schetyna.png

Otrzymaliśmy 10 maja poważne ostrzeżenie. Dlatego Bronisław Komorowski musi teraz zrobić wszystko, aby przekonać wyborców do jego wizji państwa. Po wyborach, jak zawsze, nastąpi podsumowanie kampanii, analiza tego, co się stało, co się zdarzyło. Jeżeli ktoś w Platformie będzie próbował prowadzić w kampanii wyborczej dodatkowo jakieś rozgrywki personalne, to jest straceńcem – mówi minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna w rozmowie z Magdaleną Rubaj

Fakt: Jak to się stało, że prezydent Bronisław Komorowski poniósł aż tak sromotną porażkę w pierwszej turze?

Grzegorz Schetyna, szef MSZ: Różnica wyniosła niespełna procent głosów. Było to zaskakujące. Musimy wrócić do mobilizacji elektoratu Bronisława Komorowskiego i PO.

A może wyborcy powiedzieli Platformie: nie podobają nam się wasze rządy, te wszystkie afery – kilometrówki, zegarki?

To także może być jedna z przyczyn. Otrzymaliśmy 10 maja poważne ostrzeżenie. Dlatego Bronisław Komorowski musi teraz zrobić wszystko, aby przekonać wyborców do jego wizji państwa, do jego wizji polityki zagranicznej. Musi udowodnić, że to on zapewnia gwarancję bezpieczeństwa państwa.

Czy nie jest tak, że Polacy oczekują od prezydenta, aby zajmował się ich zwykłymi sprawami – tu i teraz? Andrzej Duda mówił bardzo dużo o rozwiązaniach dotyczących życia ludzi: kwocie wolnej od podatku, wieku emerytalnym czy pomocy dla emerytów.

Ale prezydent tak naprawdę nie zajmuje się kwestią emerytur czy miejsc pracy, bo sfera socjalna jest domeną rządu. Paradoksalnie Bronisław Komorowski zrobił wiele w tych kwestiach za pomocą swoich inicjatyw legislacyjnych, np. na rzecz rodzin wielodzietnych.

Steruje pan kampanią z tylnego siedzenia?

Nie. Ale jak wszyscy posłowie PO i PSL wspieram tę kampanię.

I nie spotykał się pan z prezydentem na rozmowach o kampanii? Nie recenzował pan, nie doradzał?

Jestem cały czas w kontakcie z ministrem Sławomirem Rybickim oraz posłem Robertem Tyszkiewiczem. Chodzi o to, aby pokazać, jakie walory ma Bronisław Komorowski, jak to zrobić maksymalnie skutecznie, jak z tym przekazem dotrzeć do naszych wyborców.

Wierzy pan, że prezydent wygra te wybory?

Zdecydowanie wierzę, że wygra. Wierzę, że Polacy podejmą racjonalną decyzję. Że wybiorą gwarancję stabilnej i bezpiecznej Polski. Kluczem będzie tutaj dotarcie do emocji, sumień i poczucia odpowiedzialności. Aby wygrał ten, który nie obiecuje, ale autentycznie gwarantuje spokój i stabilizację. By to osiągnąć, kampania musi być bardziej ofensywna, a prezydent powinien dotrzeć do ludzi.

Tak jak dotarł, mówiąc młodemu człowiekowi, aby jego siostra, która zarabia 2 tysiące, wzięła kredyt? Dobrze wyszło?

Kandydat musi rozmawiać z obywatelami. Powinien mieć czas słuchać ludzi, nawet jeśli czasem oberwie czy wysłucha pretensji.

Dlaczego wcześniej nie miał tego czasu?

To kwestia pewnej konstrukcji kampanii. Dzisiaj musimy wyciągnąć wnioski z tego, czego zabrakło przed pierwszą turą. Prezydent jest energiczny, emocjonalny i otwarty na ludzi, teraz musi to pokazać. (...)

Cała rozmowa: fakt.pl


bg Image