rulewski.png

Jedna kandydatka to jest widowisko, inni to są zjawiska, jeszcze inni to pośmiewisko, a Duda - poważnej partii kandydat - proponuje nam pobojowisko. Partie nie odrobiły zadania w stosunku do Bronisława Komorowskiego - mówił w "Kontrwywiadzie" RMF FM senator Jan Rulewski.

Konrad Piasecki: Półrocze rządzenia przekonało pana do Ewy Kopacz?

Jan Rulewski:Tak, bo okazała się takim jedynym integratorem w PO.

Mówił pan: nie widzę jej za bardzo w roli szefa rządu i szefa partii. Dzisiaj pan ją już zobaczył?

Okoliczności powołania na premiera były zaskakujące, niektórzy mówili: to nie jest wybór racjonalny, tylko wybór sympatii ze strony pana Tuska.

No i ten wybór się sprawdził?

Się sprawdził. Pani premier ma przede wszystkim dynamikę, ma inne widzenie niż premier Tusk, bo to są jednak dwie inne postacie. Myślę, że ma ten ładunek zmian w sobie.

Czyli jest lepiej, niż pan myślał?

Lepiej.

Platforma deklaruje, że jest z niej zadowolona. Pańskim zdaniem będzie teraz wieczystym szefem PO?

We wszystkich partiach na ogół pierwszy wybór jest wyborem trwałym.

Czyli nie jest tak, że jest tymczasowy, do wyborów, a potem Schetyna ją pożre?

Jedynie jakaś katastrofa polityczna. Platforma ma poczucie takiego budowania jedności, ale nie tej narzucanej jak w PiS, ale tej takiej naturalnej. Przyjęła to jako wartość, że jedność jest wartością.

A ta katastrofa polityczna to nie będą wybory prezydenckie?

Nie, wybory prezydencie chyba będą przebiegały według takiego schematu tradycyjnego, ponieważ partie nie odrobiły zadania w stosunku do Komorowskiego.

A czy powinny wysunąć mu lepszych kontrkandydatów?

Jedna kandydatka to jest widowisko, inni - jak Korwin - to są zjawiska, jeszcze inni to pośmiewisko, a Duda - poważnej partii kandydat - proponuje nam pobojowisko.

Czyli na pytanie "Komorowski czy Duda?" Jan Rulewski odpowiada: Komorowski, zdecydowanie.

Tak, dlatego że grozi nam weselisko.

Ale z rozsądku czy z miłości pan tego Komorowskiego poopiera?

Nie rozumiem PiS-u w tym zakresie, nawet ostre zarzuty im stawiam - przecież Komorowski rozpoczął bieg o wolność! Bieg, bo to trudno nazwać marszem, wcześniej niż Kaczyński. Siedział, walczył, pisał i oni mu zarzucają "komoruski". No to to już jest paranoja!

Ale potem - jak twierdzą - związał się z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi i jest im do dzisiaj niemalże uległy.

Tak. Jego stanowisko wielu podzielało. Między innymi ja i marszałek Borusewicz, gdyż on chronił wartości, jaką te służby zbudowały na zagranicę. Agenturę, ścieki, pieniądze.

Kiedyś, przed laty, gdy Bronisław był dla pana Bronkiem, a Jarosław Jarkiem spodziewał się pan, że kiedyś rowy między nimi będą tak głębokie?

Nie, nie. Reakcje Kaczyńskiego są reakcjami człowieka przegranego. Ja to rozumiem. Po tylu staraniach, po takim wysiłku i nawet powiedzmy potencjale intelektualnym ciągle porażka. Za rokiem rok za porażką porażka.

Ale ten polityczny smoleński podział uważa pan za taki autentyczny i wynikający z emocji czy po obu stronach trochę na pokaz i trochę na potrzeby polityki?

To jest niestety zabieg socjotechniczny. Sprytny. Tylko bez happy endu. Bez happy endu w rozumieniu że to miało mu dać zwycięstwo.

Nie jest tak, że Platformie wygodniej jest podgrzewać te emocje?

Ależ oczywiście. To dla Platformy jest wygodne, ale dla państwa to nie jest dobre. Nawet gdyby ten spór został rozstrzygnięty, to niczego nowego nie stworzy.

Ale Platforma zawsze gra w tę samą grę, czyli przychodzi kampania wyborcza, można postraszyć PiS-em i jest zadowolona że znów jest łatwe zwycięstwo dzięki temu...

Wie pan, jeśli ktoś wystawia pupę do kopania to trudno z tej okazji nie skorzystać.

A PiS ją wystawia?

Tak.

Twardo stawiając sprawę Smoleńska?

Właśnie nudnie. Aż do przesady ten tyłek wystawia, to się ten tyłek kopie. Zresztą nie tylko my.

A nie mierzi pana spór o pomnik smoleński i jego odsuwanie od Krakowskiego Przedmieścia?

To są odpryski tego nieszczęśliwego pomysłu. Nie chcę wypowiadać się na temat katastrofy, bo musiałbym odbyć jakieś studia z zakresu aeracji i innych procesów. Natomiast mogę panu, panie redaktorze powiedzieć, że ta wyprawa była skazana na porażkę. I to od samego początku. I nie wnikajmy, czy to pilot, czy był w kabinie generał czy nie, ona miała się udać zapominając o tym, że świat nie składa się z idealnych klocków.

Ale dzisiaj ta wypraw, jak pan mówi, jest największa tragedią polityczną w dziejach Polski.

Najgorsze, że jest prawdziwą tragedią. Bo stu wspaniałych ludzi. Ja tam widzę prezydenta Kaczorowskiego. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image