augustyn.png

Chodzi o to, żeby monitoring był nowoczesny, żeby dobrze działał i miał jakiś skutek, czyli żeby ktoś mógł reagować na to, co widzą kamery. Sam monitoring to tylko część debaty - mówi pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Urszula Augustyn.

"Super Express": - Rząd Ewy Kopacz kończy prace nad przepisami, które wprowadzą monitoring w każdej szkole. Pani zdaniem ten pomysł sprawdził się w szkołach?

Urszula Augustyn: - Nie we wszystkich szkołach monitoring do tej pory jest, ale też nie będziemy proponowali wprowadzenia go wszędzie. Pieniądze na monitoring i większą wiedzę na temat tego, jak funkcjonuje to w praktyce, pochodzą z MSW. Ministerstwo Edukacji do tej pory tego nie robiło. W nowej fazie chcemy się w to jednak włączyć.

- Monitoring w szkołach nie jest nowym pomysłem, przed laty budził już emocje.

- I będzie budził także teraz. Ale nie sama obecność monitoringu jako takiego, ale jego zakres. Jeżeli ten monitoring pojawia się w miejscach, w których nie ma dorosłych, czyli przy wejściu do szkoły, w jej otoczeniu, na korytarzach, to zwykle nie budzi większych emocji. Są jednak miejsca, w których monitoringu być nie powinno i rozumiem, że może to budzić niechęć. Chodzi też o to, żeby to był monitoring nowoczesny, żeby dobrze działał i miał jakiś skutek, czyli żeby ktoś mógł reagować na to, co widzą kamery. Sam monitoring to tylko część debaty i to wcale nie najistotniejsza...

- Okazała się na tyle istotna, że premier Kopacz nie tylko poruszyła to w swoim exposé, ale ma niebawem wejść w życie.

- Nie najistotniejsza w tym sensie, że to tylko część debaty. To uzupełnienie, ale znacznie istotniejsze jest samo wychowanie i wypracowanie procedur, które pozwolą nam na mądrą reakcję w różnych sytuacjach. To, co widać na monitoringu, to już są skutki.

- Wspomniała pani o miejscach, w których monitoringu być nie powinno...

- Kwestia tego, gdzie monitoring powinien być, a gdzie nie, w dużej mierze zależeć będzie od rodziców i nauczycieli. Wydaje mi się, że ogólnie rzecz biorąc, takie podglądactwo nie jest rozwiązaniem. Są granice zdrowego rozsądku, gdzie ten monitoring powinien być, a gdzie nie. Kamerami warto posłużyć się tylko w tych miejscach, gdzie dorośli nie zawsze mogą być i sprawować opiekę. (...)

Cała rozmowa: se.pl


bg Image