kierwinski.png

Kaczyński nie bierze pod uwagę jakiegokolwiek następcy, chce rządzić partią niepodzielnie. PiS miał już kilku polityków z dużą rozpoznawalnością i osobistym elektoratem, ale prezes szybko się ich pozbywał. Dlatego nie patrzyłbym na Dudę jako na następcę Kaczyńskiego, ale jako na problem, z którym prezes będzie musiał się rozprawić - mówi Marcin Kierwiński, szef gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz, w rozmowie z Renatą Grochal.

RENATA GROCHAL: Będzie druga tura wyborów prezydenckich? 

MARCIN KIERWIŃSKI: Jeżeli weźmiemy pod uwagę sondaże, które dają prezydentowi 41-48 proc. poparcia, a także odsetek osób niezdecydowanych, to wyraźnie widać, że Bronisław Komorowski ma szansę wygrać w pierwszej turze. Wiele będzie zależało od wyników kandydatów, którzy mają notowania poniżej 5 proc.

Namawiacie SLD do poparcia Komorowskiego jeszcze przed pierwszą turą? 

Nie ma takich rozmów.

Mówił pan, że kampania prezydenta powinna być bardziej intensywna. 

Mówiłem, że im bliżej wyborów, tym kampania powinna być bardziej intensywna i widać przyspieszenie. Kampania Komorowskiego jest taka jak jego prezydentura: spokojna, wyważona i merytoryczna. Polska takiego prezydenta potrzebuje. Spośród wszystkich kandydatów Komorowski jest jedynym politykiem wagi ciężkiej. Pozostałe partie nie sięgnęły po polityków z pierwszego szeregu, co pokazuje, że były wielkie obawy przed konfrontacją z Bronisławem Komorowskim.

Boi się pan prezydenta Dudy? 

Boję się sytuacji, w której politycy nieodpowiedzialni, sterowani z tylnego siedzenia, mieliby rządzić naszym krajem. Duda jest kandydatem Jarosława Kaczyńskiego. A wszyscy kandydaci prezesa albo słuchali go bezwzględnie, albo bardzo szybko tracili funkcje, jak premier Kazimierz Marcinkiewicz.

Może Duda zastąpi Kaczyńskiego? Jeśli uzyska poparcie powyżej notowań PiS, może przyciągnąć do partii nowy elektorat.

Nie ma takiej możliwości, na razie Duda ma problemy z pełną mobilizacją elektoratu PiS. Kaczyński nie bierze pod uwagę jakiegokolwiek następcy, chce rządzić partią niepodzielnie. PiS miał już kilku polityków z dużą rozpoznawalnością i osobistym elektoratem. Ale ostatnie dziesięć lat pokazuje, że jeśli ktoś w PiS wyrastał ponad średnią, to prezes szybko się go pozbywał, tak jak Zbigniewa Ziobry, który był nazywany delfinem, a dzisiaj czeka pod drzwiami prezesa na audiencję. Dlatego nie patrzyłbym na Dudę jako na następcę Kaczyńskiego, ale jako na problem, z którym prezes będzie musiał się rozprawić.

Donald Tusk też przycinał tych, którzy za bardzo wyrośli - Piskorskiego, Rokitę, Schetynę, Gowina.

Grzegorz Schetyna jest ministrem spraw zagranicznych.

Bo Tusk wyjechał do Brukseli.

Jeśli chodzi o Rokitę czy Olechowskiego, to tak już jest, że partie na przestrzeni lat gubią swoich członków. Ale PO dba o swoje aktywa. Ewa Kopacz zagospodarowała w swoim rządzie doświadczonych polityków ze wszystkich środowisk w PO.

Opozycja mówi, że prezydent siedzi pod żyrandolem i nic nie robi.

To krzywdząca ocena. Prezydentura Komorowskiego ma jasne priorytety - pierwszy to kwestia bezpieczeństwa. Od czasu, gdy Bronisław Komorowski był ministrem obrony, zabiegał o modernizację polskiej armii. To on jest autorem pomysłu, by przeznaczyć 2 proc. PKB na obronność. To prezydentura współpracy, także z rządem. Za poprzedniego prezydenta to nie było takie oczywiste.

Czy Duda współpracowałby z rządem PO?

Duda byłby prezydentem, na którego wielki wpływ miałby prezes jego partii. Gdyby wygrał, mielibyśmy to, co było za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, czyli nieustanną wojnę z rządem i udowadnianie, kto jest ważniejszy. A rząd i prezydent muszą współpracować niezależnie od tego, z jakiej opcji się wywodzą, bo tylko współpraca daje szansę na rozwój naszego kraju.

Dlaczego to prezydent, a nie rząd informował o wyborze francuskich śmigłowców do testowania? Chcieliście pomóc Komorowskiemu w kampanii?

Prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i nie ma w tym nic dziwnego, że to on ogłaszał decyzję. Prezydentowi szczególnie zależy na modernizacji sił zbrojnych. A decyzja o zakupie helikopterów należy do rządu. (...)

Cała rozmowa: wyborcza.pl


bg Image