba zresztą być ostrożnym, nawet jak się chodzi po restauracjach. Ja na szczęście nie chodzę... (…)

Cała rozmowa: se.pl


bg Image