schetyna.png

Jak powiedział w radiowej Jedynce minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, dwie osoby, które pozostają w tunezyjskim szpitalu, czują się dobrze i chcą wracać do kraju.

Minister spraw zagranicznych podkreślił, że dwie osoby najciężej ranne w zamachu są w stanie niezagrażającym życiu. - Dziś konsylium tunezyjskich lekarzy i tam będzie decyzja, co do następnych kroków - powiedział. Jak dodał, w niedzielę dwie Polki odwiedził w szpitalu ambasador i według jego relacji, obie panie czują się dobrze i chcą wracać do kraju. - To jeszcze potrwa kilka dni - stwierdził minister.

Grzegorz Schetyna wyjaśnił, że po ranne kobiety do Tunezji poleci wojskowa CASA.

Szef MSZ mówił także o liczebności polskich służb konsularnych w Tunezji i o komentarzach, że na okres wakacyjny powinna być ona zwiększana. W placówce konsularnej w Tunisie pracują cztery osoby. Grzegorz Schetyna powiedział, że po zamachu w Tunisie udało się natychmiast wzmocnić placówkę i polski samolot był pierwszym, który przyleciał z pomocą. - Po zamknięciu akcji, przywiezieniu ostatnich osób z Tunisu, będę oczekiwał takiego raportu i w MSZ ocenimy, czy potrzebne jest w tym kontekście wzmocnienie takich placówek w okresie wakacyjnym - stwierdził gość Jedynki.

Minister spraw zagranicznych odniósł się także do szumu informacyjnego na temat liczby ofiar śmiertelnych, który pojawił się w dniu zamachu. W mediach pojawiały się informacje o czterech polskich ofiarach śmiertelnych, a marszałek Sejmu Radosław Sikorski powiedział, że może być ich nawet siedem. Te informacje jednak nie potwierdziły się i okazało się, że w Tunisie zginęło trzech Polaków. - Jestem zwolennikiem, żeby kilkakrotnie potwierdzać, zwłaszcza tę najgorszą informację, że są ofiary śmiertelne - powiedział Grzegorz Schetyna. Dodał, że MSZ otrzymywał wiele sygnałów, że większość niezidentyfikowanych ofiar mogą stanowić Polacy.

- Intensywnie sprawdzaliśmy i czekaliśmy na ustalenie tożsamości, nie przekazując żadnych informacji - wyjaśnił.

Grzegorz Schetyna mówił także o wypowiedzi ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka, który stwierdził, że Polacy życzą sobie obecności żołnierzy amerykańskich w naszym kraju. Grzegorz Schetyna podkreślił, że państwo musi dawać gwarancje bezpieczeństwa

- Jest taka a nie inna sytuacja, są trudne wyzwania, jesteśmy filarem NATO, ale chcemy mieć pewność, że będziemy mogli liczyć na dobrą współpracę z wojskami NATO i najnowszego typu sprzęt obronny - mówił.

Szef MSZ skomentował także wypowiedź Zbigniewa Brzezińskiego, byłego doradcy amerykańskiego prezydenta Jimmy'ego Cartera, zdaniem którego Zachód powinien współpracować z Ukrainą gospodarczo, ale nie należy włączać tego kraju do NATO i Unii Europejskiej.

- Politykowi wolno trochę mnie niż tak wybitnemu profesorowi - stwierdził Grzegorz Schetyna. - Skupmy się na tym, żeby otworzyć Ukrainie możliwości drogi do rodziny europejskiej. Jakie będą następne plany, zostawiamy naukowcom - dodał.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image