lewandowski.png

Mobilizacja na "tak" jest zawsze trudniejsza. Łatwiej się mobilizuje złymi emocjami, którymi była wypełniona ta kampania. Była takim chórem złorzeczącym, który wykreował nierzeczywistość związaną z obrzydzeniem własnym krajem. Kiedyś bardzo skutecznie zaszczepiał ją Kaczyński - mówił europoseł Janusz Lewandowski w rozmowie z Renatą Grochal.

"RENATA GROCHAL: Jak pan odebrał porażkę Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze?

JANUSZ LEWANDOWSKI: To przykra niespodzianka, jeżeli się potwierdzi. To był głos na zmianę, która tym bardziej kusi, że jest mglistym hasłem, a nie programem. To było także rozliczenie ośmiu lat rządów PO, które nie zawsze polegały na spełnianiu obietnic. Chociaż przypomnę, że wiele obietnic zostało dotrzymanych, choćby rekordowe ponad 400 miliardów złotych w nowym budżecie UE. Takie odreagowanie jest zrozumiałe w prawie bankrutującej, poddanej ostrej operacji chirurgicznej Grecji czy w stagnacyjnej Francji, ale może dziwić w kraju, który rozwija się szybciej niż inne, w którym bezrobocie spada, a płace rosną i który ma potężne fundusze europejskie na swoją modernizację. Tak jakby Polacy, którzy doceniają nasz zbiorowy sukces, nie poszli tej niedzieli do urn.

Dlaczego Komorowskiemu nie udało się ich zmobilizować?

Mobilizacja na "tak" jest zawsze trudniejsza. Łatwiej się mobilizuje złymi emocjami, którymi była wypełniona ta kampania. Dla mnie ten werdykt, na razie sondażowy, jest bardziej owocem kampanii niż pięciolecia Komorowskiego. To była dobra prezydentura, budująca zaufanie Polaków. Natomiast kampania to wszystko przesłoniła; była takim chórem złorzeczącym, który wykreował nierzeczywistość związaną z obrzydzeniem własnym krajem. Kiedyś bardzo skutecznie zaszczepiał ją Kaczyński. W tej chwili to obrzydzenie wypowiedziało dziesięciu z jedenastu kandydatów, ubranych czasem w szaty patriotyzmu. Oni zniesławiali własny kraj jako ten, który idzie ku ruinie. W tym sensie można powiedzieć, że Jarosław Kaczyński zebrał pełne żniwo w pierwszej turze.

Może to PO ma złą diagnozę nastrojów społecznych?

Nie można obrażać się na demokrację. Natomiast wszystkie sondaże pokazują, że Polacy są w większości zadowoleni z życia. Ale złe emocje, których było w tej kampanii bardzo dużo, bo to był w gruncie rzeczy mecz dziesięć na jednego na złe emocje, wzięły górę być może przez absencję tych obywateli, którzy uważają nasz kraj za sukces zbiorowy Polaków.

Prezydent chce przeprowadzić referendum w sprawie JOW-ów, zmiany zasad finansowania partii i zmian w podatkach. Po co ten populizm?

Prezydent próbuje w ten sposób mobilizować wyborców. To dobrze, że kłania się nastrojom panującym w kraju.

Jak wynik pierwszej tury został odebrany w Brukseli?

- To bardzo przykra niespodzianka, bo przy znakach zapytania i zagrożeniach, jakie są wokół Europy, a także w samej Europie, jest oczekiwanie, że przynajmniej jeden kraj średniej czy dużej wielkości będzie stabilny i przewidywalny, że będzie krzepił resztę Europy. Takie oczekiwania były i są wobec Polski. (...)"

Cała rozmowa: wyborcza.pl


bg Image