schetyna2.png

To jest efekt nie tylko braku wyobraźni, ale braku elementarnej wiedzy o historycznej prawdzie. Niestety on często jest obecny w Stanach Zjednoczonych, widzimy to w ostatnich dniach. Ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych rozpoczął rozmowy, żeby zareagować na to i doprowadzić do wstrzymania dystrybucji tej gry - mówił minister Grzegorz Schetyna o grze firmy "Mattel", w której występuje określenie "nazistowska Polska".

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna minister spraw zagranicznych, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Panie ministrze, czy Polska jest przygotowana na przyjęcie uchodźców z Afryki? Czy będziemy ich przyjmować w ogóle?

No to jest główne pytanie, jakie są efekty szczytu, spotkania Rady Europejskiej. I oczywiście uchodźcy, problem Europy południowej, Włoch, Hiszpanii, Grecji, Malty wiele set tysięcy nielegalnych imigrantów, w systemowy, w taki przemysłowy sposób przemycanych na południu Europy, ale oczywiście to jest główny problem przede wszystkim, znaczy pierwsze pytanie brzmi jak zatrzymać nielegalną emigrację. Dopiero później, drugim pytaniem jest, co zrobić, w jaki sposób wesprzeć kraje, które przyjmują tych nielegalnych imigrantów. Bo jeżeli my zaczniemy przyjmować ich dzisiaj, nie zamykając źródeł i następnych kroków, czyli następnych dziesiątek tysięcy imigrantów, którzy będą przybywać do Europy, to nie ma sensu.

No dobrze, ale nim się załatwi pierwszą sprawę, to trzeba rozstrzygnąć to, jak oni docierają, co z nimi zrobić. Moje pytanie jest takie czy my jesteśmy przygotowani na to, czy my chcemy przyjmować imigrantów, czy wyrażamy taką wolę.

Tak, my jesteśmy, dobrze pani wie, my jesteśmy, mamy imigrantów ze wschodniej części Europy, także z Azji i my ich przyjmujemy. Są w ośrodkach przy granicy wschodniej. Nie mamy wielkich możliwości do przyjmowania następnej liczby dziesiątek, setek tysięcy imigrantów, ale nie ma tego tematu dzisiaj na tym spotkaniu, nie było konkretów odnośnie następnych liczb przyjmowanych imigrantów, była wspólna decyzja, jak zatrzymywać nielegalną imigrację i do tego jesteśmy gotowi. Pani premier Kopacz mówiła o wsparciu straży granicznej, polskiej straży granicznej w projekcie zabezpieczania granic w północnej Afryce.

Czyli na razie nie.

Na razie nie ma tego tematu, ale oczywiście na pewno będziemy musieli przygotować pewien raport, jakie są nasze możliwości żeby wesprzeć kraje południa Europy, które przyjmują tych uchodźców.

Co się dzieje, że Polska jest tak atakowana, w popularnej grze firmy Mattel mowa jest o nazistowskiej Polsce.

No, to jest, chyba jesteśmy też bardziej sensytywni i wrażliwi, bardziej, lepiej słyszymy te wszystkie rzeczy, które dzieją się w niektórych krajach i jesteśmy gotowi na to reagować, bo czy to kwestia niemądrych wypowiedzi urzędnika, czy element wywiadu, czy komentarza prasowego, czy temat gry komputerowej, tu reakcja musi być taka sama, zdecydowana i błyskawiczna.

Ale zdecydowana, błyskawiczna, może warto pozwać firmę Mattel do sądu, może warto rzeczywiście żeby ktoś zaczął płacić pieniądze, bo okazuje się, że to się rozprzestrzenia.

Tak, to jest stan stały, te rzeczy ciągle bywają. To jest efekt braku, nie tylko braku wyobraźni, ale braku elementarnej wiedzy o historycznej prawdzie. Niestety on często jest obecny w Stanach Zjednoczonych, widzimy to w ostatnich dniach.

No, ale co zrobić z firmą Mattel, pozwać ją?

Myślę tak, znaczy rozpocząć intensywne rozmowy i ambasador to dzisiaj już będzie robił, ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych, żeby zareagować na to i doprowadzić do wstrzymania dystrybucji tej gry.

Dystrybucji tej gry.

Tak. Bo tutaj, tu nie można, a jeżeli nie będzie tutaj pozytywnej reakcji ze strony firmy to wtedy rozpatrzyć możliwości sądowe.

O możliwościach sądowych mówił kandydat do urzędu prezydenta Andrzej Duda, bo uważał, że należy pozwać szefa FBI, Jamesa Comey'a za słowa o współodpowiedzialności Polski za Holocaust.

Lepiej tutaj, uważam, że lepiej wymusić słowa żalu i wycofania się z tych nieszczęsnych słów.

Żal mamy, przeprosin nie ma.

No, ale to w języku dyplomacji to bardzo dużo znaczy, jeżeli to co zostało powiedziane, dlatego też powiedziałem, że to zamyka sprawę, bo też nie możemy już po prostu kontynuować takiej debaty, czy wyrazy żalu są wystarczające, czy też nie. Wysoki urzędnik administracji waszyngtońskiej żałuje swoich słów i się z nich wycofuje w całości i to powinno nam wystarczyć. Ale nie zmienia to faktu, że to powinien być przyczynek, być dla nas przyczynek do całej debaty i pokazania tego problemu w takim szerszym wymiarze.

No właśnie, jest debata, jest debata, w której Adam Jarubas, kandydat do urzędu prezydenta oskarża prezydenta Komorowskiego o to, że to przez niego są te słowa, że przepraszał za Jedwabne, że ciągle bijemy się w piersi, oskarża prezydenta Zbigniew Ziobro, PiS za to, że mamy słabą edukację.

No, ale to pani redaktor, pani lepiej wie ode mnie, że jest kampania wyborcza i wszystko będzie wpisywane w tę logikę akontrakcji wyborczej, szczególnie...

Ale wie pan, ale wszystko ma swoje granice, Jarubas oskarża prezydenta?

Ale niestety, ale niestety też tak myślałem, ale wczorajsza debata o polityce zagranicznej, czy też te kampanijne wycieczki niektórych kandydatów pokazują, że nie ma takich granic, że coraz bardziej no postponujemy i sprowadzamy i tę debatę publiczną, debatę polityczną na niższy poziom.

Wczoraj Krzysztof Szczerski z Prawa i Sprawiedliwości mówił tak: „Prowadzi pan politykę sym, sym, czyli symboliczną, symbiotyczną”, co więcej, stwierdził, że „nie ma pan pasji do polityki zagranicznej, pan się realizuje w grach partyjnych, niech sobie więc pomyśli, że Putin to Protasiewicz, a Ukraina to Dolny Śląsk”.

No tak, ale to też świadczy, nie chcę komentować tego, bo...

Ale to niech pan skomentuje, no.

Tak, tylko akurat uważam, że raz w roku jest debata o polityce zagranicznej, w takiej trudnej sytuacji, w której jesteśmy, jest Polska, jest pewna koncepcja, którą przedstawiłem taka bardzo jednolita, przedyskutowana, konkretna, do której myślałem, że zaczniemy rozmawiać o konkretach, na co się możemy umówić, zresztą apelowałem i prosiłem opozycję ze wszystkich stron żebyśmy spróbowali szukać może czegoś, co jest wspólne, żebyśmy tę...

A jest coś wspólnego?

...politykę, no tak udało się na przykład zrobić jednak, wydawało mi się zrobić jakieś wspólne takie stanowisko w sprawie Ukrainy, no ale wczorajsze te akcenty eseldowskich wypowiedzi pokazują, że też to jest już nieaktualne.

No, ale panie ministrze, a dziwi się pan, jeżeli prezydent przemawia w parlamencie ukraińskim, a za chwilę parlament ukraiński ogłasza ustawę, która gloryfikuje bandy UPA, no to jest naprawdę policzek.

Nie, ale przepraszam, ale nie może pani być też zakładnikiem nieprawdziwych informacji, które...

Jakich nieprawdziwych informacji?

No, ale nie ustawę, tylko cztery ustawy, przede wszystkim dekomunizacyjną i denazifikacyjną, denazistowską, no nie można być zakładnikami cytatów ludzi, którzy są nieprzygotowani, którzy z tego robią propagandę polityczną. Mamy dużo do wytłumaczenia i do wyjaśnienia z Ukraińcami. Musimy, mówiłem o tym, jako pierwszy minister spraw zagranicznych.

Ale co oznaczały te ustawy?

Znaczy one przede wszystkim dają prawo weteranom, także z UPA, ale w tej części ich walki z okupacją, w czasie okupacji sowieckiej także po wojnie.

No, ale w jednej części tak, a w drugiej części tak, a może ci sami mordowali też na Wołyniu, no.

Ale powinniśmy to potrafić nazwać i powinniśmy oczekiwać także ze strony ukraińskiej potwierdzenia tych czarnych kart ich historii. Powinniśmy to robić.

A oni nas przeprosili kiedyś za Wołyń?

Ale to wielokrotnie były rozmowy były.

Ale rozmowy były, ale czy przeprosił nas prezydent Ukrainy za rzeź na Wołyniu?

Uważam, że nie, że ta sprawa jest ciągle między nami.

No właśnie.

Ale to jest też, ale to jest dobra, dobry temat do tego żeby mówić o rozmowie, o pojednaniu narodów, takich jak było między Polską a Niemcami, to wszystko jest przed nami. To trzeba w sposób taki bardzo spokojny pokazać, tak, to wymaga ciągle wspólnej pracy, ale nie można z tego robić projektu, czy pomysłu na atakowanie, czy na kampanię prezydencką w Polsce, bo to jest nieprawdziwe.

A czy jesteśmy gotowi wysyłać broń na Ukrainę, czy nie?

Nie, znaczy nie ma tego tematu dzisiaj, kwestia broni, mówiliśmy tylko, ja starałem się...

Ale mówił pan, że nie wykluczamy w przyszłości?

O kwestii obronności, no tak patrzymy na szkolenie oficerów ukraińskich w tym projekcie natowskim, to co robią teraz Amerykanie, my będziemy to robić z Kanadyjczykami, tak będziemy się w to angażować. Natomiast nie ma, ciągle chcę wierzyć, że wojna na wschodzie Ukrainy nie będzie miała swojego dalszego ciągu, tak, że będziemy implementować to, co było w porozumieniach w Mińsku i że dojdzie do pokoju takiego dłuższego na wschodzie Ukrainy.

A kiedy się skończy wojna polsko-ruska?

Nie mam, też uważam, że nie powinniśmy jakby przesadzać i budować z tego problemu, który nas kompletnie odpycha i ustawia przeciwko sobie. Ciągle - i też mówiłem o tym wczoraj - mały ruch graniczny, grupa do spraw trudnych, wiele rzeczy, które robimy wspólnie, kanały, które funkcjonują współpracy między samorządami, to powinniśmy chronić i tę współpracę powinniśmy rozszerzać. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image