crop-1mqiSKWlt8H26h9_180x130-0.png

Przeprowadziliśmy gruntowną analizę ofert systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej - podkreślił wiceminister obrony Czesław Mroczek podczas rozmowy z "Gazetą Wyborczą".

Paweł Wroński: Jeszcze niedawno mówiło się, że decyzje w sprawie tarczy antyrakietowej i śmigłowca nie będą podejmowane przed wyborami, bo to może spowodować spory i protesty ze strony przegranych.

Czesław Mroczek: Gdybyśmy w ten sposób myśleli, to nie podjęlibyśmy żadnej decyzji w tym roku, bo na jesieni są wybory parlamentarne. Przeprowadziliśmy gruntowną analizę ofert systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Ostateczna oferta na śmigłowce przyszła ponad trzy miesiące temu. Swoją opinię o współpracy offsetowej wydało Ministerstwo Gospodarki. Gdybyśmy zawiesili decyzję, narazilibyśmy się na zarzut, że nie potrafimy takiego dużego przetargu przeprowadzić. Co najważniejsze, stracilibyśmy cały rok programu modernizacji sił zbrojnych, a to już byłby niewybaczalny błąd. Szczególnie w przypadku obrony przeciwlotniczej, która jest przestarzała, i przeciwrakietowej, której w ogóle nie mamy. Mamy świadomość wagi tych rozstrzygnięć. Decyzje są naprawdę dobre dla sił zbrojnych i kraju. I jesteśmy gotowi ich bronić.

Zacznijmy od ważniejszej z geopolitycznego punktu widzenia obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej Wisła. Jeszcze dwa miesiące temu mówił pan, że obaj oferenci - Amerykanie i Francuzi - nie spełniają naszych warunków. 

Mówiłem, że zestawy nie spełniały wszystkich warunków. Chodzi o warunek sieciocentryczności (możliwości działania w systemie obrony przeciwlotniczej) i o radar zdolny do pracy w zakresie 360 stopni. Te warunki będą spełniać systemy w konfiguracji docelowej. W trakcie postępowania otrzymaliśmy zapewnienie producentów, że w okresie przejściowym - zanim otrzymamy nasze zestawy - do Polski zostaną wysłane zestawy, którymi oni dysponują. Gdy negocjacje przeszły na poziom rozmów międzyrządowych, administracja USA i rząd Francji zagwarantowały, że w Polsce pojawią się oddziały z zestawami przeciwlotniczymi i przeciwrakietowymi. To bardzo ważna decyzja o znaczeniu militarnym. Będziemy bezpieczniejsi już w chwili podpisania kontraktu. Zyskamy możliwości, których do tej pory nie mieliśmy. I co ważne, skończy się szantażowanie ze strony Rosji rakietami Iskander z Kaliningradu.

Do tej pory nikt nie testował możliwości zestrzelenia rakiet Iskander. 

Z symulacji cyfrowych wynika, że zestawy Patriot i pociski PAC-3MSE takie możliwości mają.

Co zadecydowało, że wygrali Amerykanie? Pojawia się podejrzenie, że to decyzja stricte polityczna. 

Proszę mi wierzyć, rozpatrywano tyle kryteriów technicznych, że po prostu nie ma możliwości, aby to kwestie polityczne były decydujące. Decyzja była naprawdę kompleksowa i w każdym aspekcie niewielką przewagę miała propozycja amerykańska. Przy czym należy podkreślić, że także propozycja francuska i warunki, jakie nam przedstawił francuski rząd, były bardzo dobre.

Kiedy pierwsze dostawy? 

W ciągu trzech lat od podpisania umowy otrzymamy dwie baterie w standardowej konfiguracji. Kolejne będą już w konfiguracji docelowej. Łącznie zamawiamy osiem baterii. (...)

Cała rozmowa: wyborcza.pl


bg Image