schetyna.png

Paweł Kukiz może najwyżej apelować i prosić swoich wyborców o to, co powinni zrobić w drugiej turze. Ktoś, kto otrzymuje głosy nie jest bowiem ich właścicielem. Głosy oddane na Kukiza zdecydują o wyniku pierwszej, a nie drugiej tury wyborów, bo ma małe szanse, aby przejść dalej - mówił w "Jeden na jeden" Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych.

W opinii Grzegorza Schetyny, głosy oddane na Kukiza zdecydują o wyniku pierwszej, a nie drugiej tury wyborów, bo ma małe szanse, aby przejść dalej.

Poza tym, jak zaznaczył, druga tura to zupełnie nowe wybory.

- Doświadczenie w polityce pozwala mi to powiedzieć, że ci, którzy otrzymują wsparcie wyborcze, powinni je szanować i wiedzieć, że każdy decyduje w sposób podmiotowy. To nie jest tak, że ten, kto otrzymuje głosy, jest ich właścicielem. Może prosić, apelować do swoich wyborców z pierwszej tury o to, co powinni zrobić w drugiej turze - powiedział minister Grzegorz Schetyna.

W opinii szefa MSZ, Paweł Kukiz ma prawo to robić.

- Chciałbym, aby ta kampania przeszła przez pierwszą turę, a potem żeby ci, którzy kandydują zdecydowali, kogo chcą wesprzeć w drugiej turze - powiedział Grzegorz Schetyna. Dodał, że na razie mają jeszcze czas i powinni się skupić na przekonywaniu do siebie wyborców.

Zaznaczył, że życzy Kukizowi, aby wszedł do drugiej tury zamiast Andrzeja Dudy.

Minister Grzegorz Schetyna pytany, czy Kukiz to potencjalny lider nowego ugrupowania w Sejmie, odpowiedział, że zawsze tak jest, iż nowa partia, antysystemowa, w kontrze do aktualnej elity, otrzymuje 10-12 proc. - Tak było z LPR, Samoobroną i partią Janusza Palikota - przypomniał Grzegorz Schetyna.

Nieobecni na Westerplatte

Minister Spraw Zagranicznych odniósł się do uroczystości na Westerplatte z okazji 70. rocznicy zakończania Ii wojny światowej.

Udział w obchodach 7 maja potwierdzili m.in. prezydenci: Bułgarii, Chorwacji, Cypru, Czech, Estonii, Litwy, Rumunii, Ukrainy, premier Słowacji, były prezydent Niemiec Horst Koehler, a także przewodniczący parlamentów Hiszpanii i Łotwy, zastępca przewodniczącego parlamentu Węgier oraz minister obrony Francji. Nie będzie m.in. kanclerz Niemiec, prezydenta Francji, premiera Wielkiej Brytanii i przedstawiciela Stanów Zjednoczonych.

Zdaniem Grzegorza Schetyny, warto się skoncentrować się na tym, co będzie się działo podczas obchodów 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej, a nie na tym, kto  będzie nieobecny. - Będzie bardzo ciekawa dyskusja historyczna w Europejskim Centrum Solidarności, a także debata polityczna głów państw - zachwalał Schetyna.

W jego opinii nieobecność przywódców państw Europy Zachodniej wynika z "fałszywej alternatywy dwóch uroczystości". - W Moskwie na Placu Czerwonym i na Westerplatte. Zbudowano taką narrację. Ci, którzy nie chcą konfrontacyjnie potraktować historii stają obok - powiedział Schetyna.

Dodał, że rozumie, iż nie chcą wpisywać historycznego kontekstu w bieżącą politykę, która jest bardzo trudna. - Niech każdy obchodzi ten dzień, jak uważa - zaznaczył Grzegorz Schetyna.

Źródło: tvn24.pl


bg Image