schetyna9.png

Zaufanie nie przekłada się bezpośrednio na wynik wyborczy. Wynik wyborczy trzeba udowadniać za każdym razem, w każdych wyborach. Wszystko, zawsze zaczyna się od początku - powiedział minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna w rozmowie z Moniką Olejnik.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna minister spraw zagranicznych, Platforma Obywatelska, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Za co pan prezydent Bronisław Komorowski dostał baty, za co dostał żółtą kartkę?

Nie udało się powtórzyć frekwencji, która była przed pięcioma laty, to był główny powód, bo poszło do wyborów no, ponad półtora miliona mniej ludzi, mniej wyborców i w części wyborcy PO, Bronisława Komorowskiego sprzed pięciu lat, a z przed czterech lat Platformy zagłosowali na Pawła Kukiza. To są dwie przyczyny, które dzisiaj tak z tych wstępnych danych widać, że one mogły spowodować ten wynik wyborczy. Po drugie, głosy na PiS i na Andrzeja Dudę są takie same, jak przed czteroma i pięcioma laty, to znaczy w żaden sposób PiS nie poprawił wyniku. Wynik spowodowany był niższą frekwencją.

Ale nie, przyzna pan, że to katastrofa prezydentury, miał 70 proc. poparcia, zaufania, spadł tak nisko.

Nawet osiemdziesiąt.

Nawet osiemdziesiąt...

No tak, ale to nie kwestia, zaufanie się nie przekłada bezpośrednio na wynik wyborczy. Wynik wyborczy trzeba udowadniać za każdym razem, w każdych wyborach i wszystko, zawsze zaczyna się od początku.

No, ale co udowodnił prezydent Komorowski.

Nie można się w żaden sposób zadowolić sondażami, czy uważać przed wyborami, że wybory są zakończone, nie, wprost przeciwnie. Właśnie prezydentowi, prezydent musi być szczególnie zaangażowany i szczególnie udowodnić swoją przydatność, szczególnie przekonywać wyborców. I to jest kwestia też tego, że to jest dopiero pierwsza tura. Proszę zobaczyć, że w większości wyborów prezydenckich od 90 r. wszystko decydowało się w drugiej turze, tak będzie też teraz.

No, ale nieznany Andrzej Duda w ciągu trzech miesięcy potrafił pokonać prezydenta Komorowskiego.

Nie pokonać, wygrać, mieć lepszy wynik o jeden procent. Też proszę nie wpadać tutaj w panikę i nie tworzyć sensacyjnych scenariuszy, bo wszystko jest przed nami.

Ale nie był pan w szoku, kiedy pan usłyszał.

Nie spodziewałem się tego, trudno było się tego spodziewać, ale tak jak powiedziałem, bardzo dobra diagnoza, potrzebne jest postawienie diagnozy i dziesięć dni intensywnej pracy żeby przekonać wyborców Bronisława Komorowskiego i Platformy Obywatelskiej, także PSL i tych wszystkich, którzy, ale także lewicy, tych wszystkich, którzy mogą poprzeć prezydenta Komorowskiego żeby byli 24 przy urnach, to da zwycięstwo. Do tego jest potrzebna bardzo intensywna, emocjonalna także kampania.

A czy uważa pan, że prezydent przekona nagłym wyjściem i powiedzeniem, że teraz chce referendum, referendum w sprawie ordynacji podatkowej, w sprawie podatków, referendum w sprawie jowów, referendum...

A to jest bardzo ważna i uważam bardzo istotna odpowiedź na to wszystko, co było w pierwszej turze kampanii. Była duża debata i rozmowa szczególnie ze strony Pawła Kukiza właśnie o jowach, o bezpośrednich, o większościowych okręgach wyborczych, Platforma Obywatelska jest twórcą wprowadzenia jowów do polskiego systemu politycznego i na poziomie samorządów i na poziomie Senatu. Więc my, jak nikt inny możemy być dumni, że to nam się udało.

Ale to wygląda tak jakby prezydent wpadł w popłoch, nagle Paweł Kukiz chce, to on robi.

Ale nie, proszę nie być, nie, to nie o to chodzi, że ktoś chce, a prezydent robi, tylko to jest kwestia politycznej debaty. Nie można, nikt tutaj nie wpada w panikę, tylko jeżeli jest problem jowów, który jest w przestrzeni kampanii wyborczej to wtedy prezydent mówi sprawdzam. Mówi, zapowiadam, zgłoszenie referendum żeby to obywatele, Polacy, wypowiedzieli się w tej sprawie, czy tego chcą, czy nie, żebyśmy nie byli zakładnikami...

A czy przez pięć lat państwo się zgodzili na jakieś referendum?

Ale żebyśmy nie byli zakładnikami tego, że ktoś mówi konieczne są jowy i trzeba jednak debatować...

Ale panie ministrze, przez osiem lat Platforma Obywatelska się zgodziła na jakieś referendum? Na przykład referendum w sprawie sześciolatków?

Ale to nie Platforma Obywatelska, to są decyzje parlamentu w tej sytuacji.

Ale w parlamencie siedzi Platforma Obywatelska i powiedziała nie sześciolatkom.

Nie tylko PO siedzi w parlamencie, tylko kilka partii politycznych.

Ale PiS akurat było za.

Ale no dobrze, tylko że to demokracja, jak pani dobrze wie, lepiej niż ja, to jest system, w którym większość decyduje, tak, wybrana w demokratyczny sposób. Jeżeli to jest sygnał tak ważny, że trzy sprawy chce poddać kwestii referendalnej pan prezydent, za zgodą Senatu, bo taka jest procedura, pan prezydent Komorowski to jest nowa jakość w polskiej polityce, bo być może uda się spowodować wprowadzenie instytucji referendum do świadomości społecznej. Na razie tego nie było. Pamięta pani, że nigdzie się, bardzo rzadko udawało się ustalić przyzwoitą frekwencję jeśli chodzi o referenda.

No była przyzwoita, jak wchodziliśmy do Unii Europejskiej.

No tak, ale jaka, było dwudniowe referendum, była wielka mobilizacja. To ostatni taki czas, to jest jedenaście lat temu. Teraz tego nie ma, więc jeżeli jest taki, jeżeli jest atmosfera, bo zawsze wrażliwa...

Ale doskonale pan wie panie ministrze, co dają jowy, co dają jowy?

To zależy w jakim wymiarze, o jaki wymiar pani pyta.

No dają zabetonowanie sceny politycznej.

Na przykład w Senacie tak, ale jeżeli mówimy o jowach w Sejmie, to wielokrotnie były debaty w parlamencie, na przykład nad systemem mieszanym, czyli w połowie system jowów, bezpośrednich, większościowych wyborów, a w połowie listy partyjne, proporcjonalne. To jest temat do rozmowy. Oczywiście źle jest jeżeli taki temat jest wpisany tylko w kampanię wyborczą.

No okazuje się, że jest wpisany w kampanię.

Ale to nie Bronisław Komorowski, nie prezydent Komorowski ją wpisywał. Stąd inicjatywa żeby wyprowadzić to z kampanii i żeby ludzie zdecydowali i stąd zapowiedzi referendum. Proszę spojrzeć na to, jako na coś pozytywnego, że jesteśmy w stanie, że prezydent Komorowski jest w stanie zareagować na debatę, która się w kampanii wyborczej odbywa i na te emocje.

Nie, ja mam wrażenie, że prezydent goni króliczka.

Nie.

Że prezydent sam nie ma nic do zaproponowania, tylko jak Paweł Kukiz chce referenda, proszę bardzo.

Ale nie, proszę nie być zakładnikiem komentarzy, które są delikatnie mówiąc mało przemyślane.

Nie jestem zakładnikiem.

Ale jak, ale przecież prezydent nie zgadza się, nie mówi tak, to jest świetny pomysł. Przecież nie mówi tego. Mówi jest, jeżeli jest taki temat, jeżeli kandydat, który mówi o tym uzyskuje tak poważne wsparcie jeśli chodzi o te wybory, porozmawiajmy o tym w referendum, wypowiedzmy się...

Ale czy pan wie dlaczego ten kandydat dostał wsparcie?

... żeby wszyscy Polacy mogli się wypowiedzieć, to jest mądrość prezydenta, a nie gonienie króliczka, jak pani mówi.

Ten kandydat dostał wsparcie dlatego, że jest przeciwko systemowi, ten kandydat dostał wsparcie dlatego, że mówi, że Polskę trzeba przywrócić obywatelom. To nie chodzi o jowy, to jest bunt młodych ludzi, 40 proc. młodych ludzi zagłosowało na Pawła Kukiza, nie dlatego, że to są jowy, oni nawet nie wiedzą, co to są jowy.

Ale dlaczego pani takim tonem mówi do mnie o tym, ale ja zdaję sobie sprawę, znam te liczby i rozumiem i zawsze tak jest, w każdych wyborach, głównie parlamentarnych, ale tutaj bardzo wyrazisty kandydat, jakim jest Paweł Kukiz, udało mu się przekonać młodych wyborców, wyborców, którzy mają dystans do państwa w naturalny sposób i uzyskał bardzo dobry wynik, ponad 20 proc., to jest coś naturalnego. W normalnym państwie to jest naturalne.

A kiedy pan go słyszy na wiecach boi się go pan, boi się pan tego języka?

Nie.

Bo to jest język też agresji.

To jest język emocji, to nie jest język agresji. To jest język emocji, takiego, takiej stanowczości, nie, nie boję się Pawła Kukiza i nie boję się tych postulatów. Jest pytanie, co będzie dalej. Bo na razie to jest koniec tej przygody jeśli chodzi o kampanię prezydencką, jest pytanie, czy będzie gotowy i czy wystartuje w wyborach parlamentarnych, to będzie pytanie w jaki sposób będzie wyglądała jego droga polityczna.

On mówi tak „idziemy całą armią po Polskę, po to żeby nasze dzieci mogły wrócić z Irlandii, Anglii, Polska jest nasza, potrafisz Polsko”.

No tak i to jest bardzo ładnie się słucha i to jest takie bardzo przekonywujące i w kampanii, w wiecu ma świetny kontakt z publicznością i to trzeba uznać. Natomiast to jest pierwszy krok do polityki, później jest wynik wyborczy, a później jest budowanie swojego programu i przekonywanie do niego wyborców. To jeszcze będzie trwało. Na razie coś nowego zdarzyło się w Polsce, kandydat wcześniej nieznany uzyskał ponad 20 proc. Ten wynik trzeba uszanować.

„Nie wierzcie w te referenda i granie na czas, za grosz nie ufam zawodowym politykom teraz czytam, że prezydent Komorowski jest zwolennikiem jowów (śmiech), to Paweł Kukiz, odpowiedź do prezydenta.

No tak, bo taki będzie miał dystans do wszystkich partii politycznych, do całego systemu partyjnego, on będzie budować coś niezależnego, będzie chciał przekonać do tego ludzi w wyborach parlamentarnych. To widać, że to jest początek nowej kampanii, którą będzie prowadził Paweł Kukiz przed wyborami parlamentarnymi, tak po prostu będzie. To jest oczywiście wyzwanie dla obecnej klasy politycznej, też dla partii rządzącej, dla Platformy Obywatelskiej, ale to wszystko przed nami, na razie mamy drugą turę wyborów prezydenckich.

A kampania prezydenta Komorowskiego była dobra, czy...

Była prezydencką kampanią, bardzo taką stonowaną, nie była na tyle dobra, gdyby była dobra, czy bardzo dobra to wygrałby wybory w pierwszej turze, prawda, zawsze wynik ocenia kampanie.

A kto zawalił?

Nie wiem kto zawalił. Nie stawiałbym tutaj żadnych teraz oskarżeń, bo mamy dwanaście dni ciężkiej pracy do tego żeby udowodnić, żeby przekonać Polaków żeby poszli do wyborów 24 i to jest najważniejsze, jeżeli się zaczynają rozliczenia w trakcie wyborów, to nie ma gorszej rzeczy, to proszę mi wierzyć. Więc mamy dwanaście dni i to jest wielki sprawdzian dla PO, dla koalicji PSL i Platformy, dla wyborców, którzy nie chcą kandydata PiS, nie chcą powrotu Jarosława Kaczyńskiego, to jest wielkie wyzwanie i trzeba jemu podołać.

A czy sądzi pan, że to straszenie ciągle Jarosławem Kaczyńskim i to, że tak naprawdę to nie głosujecie na Dudę tylko na Jarosława Kaczyńskiego przynosi efekty? Czy to już nie jest taki odsmażony kotlet.

Wie pani, też trochę dziwne jest prowadzenie kampanii przez Andrzeja Dudę, bo nie ma ani Jarosława Kaczyńskiego, ani Antoniego Macierewicza, nawet nie było ich na wieczorze wyborczym, prawda. Te kampanie jakby są zupełnie równoległe, nie, liderzy PiS nie są obecni w kampanii Andrzeja Dudy, więc on chce pokazać, że nie ma z nimi żadnego kontaktu. W normalnej sytuacji sztab kontrkandydata pokazuje, że to jest jednak bardzo intensywny link między Andrzejem Dudą a PiS i to będziemy robić, znaczy to będzie robić sztab Bronisława Komorowskiego, żeby ludzie, żeby Polacy, żeby wyborcy wiedzieli kogo wybierają, kogo wybierają dzisiaj, jaki to będzie miało związek, wpływ na wybory parlamentarne w październiku.

Po raz pierwszy widziałam uśmiechniętego Jarosława Kaczyńskiego 10 maja podczas rocznicy katastrofy smoleńskiej, kiedy pokazano mu wyniki Andrzeja Dudy, wtedy był wielki uśmiech pod pałacem prezydenckim, gdzie była mowa oczywiście o zamachu.

No tak, bo tego się nikt nie spodziewał, nie chcę tutaj, mało kto się spodziewał na pewno, ale tak jak powiedziałem uśmiecha się ten, kto uśmiecha się ostatni w tej sytuacji i 24 wszystko się rozstrzygnie. Więc to ciągle jest za nami połowa, pierwsza połowa tego meczu. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image