tyszkiewicz.png

Nie chcemy teraz wymyślać innego Bronisława Komorowskiego niż ten, który przez pięć lat był głową państwa. On jest naturalny w odróżnieniu od Dudy, który jest bytem sztucznym. W jednym z wywiadów Jarosław Kaczyński powiedział: "Udał nam się Duda". Trudno o lepszy dowód, że Duda to produkt polityczny wymyślony przez Kaczyńskiego i PiS, który ma utorować im drogę do władzy. A czym grozi władza PiS, już widzieliśmy: chaosem w kraju i radykalną ideologią - mówi w rozmowie z Renatą Grochal Robert Tyszkiewicz, szef sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego.

"RENATA GROCHAL: Dlaczego poparcie dla Bronisława Komorowskiego spada, choć nie rośnie poparcie dla Andrzeja Dudy?

ROBERT TYSZKIEWICZ: W wyścigu prezydenckim bierze udział 11 kandydatów. To powoduje rozproszenie głosów. Każdy z kandydatów, osiągając poparcie jedno-, dwu-, trzyprocentowe, powoduje zmiany w notowaniach lidera. To czysta Nie możemy i nie chcemy teraz wymyślać innego Komorowskiego niż ten, który przez pięć lat był głową państwa. Polacy poznali jego styl uprawiania polityki, poglądy i sposób komunikowania się. On jest naturalny w odróżnieniu od Dudy, który jest bytem sztucznym. W jednym z wywiadów Jarosław Kaczyński powiedział: "Udał nam się Duda". Trudno o lepszy dowód, że Duda to produkt polityczny wymyślony przez Kaczyńskiego i PiS, który ma utorować im drogę do władzy. A czym grozi władza PiS, już widzieliśmy: chaosem w kraju i radykalną ideologią.

Dlaczego ta kampania była taka sztampowa?

- Nie wiem, czy kampania prezydencka powinna zaskakiwać wyborców, zwłaszcza kampania urzędującego prezydenta. Nie możemy i nie chcemy teraz wymyślać innego Komorowskiego niż ten, który przez pięć lat był głową państwa. Polacy poznali jego styl uprawiania polityki, poglądy i sposób komunikowania się. On jest naturalny w odróżnieniu od Dudy, który jest bytem sztucznym. W jednym z wywiadów Jarosław Kaczyński powiedział: "Udał nam się Duda". Trudno o lepszy dowód, że Duda to produkt polityczny wymyślony przez Kaczyńskiego i PiS, który ma utorować im drogę do władzy. A czym grozi władza PiS, już widzieliśmy: chaosem w kraju i radykalną ideologią.

Prezydentowi ufa 67 proc. Polaków, ale głosować na niego chce - według różnych sondaży - tylko od 39 do 48 proc.

- To pokazuje, że jest duża rezerwa wyborców niezdecydowanych, którzy mogą przesądzić o wyniku.

W ostatnim sondażu TNS PO ma 34 proc. poparcia, a Komorowski - 39 proc. To fiasko jego koncepcji, by być kandydatem obywatelskim i zbudować szerszy elektorat niż partii?

- Wszystkie sondaże potwierdzają, że prezydent Komorowski ma wyższe poparcie od Platformy. Najważniejszy sondaż odbędzie się 10 maja, podczas głosowania.

Nie czuje pan fałszu w tym, że kandydat ma być obywatelski, ale kampanię finansuje PO?

- Komorowski startuje z komitetu wyborczego, w którego skład wchodzą nie tylko działacze Platformy. Poparło go 40 prezydentów miast, od Jacka Majchrowskiego po Rafała Dutkiewicza, wielu sportowców, aktorów, ale także zwykłych ludzi. Pomysł na kampanię był taki, że to jest "PO plus". Nie da się w Polsce skutecznie kandydować i organizować kampanii bez poparcia dużej partii. Ale to jest punkt wyjś-cia. Do tego Komorowski dodaje swój osobisty elektorat, który nie ma nic wspólnego z PO, jednak ceni go jako prezydenta i osobę, która łączy, a nie dzieli, potrafi budować porozumienie wykraczające poza elektorat jednej partii, a także jest gwarantem bezpieczeństwa i rozwoju Polski w kolejnych latach.

Może hasło Komorowskiego "zgoda i bezpieczeństwo" nie porywa ludzi?

- Obserwując zachowania naszego głównego konkurenta z PiS, mamy wielką satysfakcję. W ostatnim czasie w kampanii Dudy pojawiła się kwestia bezpieczeństwa i zgody. To znaczy, że właściwie zdefiniowaliśmy hasło kampanii. Prezydent ma zapewnić elementarną zgodę, to jest warunkiem naszego bezpieczeństwa, bo kraj skłócony nie będzie bezpieczny ani wewnętrznie, ani zewnętrznie, i nie będzie mógł się rozwijać. Może to hasło nie porywa, ale odpowiedzialność jest ważniejsza niż błyskotki, bo tu chodzi o sprawy fundamentalne dla państwa.

Dlaczego na finiszu sięgacie po kampanię negatywną, atakując Dudę spotem o in vitro?

- Kampania była podzielona na trzy etapy: najpierw zdefiniowaliśmy, o co chodzi w tych wyborach - o zgodę i bezpieczeństwo. Potem prezentowaliśmy pięć lat prezydentury i program na kolejną kadencję - bezpieczeństwo, rodzina i propozycje dla młodych. Teraz mobilizujemy wyborców.

Znowu przez straszenie?

- Warto w fundamentalnych sprawach mówić prawdę. Duda w ostatnich tygodniach tyle razy zmieniał zdanie w sprawie in vitro, że wreszcie ktoś musi powiedzieć, jakie naprawdę ma poglądy. Polacy powinni wiedzieć, że 10 maja wybiorą albo Polskę racjonalną, albo Polskę radykalną. Duda podpisał się pod ustawą, która wprowadzała więzienie za in vitro. To są jego prawdziwe poglądy. A ponieważ jest kampania wyborcza, to pod publiczkę te poglądy zmienia i teraz twierdzi, że podpisałby ustawę o in vitro. Komorowski od lat jest za in vitro, bo to może pomóc rodzinom i parom chcącym mieć dzieci. Na spotkaniach z wyborcami mówi, że jako ojciec pięciorga dzieci nie jest w stanie odmówić tego szczęścia innym. Wielu Polaków traktuje tę kwestię jak papierek lakmusowy: czy państwo będzie dokonywało wyborów moralnych za obywatela, czy też pozostawi jemu tę możliwość? Komorowski nie chce być prezydentem sumień Polaków. (...)"

Cała rozmowa: "Gazeta Wyborcza", Nr 104 (8437), str. 9


bg Image